Cześć ludzie!
jakieś 2 miesiące temu poznałem niesamowitą dziewczynę, byliśmy na paru spotkaniach, gadaliśmy dziennie (sms mms itp.) ogólnie to prawie dziennie raport z życia, że tak powiem. Postanowiłem coś z tym zrobić bo strasznie mi na niej zależało, kupiłem kwiaty i powiedziałem jej co myślę... pocałowałem a ona... stała jak wryta nic nie mówiła... parę dni później jak pisaliśmy sms napisała, że możemy sie spotkać bo musimy pogadać. Spotkanie doszło do skutku chyba po tygodniu ale ona nie skomentowała tego tylko chciała iść na piwo... Ogólnie to nie wiem co teraz mam zrobić... olać ją czy co ??? czy iść dalej ?? dodam, że właściwie większość spotkań wychodziło z mojej inicjatywy.
Poświęć jej tyle samo czasu, ile ona daje od siebie.
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
kupiłem kwiaty i powiedziałem jej co myślę... pocałowałem a ona... stała jak wryta nic nie mówiła...
a widzisz, bo powinieneś być chamskim, wyrachowanym dupkiem, prowadzić gierki, techniki, sztuczne emocje i wtedy ze sraką by za tobą latała
takie czasy
they hate us cause they ain't us
no właśnie...
Kolega u gory napisal
"Poświęć jej tyle samo czasu, ile ona daje od siebie."
Mysle, ze w tym wypadku rowniez:
Poswiec jej tyle samo uczuć, ile ona daje od siebie.
-Oceń moją wypowiedź, dam Ci cukierka.
Ogarnij podstawy gry. Nie poświęcaj jej całego czasu. Nie graj romantyka (W złym znaczeniu tego słowa). Jeśli ci na niej zależy, to chcesz rezultatu, stajesz się needy. ;]
Vic.