Cześć, piszę do Was z pytaniem jak byście postąpili na moim miejscu. Poznałem przez Tindera zajebistą dziewczynę. Super nam się rozmawia przez telefon, pisze. jest mną okropnie zaczarowana i ja nią w sumie też. Problem w tym że nie mogę się z nią spotkać.. Jestem na służbie przygotowawczej i marnie jest z przepustkami, a mieszka trochę km ode mnie i nie jestem w stanie zorganizować dojazdu w takim czasie. Na początku maja kończy mi się służba i dopiero wtedy mógłbym się z nią zobaczyć ona akceptuje taki stan rzeczy więc tyle jest na plus. Martwi mnie co przeczytałem na tej stronie.. żeby przez telefon praktycznie nie rozmawiać tylko starać się spotkać, ale ja nie mam wyboru zostaje mi tylko kontakt telefoniczny i poznawanie się na odległość, jak kolwiek to brzmi... więc teraz rodzi się pytanie czy to w ogóle ma sens? czy nie potrzebnie się wkręcam w taką znajomość ? jak to dla was wygląda z perspektywy osoby 3? z góry dzięki za pomoc 
loki dzięki za odpowiedź, podtrzymałeś mnie na duchu
właśnie plusem służby jest to że muszę zdawać telefon od 6:00 do 16:30 więc rozmawiamy głównie pod koniec dnia i nie jest to jakieś chorobliwe pisanie tak jak powiedziałeś 1000 smsów dziennie ;D
kręce z nią bo : Ma podobne zainteresowania, podoba mi się, dobrze mi się z nią rozmawia i uważam że jest warta uwagi, po prostu ;]
Jeśli dobrze idzie, to dobrze idzie.
Bierz tylko pod uwagę, że nie jesteś jedynym, który do niej pisze i dzwoni. Za to inni mogą do niej przyjechać w ten deszczowy wieczór, kiedy będzie się czuła tak okropnie sama i zapragnie kogoś bliżej.
Graj, ale się nie wkręcaj.
Nie bierz wszystkiego co tutaj piszą za Prawde objawiona - miej do tego dystans...
Możesz sie z nia spotkać w maju? Ok, wtedy zaproponujesz spotkanie ale nie nastawiaj się od razu na to ze to sie nie może udać albo ze się uda. Ty wiesz co jest między Wami - my niekoniecznie. Lubisz kontakt z nia? To pisz, dzwoń whatever. To Twoja przygoda i zobaczysz jaki będzie jej finał
Powiem Ci tak, widzisz nawet na takim gównianym tinderze można spotkać swojego anioła. Problemem jest to spotkanie, do maja sporo czasu. Ogólnie jak możesz to gadaj czasem przez ten telefon, ale szczerze to nie wiem czy do maja przetrwacie, natomaist Ty i tak nie masz wyboru, bo co masz tam robić? Kolegów z woja podrywać
Pamiętaj, że jak już uda Ci się spotkać, a przecież de facto będziecie znali się długo to ja bym tą relację prowadził prosto do łóżka już na pierwszym spotkaniu. Może wydawać się dziwne, ale no poznajecie siebie na odległość tyle czasu to jak dograsz dobrym spotkaniem to już będzie idealne.
Jeszcze tylko pytanie, bo panny na żywo nie widziałeś, może jakieś instagramy coś? Wiem z doświadczenia, że rozmawia się miło, wszystko fajnie - "ale to paszczur i niee..." - także tego; widziałeś panne na jakiś innych fotach oprócz tinderowskich? Wiesz tak się pytam, bo możesz się nakręcać, nakręcać, a jak przyjdzie do spotkania to szybko uciekniesz.
Mam instagram fejsa, bardzo dużo robi z zdjęć i mi wysyla więc myślę że rozczarowania nie będzie pod tym względem.
Musisz utrzymać zainteresowanie to najważniejsze. Nie dzwoń codziennie, nie pisz masy wiadomości. Do rozmowy bądź przygotowany np. znajdź jakiś fajny horoskop i przeczytaj jej przez telefon (nie musi być z jej znaku, nie sprawdzi tego, wybierz taki, który jest fajny). Zawsze miej kilka tematów zapasowych do rozmowy. film, książka, muzyka. Nigdy, przenigdy, ale to kurwa przenigdy nie dzwoń z pytaniem "co słychać" to strzał w stopę. Czasami bądź niedostępny, daj jej zatęsknić. Nakręcaj ją przez telefon, zacznij opowiadać coś ciekawego ale nie kończ np. Gdybym powiedział, Ci że wiem coś o Tobie. Coś czego może nikt do tej pory Ci nie powiedział. Lej wodę, urwij rozmowę i powiedz, że skończysz jak znowu ją usłyszysz. No i przede wszystkim słuchaj jej. Kobiety lubią się wygadać, pod żadnym pozorem tylko nie dawaj jej żadnych rad ani podpowiedzi. Jak będziesz słuchał jej lamentów i radził staniesz się przyjacielem z penisem. Lepiej pogadać 5 minut, fajnej rozmowy niż 30 nudnej. Nie przeciągaj, pierwszy kończ rozmowę.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.