Witam wszystkich, jestem tutaj nowy poczytałem lekcje troche blogów i oczywiście z wyszukiwarki skorzystałem, lecz nic podobnego nie znalazłem, w sumie nie tylko tutaj szukałem. Mój problem wygląda tak: Poznałem dziewczynę jest z mojego wieku ma 20 lat studiuje, należy do wrażliwych kobiet bynajmniej tak mi się wydaje, ale i też jest spontaniczna. Od pierwszego spotkania mineło sporo czasu a następne było na sylwestrze razem się bawiliśmy i poźniej stwierdziłem, że zaproszę ją na studniówkę oczywiście się zgodziła no i impreza była naprawdę udana. Problem polega tu, że trochę się na nią zajawiłem myślę o niej itp. Na studniówce ona raczej się nie krępowała przytulałem ją ale nie doszło do jakiegoś bardziej namiętnego pocałunku. Fajnie nam się rozmawia mamy wspólne tematy i jest ok. Ale wyszła niefajna sprawa bo chyba ma chłopaka tzn ona tak powiedziała w sumie przez przypadek bo w geście zasłoniła usta jakby nie chciała o tym wspominać. W sumie znajomi przez których ją poznałęm nic o tym nie wiedzą kumple mówią że jest wolna raczej i nie wiem co zrobić, nie chce być drugim, a z drugiej strony nie wiem czy o to pytać czy ma kogoś na serio. Teraz myślałem żeby trochę spuścić z tonu przestać się oddzywać i poczekać czy ona się odezwie, bo w sumie to nie wiem czy jej zależy. Jak zapytałem czy się zobaczymy jeszcze to powiedziała w sumie obojętnie że tak. Nie wiem co o tym myśleć. Czekam na jakieś odpowiedzi. Aaa dodam, że dzieli nas 40km i czy to w ogóle ma jakiś sens? Mam auto i prawko więc jestem mobilny ale mój czas to głownie weekendy. Mogę dostarczyć więcej jakiś informacji jeśli potrzeba. Nie chciałbym tego skończyć tylko imprezą studniówkową. Ale wiem, że z reguły bywa tak, że poźniej przez dłuższy czas jak mi nie wyjdzie nie mogę się ogarnąć,a tym bardziej, że mi na niej zależy.
Co do odległości to uważam, że jak się chce to się może... Nie ułatwia to życia w związku no ale... Da się. Drogi kolego... Nie masz słuchać kobiet tam gdzie one pierdolą, masz słuchać jak mówią o czymś ważnym (i jak przypomnisz im o tym, to masz plusa bo słuchałeś). Ona coś tam parsknęła o chłopaku, a Ty już płaczesz bo nie chcesz być drugi, piąty czy dziesiąty. Zobacz jak ona się zachowuje wobec Ciebie... Dąż do sfery intymnej, całuj, pieść i jak będzie ok (nie odepchnie itp) to spoko, czaruj ją dalej sobą. Zabierz ją gdzieś, zaskocz... I nie słuchaj, że ma chłopaka, trądzik na cipie czy brudne paznokcie i to nie powala jej być z Tobą. Rób swoje, zachowuj się jak facet, bądź facetem...pozdr
P.S>
Aha...
"...a z drugiej strony nie wiem czy o to pytać czy ma kogoś na serio..."
Nie waż się zadawać takich pytań. To Cię nie obchodzi... Masz ochotę się z nią spotkać to zaproponuj spotkanie, a nie czekasz aż ona zaproponuje? Nie myśl co Ona myśli lub co ty myślisz, że ona myśli... Ty masz inicjować, a ona ma się Tobie poddawać... Jak Cię zleje wykrętami to nie myślisz o niej tylko żyjesz dalej...
Dobrze, że napisałem, bo miałem pytać o to mimo, że jak o tym zaczeła gadać to w sumie mi jednym uchem wleciało drugim wyleciało trochę się wkur*** po tym i poszedłem zajarać bo byłem przekonany, że jest wolna. No ale szybko mi to przeszło i bawiliśmy się dalej. Co do spotkania może nie jest to najlepsza opcja, ale w piątek się impreza szykuje zarówno ja jak i ona jesteśmy zaproszeni. Tu się rodzi moje drugie pytanie. Czy odpowiednie by było gdybym się zaczął kręcić koło innych na pewno niejedna tam będzie więc to nie problem. Tylko czy dobrze bym zrobił spróbować wzbudzić jej zazdrość o ile tak się stanie, bo może być tak, że mnie oleje i się będzie bawić z innymi? Chyba za dużo myślę... co może się stać
Wiesz może nawet odległość to nie problem ale... ma chłopaka, niby nie ma, jest wrażliwa sratatata, trochę się boję że wydasz na paliwo milion złoty a ona nadal będzie zagubiona i niewiedząca ... ja odradzam, nie wiem jak ty ale ja wole konkret dziewczyny
they hate us cause they ain't us
No teoretycznie stracę parę litrów paliwa o ile zechcę się spotkać. Na razie o tym nie gadałem z nią, bo czekam do tej imprezy. Zobaczę co się będzie działo tam. Wcześniej i tak nie mam czasu się umówić. I zostaje mi weekend. A co do tego próbowania wzbudzić w niej zazdrość próbować tak zrobić czy raczej nie? Jak historia z nią się nie uda to zawsze ma siostrę
Szkoda, że starsza:P i jak na złość też zajęta...
Panie.
Nie rób pan dramatu z 40 km. Warszawa ma tyle wzdłuż - czy to oznacza że nie uda się akcja z kobietą mieszkającą na przeciwległym końcu?
A najważniejsze. Nie słuchaj takiego pierdzielenia. Jakby miała chłopaka i była mu lojalna to nie szłaby z Tobą w ślinę.
Robisz swoje ale z opanowaniem. Nie śliń się na jej widok, zachowaj klasę.
Dawaj Jej dyskretne znaki że może coś z tego być, że w jakiś sposób Ci imponuje, ale nie robisz nic na siłę, że masz wybór, że Ona musi dać znać że chce czegoś konkretnego.
Co do zazdrości.
Nie baw się w to. Utrzymuj kontakt towarzyski z innymi kobietami ale nie zarywaj innych. Będzie wiedziała że kobiety czują się przy Tobie swobodnie i jednocześnie będzie wiedziała że nie jesteś napaleńcem i "szukasz czegoś specjalnego".
To jak z tańcem.
Jak będziesz laskę obmacywał czy obłapiał dostaniesz po pysku. Jak będziesz delikatny, zdecydowany, zmysłowy ale nie obsceniczny/wulgarny, (partnerka zobaczy że nie jesteś jednym z tych co by wszystko rżnęli) to kobieta sama będzie chciała wyskoczyć z ubrania.
A tak na marginesie. jak impreza to i "połamaniec" tudzież "wujek zatańcz" (sorry za określenie ale tańczę sporo i czuję niesmak gdy ktoś Tańcem nazwa skakanie, machanie rękoma i obmacywanie kobiety).
Jak dojdzie do tańca z innymi kobietami to nie obmacuj ich bo jak to laska zobaczy to będziesz spalony.
Jak wspomniałem sporo tańczę i o ile mi niektóre rzeczy ujdą płazem bo kobiety z mojego otoczenia wiedzą że takie są figury czy rama w tańcu - a ja przy okazji wiem jak należy to robić by nie było to obsceniczne i seksualne, lecz zmysłowe - o tyle Tobie nie musi wyjść to na dobre (wiem co mówię bo widzę jak "nietańczące" kobiety odbierają bliskość podczas tańca - panika, strach, wstyd i podejrzliwość to normalka, jak dołączysz do tego fakt że nie potrafią się poddać prowadzeniu tylko zaczyna się szamotanina to robi się koszmar a z zewnątrz wygląda to na kalectwo albo na molestowanie).
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
Najpierw zastanów się czy Cie stać na dojazdy, zanim w ogóle zaczniesz konkretniej działać. Nie oszukujmy się, w większości razy, to Ty będziesz zmuszony jechać do niej, jeżeli będziesz chciał się spotkać.
"Jeśli chcesz człowieka uszczęśliwić, nie dodawaj nic do tego, co posiada, ale ujmuj mu kilka z jego życzeń."
Zadzwoń do niej powiedz ze zabierasz ją na spacer czy tam piwo w ten dzien, w tym miejscu i o tej i o tej porze, działaj, nabieraj doswiadczenia. Jak nie wyjdzie bedzie inna jesteś młody i jeszcze wiele przed tobą.
Jeśli chodzi o dojazdy nie jest to jakiś dla mnie wielki problem, ale napisałem o tym dla informacji i żeby dać obraz sytuacji w jakiej jestem. Poza tym jak wspominałem wyżej studiuje w mieście gdzie bywam codziennie i mam blisko więc możemy się tam spotykać. Nurtuje mnie kwestia tej rozmowy co do jej "faceta" który nie wiadomo czy jest. Widzę, że Wasze zdania są podzielone w sumie. A jak myślicie. Co do imprezy która się szykuje. To jest osiemnastka naszej znajomej jeśli będzie miała kolesia to chyba z nim powinna przyjść wtedy wszystko dla mnie jasne, ale jak będzie sama?
Druga kwestia na miejscu jest częste pisanie sms-ów i gadanie na fejsie czy raczej nie? Bo wcześniej tak było co prawda nie codziennie i zawsze to ja pierwszy pisałem. Dzisiaj na razie oboje milczymy.
Co do sms na począdku znajomości mozna pisać ale z czasem lepiej jej ograniczać po co taka wirtuana znajmość i przejść na rozmowy przez telefon.
Jak ty zawsze pierwszy pisałeś to raczej ona się dzis nie odezwie. Być może zagada jutro sms czemu się nie odzywasz postaraj się to jakoś odbić. No chyba ze wogle sie nie bedzie odzywać to przedzwon do niej i zapytaj się czemu tak milczy.
Co do 18-ki moze przyjść z osobą towarzyszącą tak więc działaj.
A co do sprawy kumpli którzy ją znają bardzo długo i w sumie mieszkają niedaleko. Warto ich o coś pytać czy raczej działać samemu? Bo co do koleżanek to wiem, że nie ma sensu
Siema muszę odświeżyć bo chce się czegoś jeszcze dowiedzieć, a to o tej samej kobiecie więc nie widzę sensu zakładania nowego tematu. Mianowice byłem na tej 18 i muszę powiedzieć, że jeśli o nią chodzi to nie wiem co jej kurwa odjebało... Próby zatańczenia jakieś 3 lub 4 spalone cały czas odmawiała a poźniej z moimi kumplami tańczyła chyba tylko żeby mnie wkurwić, co jej się udało. Sprawa jej chłopaka domniemanego to chyba jest, ale taki cymbał, że się zastanawiam czy ona ślepa nie jest ale ok. Ogólnie to koleś sie schlał po ok godzinie imprezowania także spoko... I teraz pytanie mam takie, bo to że mam ją olać to jest oczywiste pewnie bo ma mnie w dupie przeszła się ze mną na studniówkę tylko dla dobrego baletu... Pytanie jest takie bo chciałbym usłyszeć odpowiedz dlaczego nie chciała tańczyć ew dla podbudowania ego coś jej powiedzieć na zakończenie, bo pewnie to było nasze ostatnie spotkanie. W sumie chyba nie chce jej słyszeć napisać sms-a czy jednak zadzwonić?
PS
Dajcie jakieś odpowiedzi co zrobić,albo co napisać. Kurwa jestem taki rozpierdolony przez nią, że tak jeszcze nie miałem shit... Wybaczcie jakieś błędy na kacu jestem.
cztery dni temu ci pisałem, napisze ci jeszcze raz:
"Wiesz może nawet odległość to nie problem ale... ma chłopaka, niby nie ma, jest wrażliwa sratatata, trochę się boję że wydasz na paliwo milion złoty a ona nadal będzie zagubiona i niewiedząca ... ja odradzam, nie wiem jak ty ale ja wole konkret dziewczyny"
to moja rada, zrobisz jak zechcesz, twoje życie, tylko potem nie płacz
they hate us cause they ain't us
Ok dzięki i się do twojej rady zastosuje Ulrich II. Rozmawiałem z nią przed chwilą i po prostu żałość
Także koniec tematu. Dzięki za pomoc szukam następnej
Pewnie się jeszcze odezwę 