Słuchajcie, ostatnio próbowałem wyjść z friendzone, hmmm... właściwie to nie wiem czy był to do końca friendzone, dlaczego? A no dlatego, że niby sie kumplowalismy, ale laska cos do mnie czuła, dawała znaki, że chce czegoś więcej, ale ja mówiłem, że nie szukam dziewczyny... i zachowywałem sie jak przyjaciółeczka... no i niby zachowywałem sie jak pizda, ale mimo to, spotykalismy sie, całowaliśmy, peeting... więc totalny friendzone to to nie był... nie wiem, w każym razie nazywalismy to przyjaznia hah, pasował mi układ kolezanki z która moge sie spotykac, calowac i peetingowac wiec było spoko, ale laska liczyła na związek i zaczela odpuszczac co tez jest dziwne bo skoro sie tylko przyjaznimy to dlaczego sie zdystansowała? no ale kontynuując, jak ona zaczęła odpuszczac to ja zaczałem sie wkrecac i nagle zaczeło zalezec mi na czyms wiecej, pokazywac jej, że to mi teraz bardzo zależy... aż powiedziała, że to nie ma sensu itd ze chce sie dalej spotykac ale już bez całowania i innych rzeczy tego typu, bez bliższego kontaktu... nie zgodziłem sie na taki układ i zakonczylismy znajomość, po tym ja nie odzywałem sie, i co jakis czas ona probowała wznowić kontakt, raz podając nowy numer, raz bardziej że tak ofensywnie że brakuje jej naszych spotkan, olewałem to, potem już sie nie odzywała, przerwa trwała chyba ze 3-4 miesiące i odezwała się znów, tym razem zaczęła mówić że o mnie ostatnio myśli, ze ciezko mnie wybic z głowy, zaczeła pytac tez czy chce kontyuować znajomość i co mysle o tym wszystkim zebym sie rozpisał... no to powiedziałem ze podjęła taka a nie inną decyzje i ze ją szanuje ale chyba nasza dalsza znajomość nie ma sensu bo widzi we mnie jedynie przyjaciela i nic nie czuje zeby stworzyc cos więcej, no a ona na to ku mojemu zdziwieniu zaczeła mowić, że przeciez to można by rozwijać a ze związkiem moglibysmy poczekac i tego typu zwroty... nie wiem o co jej chodziło.. nie pamietam co jej odpowiedziałem ale raczej z dystansem, no i ona pisała do mnie prawie codziennie, i chyba stosowała p&p bo jednego dnia miła i w ogole rozgadana a drugiego napisała nawineła temat ale tu już była arogancka i taka pewna siebie... no i tak powoli chyba faktycznie zaczynalismy na nowo ze znajomościa... i tu BANG, po jakimś czasie, krótkim, jakies 2-3 tygodnie ona napisała że jeśli nadal mam jakieś nadzieje to zebym zapomniał o niej bo poznała kogoś, że jest to na serio i ze ten rozdział jest skonczony... zdyniałem...
Co myslicie o całej tej znajomości i jej koncówce? Bo koncowka mnie wlasnie zastanawia najbardziej...
nie miala sie z kim ruchac , to z frajerem wolala niz z nikim ,spotkala prawdziwego mezczyzne to frajera splawila
xxx
ile jeszcze nowych kont założysz, zeby po raz n-ty zadac to samo pytanie? No kur... takiego deja vu to dawno nie miałem!
temat leci, prosze nie odpowiadać...............
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"