Na wstępie zaznaczę że wpis może być długawy. Potrzebuje zjebki/rady/pomocy/kubła zimnej wody cokolwiek byle konkretnie.
1. Teoretyka sukces nie tyka:
Nie będę walił w bambuko, jedyne kobiety z którymi miałem doczynienia to te które same mnie "wybrały", od każdej która mi wpadła w oko zawsze zlewka. Wynika to oczywiście z braku praktyki a nadmiaru teorii- siedzenia na tej stronie, czytania miliona książek o rozwoju oraz analizowania dosłownie WSZYSTKIEGO- ale o tym za chwilę.
No właśnie jaką to jest ironią, że jestem gościem, który potrafi skutecznie doradzić każdemu i każdej w relacjach damsko-męskich, a sam jestem takim zerem patrząc na moje "osiągnięcia". Przeczytałem od cholery książek, blogów itd, a zwykłe spytanie o godzinę to dla mnie problem ;o.
2. Analiza analizy analizy analizy
Wszystko analizuje zawsze, zamiast po prostu podejść do dziewczyny i "podziałać" to z automatu załączają się rozkminy i typowe excusy, mija 5 sekund i wtedy klasyk " niee już mineło 5 sekund- wyjdę na niezdecydowanego"
3. Fobia społeczna
Być może ten strach czy też niechęć wynika z tego, że mam pewnego rodzaju "fobie społeczną"- nie wiem jak to się fachowo nazywa, ale napiszę objawy. Po prostu rozmawiając z kimś (nie ma reguły z kim, gdzie, kiedy- ale z reguły są to osoby nieznajome, bądź takie przy których nie czuje się pewnie) czasem łapie mnie ścina- po prostu mogę zamilknąć w połowie zdania i nic już nie będę w stanie powiedzieć przez parę chwil, wtedy szybko szukam zamiennika ale i tak mnie to wkurwia niemiłosiernie...
4. Podejście 9999999
Pochyliłem pokornie głowę, przyznałem przed sobą wobec i wszem żem jaja zatracił w okolicznościach nieznanych i wróciłem do podstaw Gracjana.
No i chj, nawet 10 podejść nie jestem w stanie zrobić, bo włącza się analizator odrazu " jak to o godzine pytać ?! przecież każdy ma telefon może sprawdzić ! " " jedziesz autobusem debilu wystarczy że spojrzysz na ekran nad kierowcą i masz tam godzinę takimi wołami że ślepy by z drugiego końca zobaczył" itd itd... próbuje taką prostą rzecz od 10 dni już zrobić...
Wiem że powinienem to pieprzyć i po prostu podziałać, spierdolić ile się da i w końcu bym się nauczył wszystkiego... ale mówie chyba potrzeba jakiegoś bodźca czegoś kogoś co da mi ostrego liścia w morde i powie chłopie ogarnij się.
Dlatego piszę tutaj, hejty/rady/wiaderka zimnej wody mile widziane, również mą dusze ukoiłyby rady osób, które same miały trudne początki, z którymi w końcu się uporały i wyszły z tej dzieciniady.
Pozdrawiam.
Po co tracić czas na pytanie o godzinę? Zacznij zwykłe rozmowy. No wiesz, takie sytuacyjne bez żadnych oczekiwań
Nikt za Ciebie tego nie zrobi.
"Może mój świat marzeń być jak głupia historia
Po to mam wyobraźnie by bujać w obłokach"
~ Vixen - Myśl co chcesz
Skoro jesteś na takim dnie w komunikacji z kobietami to co byś teraz nie zrobił w tym kierunku wyjdzie Ci na plus. Także nie masz nic do stracenia no bo dosłownie nic, jedyne co zostało to albo coś zrobić, albo siedzieć dalej i użalać się nad sobą. Znajdź też jakaś pasje , zainteresowania, poświęcaj się doskonaleniu siebie nie tylko w relacjach ale ogólnie to również bardzo pomoże.
Powodzenia.
Chcesz rady od osoby, która była też w twoim położeniu? Po prostu działaj systematycznie (wiadomo na swoim poziomie pewności siebie
). Ja zaczynałem z jeszcze niższego poziomu niż ty. Chodziłem po mieście nawet do 10 godzin i nie mogłem podejść do żadnej dziewczyny. A chciałem się zapytać tylko o to, która jest godzina!
Żeby się spytać pierwszy raz o taką rzecz jak godzina, musiałem pojechać do innego miasta, bo w moim mieście "jeszcze ktoś mnie będzie znał".
Teraz się śmieje z tego (nawet pisząc tą wiadomość
). Chociaż tak się bałem kiedyś, to teraz już nie mogę sobie nawet tego wyobrazić, nie rozumiem jak ja mogłem tak żyć.
Nie jestem jakimś super-pua i jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia, ale podchodzę normalnie do kobiet, zaczynam rozmowę. Bez większych problemów już podchodzę directowo.
Tylko wiesz Rogerr zajęło mi to 1,5 roku. To dużo, ale chyba najważniejsze, że nie stałem w miejscu. I ty też masz sie zmieniać, masz nie stać w miejscu. Efekty nie będą natychmiastowe, ale w końcu przyjdą naturalnie. Gdzie się widzisz za takie 1,5 roku? Teraz do tego dąż!
Jeśli wytrwasz, to się tam znajdziesz, a jeśli nie dotrwasz i odpadniesz to jesteś pizdeczka (to że nie umiesz podejść nie robi z ciebie pizdeczki, to że nie będziesz systematycznie dążył do podejścia robi z ciebie pizdeczkę). Zacznij od prostych zadań (takich które cię nie przytłaczają, takie które jesteś w stanie zrobić) i przechodź z czasem do coraz trudniejszych. Powodzenia. 
Rada wujka Mieszka na dziś:
Nie liczy się ilość a jakość. Zrobienie nawet ponad 9000 podejść tylko pytając o godzinę nic ci nie da. Tylko Cie przyzwyczaji do schematu pytam => znikam.
Spróbuj zacząć od poznawania dziewcząt w miejscach w których czujesz sie naturalnie. Swoje pierwsze X podejść wykonałem podczas różnoraich koncertów oraz konwentów potem poszedłem o krok dalej i teraz nie mam problemów z wymówkami etc.
Dzięki Panowie, chyba tego potrzebowałem, ogarniam dupe i biorę się do działania.
mam jeszcze jedną radę mówisz że masz fobie mówisz że się boisz ? nie wiem ile dasz rady wychlać ale 200ml Żubrówki przed klubem z dobrym ziomkiem i stawiam flaszkę że będziesz śmielszy rozmowniejszy spróbuj sobie to moja rada, pierdol jakieś chodzenie po mieście zaczepianie gadanie idź do klubu po lekkim alko może coś ugrasz może się podbudujesz mentalnie podbijaj do dziewczyn..... z rana po imprezie przeanalizuj sobie czy było warto i spróbuj tak na trzeźwo
Nie ścigaj człowieka, który postanowił od Ciebie odejść. Nie proś, żeby został. Nie błagaj o litość. On pojawił się w Twoim życiu tylko po to, żeby obudzić w Tobie to, co było uśpione. Muzykę, z której nie zdawałeś sobie sprawy. Jego misja jest zakończona