Jestem na tej stronie od paru miesięcy, ale teraz gdy ruszyła rejestracja chciałbym wreszcie spróbować opisać i rozwiązać swój problem, a więc.
Znamy się od podstawówki, w gimnazjum się dowiedziałem, że ona potajemnie okłamuje koleżanki, że ze mną pisze i bajeruje, ale zlewałem to bo mi się nie podobała, zaczęło się w 1 klasie szkoły średniej gdy byłem zmuszony wsiadać na jednym przystanku z nią, zaczęliśmy ze sobą rozmawiać. Bardzo fajnie nam się rozmawiało od tamtej pory mieliśmy ze sobą kontakt głównie internetowy, ale gdy widzieliśmy się w busie to zawsze ze mną siedziała i było widać zainteresowanie z jej strony, ale kontakt był zawsze typowo przyjacielski bo nie wiedziałem co mam o tym myśleć. Doszło do tego że rok później zaprosiłem ją na wesele bo nie miałem z kim iść, bardzo się cieszyła, wysyła mi zdjęcia w jakiej sukience pójdzie itp itp jak to laska przed jakąś imprezą. Po tym weselu nic się nie zmieniło, potem ona znalazła chłopaka, i wtedy coś we mnie ruszyło, poczułem złość, że ktoś mi ją zabrał (a sam wiedziałem że nie była moja) i wtedy się na nią nakręciłem, ale ten stan minął po paru dniach, i dalej często rozmawialiśmy na fejsie, mówiła mi o wszystkim głownie o niej rozmawialiśmy. Minęło sporo czasu, gdy w tym roku zerwała z chłopakiem po roku trwania związku, nie nastawiałem się na nic, ale byłem na jej urodzinach i znowu coś mną ruszyło, zaczeliśmy częściej pisać, zabrałem ją na impreze klasową.Tam wypiłem troche wiecej i cały czas ją przytulałem wtedy zacząłem myśleć o zwiazku, później wpadłem na podrywaj i olśniło mnie ile błędów robiłem, przestałem z nią pisać tylko spotykać sie, przez wakacje spotykaliśmy sie co tydzien, dotykałem jej lecz zauważyłem że jej to nie przeszkadzało ale też nie działało na nią w ogóle, tzn nie odwzajemniała niczego, gdy rzuciłem jakąs bajere ona tylko przytakiwała ale nic od siebie nie wnosiła, szukałem okazji by ją pocałować ale coś zawsze stało na przeszkodzie, zaprosiła mnie na wesele i tam tanczylismy cała noc ze sobą, ale ona dalej była obojętna nie szukała sposobu żebyś my zostali sami, póżniej ona była ze mną na weselu, i gdy zostaliśmy sami na zewnątrz objąłem ją ale dalej taka obojętna była i po paru minutach chciała wracać, Każdy mi mówi że na weselu wyglądamy jak para, ze pasujemy do siebie, że ona jest we mnie zakochana ale ja nic takiego nie czuje od niej. dosłownie czuje się jakbyś my byli parą od lat. Po weselach cisza, gdy próbowałem sie z nią spotkać ona niby ma dużo nauki albo raz nawet miała mi dać znać czy da rade o 19.00 to nawet nie napisała. Pomyślałem sobie a taki chuj nie będę już za nią latał i po chłodniku z mojej strony ona do mnie piszę że troche jak chuj się zachowuje bo była ze mną na weselu a teraz ja sie nie odzywam, umówiliśmy sie na spotkanie bo powiedziała że nie ma z kim zjeść, pośmiać się i powkurzać, na to spotkanie w ostatnim momencie nie napisała że nie da rady być. ogólnie rzecz ujmując czuje się bezradny, bo zawsze gdy sobie mówie że pierdole to juz koniec i robie sobie przerwe to ona pisze po tygodniu lub dwóch że nie odzywam się, co tam u mnie, i jest bardzo miła i przez to znowu się nakręcam. Sorry za chaotyczną forme, ale nie wiem co zrobić i mam nadzieje że doradzicie czy z tego da się coś zrobić, albo pomożecie z tego gówna wyjść.
Nie da się tego czytać przez brak akapitów, więc odpowiadam w ciemno:
albo się z nią umów i ją przeleć
albo usuń ją ze wszystkich komunikatorów i zablokuj, i więcej sobie nią głowy nie zawracaj, bo pewnie jesteś zbyt miękki, żeby ją po prostu zwyczajnie zignorować, gdy się odzywa "po długim czasie".
Mam się z nią umówić i co ? tak po prostu się rzucić na nią i ją przelecieć? rzeczywiście dobra rada
Wygrywasz, albo się uczysz.
Żyj tu i teraz.
Nie "tak po prostu", tylko stwarzając do tego odpowiednie warunki zgodnie z tym, co możesz przeczytać na tej i innych stronach.
Zamiast poszukać rozwiązania swojego problemu (podobnych na tym forum były już setki) wpadasz tu od razu po zarejestrowaniu się i prezentujesz strasznie roszczeniową postawę.
Nikt nie lubi ludzi krzyczących "nie chciało mi się poszukać rozwiązań, ale pomóżcie". Jakbyś napisał "taka jest moja sytuacja, poczytałem trochę tę stronę i widzę dwa rozwiązania: A i B, które jest lepsze w mojej sytuacji?" to byś uzyskał sensowne, konkretne odpowiedzi.
Tak Ci się spieszy do rozwiązania Twojego problemu, że nawet nie mogłeś sam poczytać przez parę dni albo tygodni? Skoro borykasz się z tym lata (wnioskując z Twojego tematu), to co zmieni jeszcze parę dni?
A wracając do tematu - z takim nastawieniem to weź i ją sobie po prostu odpuść. Bo coś mi się wydaje, że wcale nie masz na tyle jaj, żeby samemu stworzyć dogodną sytuację i będziesz liczył na to, że ona stworzy się "sama" (albo jeszcze gorzej - liczysz, że to dziewczyna wykona pierwszy krok).
Przeczytałem setki tematów o tym. Myślałem jednak, że mój przypadek jest jakiś szczególny, ale teraz czytam swoje wypociny jeszcze raz i zdałem sobie sprawę że to głupota. Dzięki za otrzeźwienie. Mam zamiar pozostawić ją jaką zwykłą koleżankę pomysł nie najgorszy czy to jakaś forma oklamywania samego siebie?
Wygrywasz, albo się uczysz.
Żyj tu i teraz.
Oczywiście, że to jest forma okłamywania samego siebie. Odpowiedz sobie szczerze na dwa pytania:
1. Gdyby była Twoją koleżanką to wolałbyś spędzać z nią czas przyjacielsko czy też wolałbyś z nią sypiać?
2. Gdyby była Twoją koleżanką to wolałbyś spędzać z nią czas przyjacielsko czy też wolałbyś zamiast tego sypiać z inną, atrakcyjną dziewczyną?
Jest to forma okłamywania siebie, pomysł słaby i tak samo wyjdzie w praktyce bo myślę że nie dasz rady, a zresztą po co Ci koleżanka. Weź zburz jej trochę obraz siebie, jak tyle czasu to trwało to potrzeba lekkiego szoku, wyjdź z nią gdzieś na jedzenie, lekki push&pull, wiesz na zmiane chilluj i staraj się zbudować jakieś seksualne napięcie, głos niżej, ruchanie wzrokiem, jakiś komentarz, niech poczuje że tym razem zachowujesz się inaczej. Potem zmień miejsce na bardziej dogodne, jakiś pub, tak żebyście mogli siąśc koło siebie, na jakiejś kanapie czy czymkolwiek. Zamów piwo czy tam drinki i znowu subtelnie podkręcaj sytuacje, eskaluj dotyk, zbliżaj się swoją twarzą do jej twarzy, aż w końcu położysz jej rękę na karku i spróbujesz domknąć to pocałunkiem. Laska na pewno się zdziwi i scenariusze są dwa, albo będzie zdziwiona bo przed chwilą zapuściła z Tobą ślimaka i ma teraz przeciąg emocjonalny w głowie, albo będzie zdziwiona bo próbowałeś ją pocałować a ona odmówiła i teraz ma chwilę konsternacji, w takim przypadku żażartuj i spróbuj zaatakować za 15 minut. Moje gratulacje, właśnie wyskoczyłeś z Friendzone, nawet jeśli zakończy się to drugim scenariuszem to już ma w głowie zasiane że ty masz wobec niej konkretne zamiary, teraz już wszystko będzie po jej stronie, jak sie nie odezwie to sorry Winnetou nic z tego, jeśli się odezwie to na pewno na poczatku bedzie próbowała to sciągnąc znowu w stronę friendzone, żeby sprawdzić czy masz jaja żeby kontynuować co zacząłeś, nie daj się wtedy sponiewierać, następne spotkanie u Ciebie i wiesz do czego dążyć.
Fuck... nie da się tego czytać
Ja bym totalnie odpuścił i zajął się jakąś świeżą znajomością tak, aby od razu ustawić ją na "dobre tory". Tutaj się za dużo dzieje, najpierw Ty, potem ona.. po co?
ogranicz z nią kontakt, albo totalnie go zblokuj.. wyjdź do ludzi - poznaj pannę i jazda
wbrew pozorom szybciej zbudujesz relację od zera niż po czymś takim