Hejka, zauważyłem u siebie pewien problem. Byłem na domówce u kolegi, a co za tym idzie były też dziewczyny. Już na samym początku upatrzyłem sobie jedną, ale niestety poniósł ją melanż i wyszła wcześniej z koleżanką, lecz wróciły po jakimś czasie. W międzyczasie, przyglądałem się jak mój kolega dobiera się do innej. Szczerze mówiąc, dla mnie to zawsze wygląda trochę śmiesznie i dziwnie jak koleś przy wszystkich zaczyna macać laske(fakt, oboje byli najebani). Ale z drugiej strony trochę podziwiałem bo ja tak nie umiem i właśnie tutaj widzę, że coś jest nie tak u mnie.
Dziewczyna, którą upatrzyłem wróciła. Jakoś tak wyszło, że siedzieliśmy na sobie na sofie i nie wiem czy może zjebalem czy nie. Ale normalnie sobie z nią rozmawialem, bez chamskiego macania. Oczywiście coś tam podotykałem, ale nie jak wcześniej wspomniany kolega. Doszlo do momentu, że siedzieliśmy (już nie na sobie) sami w pokoju. I wtedy chciałem coś podziałać, ale nie wiedziałem co zrobić. Nie umiem tak po prostu się przybliżyć i zacząć ją jakoś dotykać czy coś. Może to się dla niektórych z was wydawać śmieszne, ale może jestem zjebany, albo mam taką naturę, nie wiem. Nigdy nie byłem nachalny wobec dziewczyn, może to jest moja wada i przez to nie umiem relacji z dziewczynami pociągnąć na kolejny poziom?
Próbowałem coś podziałać przez rozmowę, ale nie wyszło chyba.
I jeszcze jedno pytanie, czy z poznanymi dziewczynami na takich imprezach, utrzymujecie dalej kontakt ?
Co wy na ten temat sądzicie?
Siedzicie sami w pokoju, dziewczyna siedzi Ci na kolanach, a Ty obawiasz się o jakieś "chamskie macanie" czy bycie nachalnym? Nie było mnie tam, ale jeśli faktycznie siedzieliście na sobie + "coś tam podotykałeś" i dziewczyna nie stawiała oporów to faktycznie zjebałeś. Miała Ci wprost powiedzieć, żebyś się wziął do roboty?
Czas na rozmowę był pewnie wcześniej, siadając Ci na kolana liczyła raczej na coś innego.
Skoro zacząłeś ją dotykać to co za problem był zjechać rękoma w okolice biustu, talii, pośladków, nóg,a w międzyczasie zacząć całować? No chyba, że był to Twój pierwszy kontakt z kobietą i naprawdę nie wiesz jak się do tego wziąć. Wtedy polecam czytać blogi z tej strony, a na takich imprezach jak ta wcielać w życie to co przeczytasz.
W tym nie ma nic trudnego, nie ma żadnego planu, to wychodzi samo z siebie.. Tłumaczysz swoje zachowanie tym, że nie jesteś nachalny, że Cie śmieszy jak ziomek kobietę maca, a mi się wydaje, że po prostu się boisz.
---------
Nigdy porażka. Zawsze lekcja.
A co mówić w takich sytuacjach, gdy właśnie ona Ci kładzie głowę na ramię i siedzicie tak na sobie? Może głupie pytanie, ale miałem tak kilka razy i nie wiem jak działać, żeby było jeszcze lepiej.
Nic nie mówić, tylko ją pocałować. Już bardziej ZIELONEGO światła nie można sobie wyobrazić.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
A co tu gadać,powiedzieć że ładnie pachnie,że ma delikatne ciało i już muskać ją ustami po szyji a jak ma opory to krążyć do celu aż ulegnie.
Narząd nie używany staje się nie użyteczny
Nic nie mówić. DZIAŁAĆ. Jak się boisz pocałować od razu w usta to zacznij od policzka. Parę pocałunków w policzek i przechodzisz na usta. Delikatnie, z wyczuciem, bez pośpiechu..
Następnym razem nie gadaj tyle tylko bierz się do roboty i zobaczysz jakie będą efekty
---------
Nigdy porażka. Zawsze lekcja.
Nie mam wielu imprez na koncie jako tako ale na mojej 18tce jak była taka koleżanka koleżanki niezła i trochę wypiła , siadła mi na kolanach co zasugerowalem to momentalnie poszedłem za ciosem i zaraz rączki krążyły wokół dobrodziejstw dziewczyny;) a było za co złapać oj było; ) a wtedy nie widziałem o czymś takim jak podrywaj; ) to trochę jak podchodzenie do ładnej laski- nie zrobisz kroku w przód to nie dowiesz się jaka by była reakcja , może zaczęła by się swietna znajomość. ..
jak ci siedzi na kolanach to uderzaj tylko z wyczuciem.
"Jeden odważny zawsze stanowi większość" ~najodważniejszy człowiek na świecie
Za grzeczny jesteś... też przechodziłem przez ten etap. Wydaje Ci się, że nie wypada macać laski, całować się... Dupa tam, nie ma co rozmyślać, czasem trzeba mniej analizować, a więcej dać się porwać emocjom...
Dziewczyny tego pragną. Jak siedzi Ci na kolanach to daje Ci sygnały czego chce.
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Według mnie, z moich doświadczeń dotykanie to nie taka prosta sprawa. Kobiety w zdecydowanej większości, zwłaszcza te młode nie lubią być dotykane przez facetów. Podejrzewam, że to w dużej mierze objaw współczesnych czasów
Właśnie o to mi chodzi, siedząc z nią potem na ziemii na przeciwko siebie nie umiałem jakoś tak nagle przybliżyć się do niej i zacząć coś działać.
Heh przemo - to jest prawda z tym dotykiem. Ja się w życiu nigdy nie całowałem tak namiętnie z kobietą. Po prostu nie umiem zbliżyć ust do kobiety i się z nią całować. Potrafię tyko cmoknąć w usta na DWIE SEKUNDY. U mnie to jest tak że ja po prostu nie robiłem tego nigdy. Natomiast dotyk to normalna jest sprawa, ale nie może być wymuszony. Chodzi o to aby wprowadzać to poprzez jakieś zaczepne dotykanie takie przypadkowe a nie celowe. To ma wynikać z rozmowy a nie wymuszonego dotykania i łapania za bark czy kolano.
Przemo co ty wygadujesz
Kobiety w zdecydowanej większości, zwłaszcza te młode nie lubią być dotykane przez facetów. Ja tam z moich doświadczeń mogę wywnioskować zupełnie coś innego, kobiety, zwłaszcza te młode, uwielbiają być dotykane przez facetów. Łącząc te dwa wnioski w jeden wychodzi, że po prostu źle się za to zabierałeś. Dotyk jest bardzo ważną rzeczą w podrywie, ale to jednak wciąż jedna składowa z wielu. Nie można się bać dotyku, ale trzeba dobrze to sobie skalibrować żeby wiedzieć na co kiedy można sobie pozwolić, łączyć dotyk z rozmową i odpowiednio eskalować. Najważniejsze to nie bać się próbować, bo z tym autor ma największy problem. Boi się odrzucenia i to jest problem w jego głowie. W sumie częsty na tym forum.
"Nie można się bać dotyku, ale trzeba dobrze to sobie skalibrować żeby wiedzieć na co kiedy można sobie pozwolić, łączyć dotyk z rozmową i odpowiednio eskalować."
Czyli znowu zamiast cieszyć się interakcją i płynąć, to muszę włączyć kombinatorykę i pilnować się na każdym kroku, czy w dobrym momencie i pod odpowiednim kątem dotykam właściwe miejsca z prawidłowym uciskiem?
A może to przychodzi z czasem i doświadczeniem? Jak widać 10 lat aktywnego uwodzenia to za mało. Pewnie jeszcze z 5 lat i powoli coś drgnie na lepsze tory, a jak skończę 50-tkę to będę już czerpał radość z wzorowo skalibrowanego dotyku
jak skonczysz 50?
Oj, Przemo!
Obawiam się, ze w Twoim przypadku nastawiałbym się raczej na reinkarnację;)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
A to ja jestem jakiś szczególny nietypowy przypadek?
No dobra, trochę popłynąłem z optymizmem. Faktycznie bardziej realna jest reinkarnacja i to w dodatku jej końcówka
Wyznaję zasadę "don't tell me, just show me", ilu ludzi tyle teorii i definicji. Znajdź własną.
Ja do cholery jasnej nie umiem całować w usta. Mogę cmoknąć kobietę w usta tak na dwie sekundy i to jeszcze ujdzie, ale nie potrafię zbliżyć głowy do jej głowy pochylić lekko swoją głowę tak aby nos nie stykał się z jej nosem i całować się tak namiętnie
NIE umiem bo nigdy się nie całowałem z dziewczyną. Tylko nie wiem czy zwykłe cmoknięcie na dwie sekundy bez pochylania głowy wystarczy na tym drugim czy trzecim spotkaniu?
Jak nie rozumiałem całek z matmy to po prostu powiedziałem, coś poprobowałem i trochę wytłumaczyła mi koleżanka i się nauczyłem. Jak nie umiesz się całować, to próbujesz, testujesz, a na końcu partnerka Cię trochę poprawi,powie że nie tak itd. Nie ma co cmokać, to nie podstawówka.

Możesz czekać czemu nie do 5, 10, 30 spotkania tylko potem się nie zdziw jak panna powie, że cmoknąć to się w tyłek możesz
"Jak nie umiesz się całować, to próbujesz, testujesz, a na końcu partnerka Cię trochę poprawi, powie że nie tak itd."
Do nauki całowania łatwiej wykorzystać kolegę i zwykłą jednorazową folię spożywczą (jak te przy warzywach w markecie)
Nie wiem czy Ty na serio, ale nawet w głębokiej desperacji, skazany na samotność nie lizalbym się z kolegą przez folię. Żarty żartami, ale to było za mocne...
Nie napisałem, że z pierwszym lepszym kolegą. Poza tym ta folia więcej przeszkadza niż pomaga i tak później idzie na bok
chyba, Przemo, zaczynam rozumieć Twój problem:)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Przemo, to już lepiej być w friendzone