Witajcie. Jestem z dziewczyna od 3 lat i od jakiś 4 miesięcy odczulwam ze już nie pociagam jej seksualnie. W ogóle nie ma ochoty na seks a jak ma to tylko żeby siebie zaspokoić mną raz na miesiąc. Co do seksu to tylko w domu swoim lub moim a w samochodzie odpada - jej widzimisie. Jeżeli chodzi o nas na codzień to widujemy się ok 4 dni w tygodniu. Często próbuje coś mi sugerować zamiast powiedzieć wprost co chce. Odczuwam ze już mnie przestała kochać i jest tylko ze mną dlatego ze mam od 2 lat wypracowana wysoka jakość życia. Tzn duże zarobki samochód sportowy i do jazdy codziennej praca bez wysiłku itp. Żyje w przekonaniu ze to tylko pozory z tym jak mnie to niby kocha i mi to mówi a wcale nie odczuwam tego. Teraz pisząc post jestem prawie przekonany ze przestałem ja kochać. Cały czas mi chodzą myśli po głowie ze będzie miała dobrze ze mną ale tylko jako sponsor jej życia, jej matka jest otyła i ona lekko już zaczyna podchodzić pod jej wygląd, a kto chce mieć taka babę jak jej matka.., tego typu myśli mnie teraz męczą. Już z nią rozmawiałem kilkakrotnie na temat naszego związku i zawsze po takich rozmowach było lepiej ale tylko na pare dni i znowu powrót. Czy jest sens dalej to ciagnąć czy próbować zachowywać się tak aby sama się zniechecila do mnie i odeszła? Ja 22 ona 20 lat.
Ale Ty już decyzje tak na prawdę podjąłeś - teraz szukasz potwierdzenia u nas.
Czasami tak już po prostu jest... życie toczy się dalej...
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
"Czy jest sens dalej to ciagnąć czy próbować zachowywać się tak aby sama się zniechecila do mnie i odeszła?"- Odejść czy sprawić żeby ona odeszła czyli tak czy siak widzisz koniec tego związku.
A ten jej brak ochoty na seks to jeden z symptomów zbliżającego się końca związku... może już ktoś inny jest na horyzoncie, a może po prostu to nie "to".
Życie to fala podjętych działań w oceanie możliwości.
Jak zakończyć żeby nie zranić?
Tak się nie da. Po pierwsze - musisz być pewien tej decyzji i możliwych powikłań z niej wynikających.
Przede wszystkim nie szukaj okazji, błędu dziewczyny jako powodu do zerwania. Tak się nie robi...
Nie używaj również argumentów, które przedstawiłeś nam. Może i są one prawdziwe, ale strasznie krytyczne dla kobiety. Obniżą jej poczucie wartości (i tak zszargane zerwaniem) co może jej wyjść na dobre, ale również i na złe. Co prawda należy jej się szczerość ale jeszcze nie teraz.
Przedstaw konkrety - błędy, które wynikały z jej strony, możliwe do skorygowania przez jej osobę i nie godzące w jej kobiecość. Tak zrobisz to najbardziej delikatnie...
Upewnij się przed, że ma oparcie w rodzinie i koleżankach.
Nie używaj słów: "nie zasługuję na Ciebie", "nie czuję już tego samego", "to nie Twoja wina" i tym podobne. Poważnie, konkretnie i bez żadnych niedopowiedzeń.
Podziękuj jej za wspólne chwile i nie oferuj przyjacielskiego kontaktu. Ma zrozumieć, że to koniec - zero nadziei.
Co by się nie działo - nie możesz się z nią ponownie skontaktować i pytać znajomych co u niej.
Ona ma też jak najmniej wiedzieć o Tobie. Zdjęcia z imprez, plotki i "przypadkowe" spotkania budujące Twoje ego - daruj sobie.
Jak byś tego nie zrobił i tak bardzo ucierpi. Zareaguje jak zareaguje... Grunt to Twoja pewność co do podjętej decyzji.
Zranisz. I tak zranisz. Czy da się nie zranić? W realnym świecie nie, nie da.
Najgorsze co moim zdaniem (ale ja nie jestem każdą babą), co możesz zrobić to kręcić, wymyślać z dupy przyczyny i przeciągać rozstanie. Powinieneś być szczery. No wiem. do tego potrzeba większych cojonez niż jak podejść do laski w barze.
Sam wiesz najlepiej co między Wami nie działa i nie zadziała. Po prostu jej to powiedz.
“If she's amazing, she won't be easy. If she's easy, she won't be amazing. If she's worth it, you wont give up. If you give up, you're not worthy... Truth is, everybody is going to hurt you; you just gotta find the ones worth suffering for.” - Bob Marley
Po pierwsze ogranicz spotkania do raz w tygodniu.Po drugie oddaj jej inicjatywę w staraniu się o związek,o was i organizacji spotkań,jeśli zaczniecie się od siebie oddalać i ona nie wykaże żadnego zaangażowania ani starania się o was i wasz związek,to sprawa będzie chyba jasna?
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Próbowałem już tego ze przez 3 tygodnie widzieliśmy się 2 razy i tylko chwilowo było tak ze tęskni i jest lepiej a szczerze mówiąc czułem ze jest to udawane po czym powrót do tego co było. Raz jej tez powiedziałem jak to wszystko odczuwam to prosiła mnie o szanse kolejna na naprawienie związku.
Teraz już się nie mogę doczekać aż poznam nowa dziewczynę bez tendencji do tycia i unikne niektórych błędów jakie popełniłem w stosunku do mojej dziewczyny.
tak w ogóle to ona zawsze pierwsza proponuje spotkanie wiec jak mam czas to się widzimy
A nad czym tu się zastanawiać? Masz 22 lata, duże zarobki, dwa samochody, w tym sportowy oraz dziewczynę z tendencjami do tycia, której nie kochasz i która cię nie kocha i z którą masz seks raz na miesiąc. Prosta zagadka: który z tych elementów nie pasuje do wyliczanki?
Jeśli rzeczywiście jesteś tak dobrą partią, to nie rozchodź się z nią na raty, żeby jest do głowy nie przyszło scementowanie waszego rozpadającego się związku nowym obywatelem.
Nie widzisz dłużej tego związku więc go zakończ,najlepiej szybko i uczciwie zanim pojawi się jakaś nowa dziewczyna,po co masz wyjść na drania. Nie sądzę,żeby bardzo ci utrudniała rozstanie,skoro jak widać i jej się już znudziłeś. Wiesz jak jest? Czasem nasze środowisko wpływa na nas bardzo mocno,jeśli nawet ona sama chciałaby się z tobą pożegnać to jej rodzinka może ją od tego odwodzić,bo jesteś "dobrą partią". Ale skoro odsunęliście się od siebie,a oboje jesteście tacy młodzi,to nie ma sensu tego ciągnąć ani robić wokół wielkiej awantury - należy się po prostu rozstać.
"Poginęły mi rady od mamy
By w zimie się ciepło ubierać,
Nie zadawać się z chuliganami.
Cholera!"
to już się skończyło zwłaszcza że ani Ty ani ona tak na prawdę nie chcecie tego ratować. Jakbyś tego nie zrobił zrób to ostatecznie, urywając całkowicie kontakt, wbrew pozorom to boli najbardziej ale najszybciej można zapomnieć.
Tak na marginesie jesteś doradca finansowym a ten sportowy samochód to civic?
Nie chcesz Jej zranić ALE chcesz zerwać?
Moja rada: Zacznij Jej pieskować! Cham, prostak, pizduś, tyran i zazdrośnik = idealna receptura na zje*anie relacji.
Tak wiem, moze duma Ci nie pozwala, ale to moim zdaniem najlepsze wyjscie.
tylko zeby Ci sie raz role nie pomyliły!
Za miesiac, za 2 będzie spie*dalala przed Tobą, a Ty juz rozgladaj sie za inna
- a co jeśli pewnego dnia będę musiał odejść, Puchatku? ...
- to wypierdalaj !!!
..no ale odpowiedz na jedno pytanie.. po co ma odwalac ta cala szopke..?
Masz jaja? To zrób to na co masz ochotę i zerwij to a nie się będziesz "pierd%%%ć" jak chłoptaś.. Życie masz jedno i nikt go za Ciebie nie przeżyje więc rób to na so masz ochotę i co Ci rozum + intuicja podpowiada. Nie czujesz komfortu - zmieniasz to co sprawia dyskomfort , w tym przypadku dziewczynę, Proste. Bez zbędnego pierdolenia..
Nauczcie się wreszcie być FACETAMI a nie lalusiami.
Witajcie,
Przemyślałem sobie sporo i podjąłem decyzję , że się rozstanę z dziewczyną w niedzielę.
Główne moje przekonania na temat nas:
Nie czuje się szczęśliwy z nią, Przestałem o niej myśleć - wolę pracować niż z nią przebywać, Nie pociągam jej seksualnie ani ona mnie, Wydaje mi się że jest ze mną tylko dla zapewnionej przyszłości, Ma tendencje do tycia, Jej matka jest bardzo podobna do niej tyle że gruba, Jak patrzę na nią widze w niej tylko wady, Odczuwam udawaną miłość z jej strony przez co przestałem ją kochać, Gdy mi kiedyś podejrzała do portfela jak byliśmy w sklepie i zobaczyła ok 30 setek to zaczęła się dziwnie zachowywać tak jak by każdy był gorszy a ona najważniejsza bo ma kase i się wyśmiewała z innych jacy to oni nie są - od razu mnie naszły myśli że ma złe przekonanie do pieniędzy i w przyszłości będzie myślała że jest najważniejsza a każdy gorszy, Od kilku miesięcy co raz rzadziej piszemy do siebie na dobranoc, Patrząc na nią cały czas widzę wady fizyczne - lekka otyłość, Gdy nie było z jej strony zaangażowania zaprzestawałem również i ja się angażować. Cały czas myślę o jakiejś zgrabnej z dużymi cyckami kobiecie którą poznam jak się tylko rozstaniemy,
Teraz moje pytanie jak zacząć rozmowę i co powiedzieć jej w dzień rozstania?
Powiedzieć konkret:
"Słuchaj, od jakiegoś czasu nie jestem z tobą szczęśliwy, nie wierzę by mogło się to zmienić a nie chcę każdego dnia okłamywać cię, że u mnie wszystko jest ok, to byłoby względem Ciebie nie fair. Mam nadzieje, że oboje znajdziemy osobite szczęście, w jakimś innym układzie, żegnaj."
voila, zakuj, zdaj, zapomnij
sialalalala! mmmmmiłość!
sialalalala! roomantyzm!
sialalalala! ruuuchanie!
sialalalala! penetracja odbytu! -u-u-u!
penetracja odbytu! -u-u-u!
Minął 3 dzień odkad powiedziałem jej ze musimy poważnie porozmawiać na temat naszego związku. Od tego czasu wysłała mi 2 SMS cytując moje słowa z kilku miesięcy przed ze ja kocham itp dodając na końcu ze nieźle udawałem. Nie odpisałem jej na nie ani nic po za tym. Jest cisza.
Nic nie odpisuj, każda interakcja z nią teraz da jej iluzję że może jeszcze coś zmienić. Mileczeniem utwierdzisz ją w tym, że w tym temacie nie ma już nic do dodania.
sialalalala! mmmmmiłość!
sialalalala! roomantyzm!
sialalalala! ruuuchanie!
sialalalala! penetracja odbytu! -u-u-u!
penetracja odbytu! -u-u-u!
Swoją drogą, co ty masz za obsesję z tą jej otyłością? Powtórzyłeś to już chyba z pięć razy w tym wątku... Niech ci tylko do głowy nie przyjdzie robić jej z tego powodu wyrzutów, kiedy będziesz się z nią rozstawał.
Narzekasz, że z dziewczyny materialistka ale sam nie wyglądasz na specjalnie uduchowionego młodego człowieka niestety:
"Cały czas myślę o jakiejś zgrabnej z dużymi cyckami kobiecie którą poznam jak się tylko rozstaniemy"
Mam obsesje z tą jej otyłością i to mnie najbardziej odrzuca od niej.
Z wiekiem mamy większe wymagania wobec kobiet.
Przez taki długi związek przestała dbać o siebie bo myśli, ze będziecie ze sobą całe życie. Coś w stylu, "przytyłam ale on i tak mnie kocha, bynajmniej za charakter"
A Ty zbyt materialnie do tego podchodzisz. Trochę kasy zarobiłeś i chcesz lepszej partii. Na prawdę chcesz by dziewczyna kochała Cie dla auta i hajsu?
Człowiek zrozumie drugiego człowieka, tylko wtedy gdy znajdzie się w podobnej do jego sytuacji.
Sorry ale gdy nie odczuwa się od drugiej osoby ( nie mając go niej pretensji o jej wygląd ) pozytywnych uczuć, miłości, szacunku, wsparcia, zainteresowania to trudno jest z mojej strony to okazywać a z czasem już przyszło że zacząłem nic nie czuć i widzieć tylko wady fizyczne które kiedyś były dla mnie nie ważne.
Nie chodzi tu o pieniądze i o nie nigdy się nie kłóciliśmy. Chodzi mi o brak zainteresowania z jej strony, o wygaśniętej miłości oraz o to że przestała być dla mnie atrakcyjna przez jej stosunek do nas.
Przez sam fakt jej braku zaangażowania nie widziałem sensu abym tylko to ja się miał angażować a z jej strony żadnego uczucia tylko spotkania polegające na siedzeniu przed TV a jak ja proponowałem to albo u mnie coś robiliśmy albo miasto, kino, jedzenie, basen, park linowy, rower i nigdy nie było nudno.
Teraz pogodzony z myślą że odejdzie czuję się jak by mi wielki ciężar spadł z ciała. Jestem bardziej zadowolony, szczęśliwszy i mam ochotę mieć z 2 miesiące wolnego od kobiet a potem znajdę sobie jakąś zgrabną ładną kobietę i postaram się uniknąć błędów popełnionych w wcześniejszym związku. Będę musiał ukryć swoje dochody finansowe i poznać dziewczynę która będzie mnie kochała za to że jestem a nie za to co mam.
Ja staram sie zawsze ukrywać swój status społeczny. Kobietę trzeba zainteresować sobą a nie autem, kasą bo później sa same problemy z tego.
"Teraz pogodzony z myślą że odejdzie czuję się jak by mi wielki ciężar spadł z ciała"
Pogadamy jak sie z nią rozstaniesz w realu
Człowiek zrozumie drugiego człowieka, tylko wtedy gdy znajdzie się w podobnej do jego sytuacji.
No i skończyło się. Po rozmowie i wyjasnieniach rozstalismy się w zgodzie. Trochę płakała ale zrozumiała ze nie bylibyśmy szczęśliwi. Teraz całkowicie urwałem z nią kontakt. Skasowałam z facebooka, telefonu i schowalem wszystko co dostałem od niej w pudło i zanioslem na strych. W końcu czuje ulgę ze nie zmarnuje młodości będąc w nieszczęśliwym związku.