Czy waracać do byłej ? Bardzo Nie układało się nam, znalazła nowego fagasa, a ja mega cierpiałem. Nie wiem czy ogarnąłem się wystarczająco , czy dać jej szansę .. Jest tyle fajnych dziewczyn z którymi kmógłbym się pospotykać ale ja jestem ależny od tego czy ona jest czy jej nie ma .. Chore to.,
Tu masz wszystko:
http://www.podrywaj.org/forum/go...
pozdrawiam,
save
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
Gożkie rzale mialy być kiedy nie sluchaja naszych rad:)
A jedyne co Ci poradze to ogarnij sie bo moze znowu bedzie chciala dac innemu szanse. Ciagnac moze Cie do innych, a Ty sie nie ogarnales po rozstaniu i dalej z nia swirujesz. Wyluzuj to wszystko bo nie wiesz czys plastrem nie jest. Korzystaj tylko z seksu:D i nie pisz, ze to ta jedyna bo faktycznie trafisz do gorzkich rzali.
Mam bardzo silne przeczucie, że nie posłucha. Wywnioskowałem to po 2-óch stwierdzeniach:
1. "Ponad 4 miesiące temu rozstałem się z dziewczyną."
2. "Bo cholera tyle dziewczyn wokół, nawet z fajnymi babkami się pospotykać, ale mnie cały czas ciągnie cały czas do tej jednej i moje samopoczucie jest uzależnione od tego czy ona jest czy jej nie ma."
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
Rozwaliłeś mnie. Najgorsze jest to jak się naprodukujemy, a typ nawet łaskawie nie zaglądnie i nie napiszę czy to użył lub nie przyzna się do błędu, że postąpił po swojemu i guzik wyszło.
Przesłanki są mocne
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Bo część facetów zakładających tu tematy nie liczy na rady tylko na pocieszenie, poglaskanie po głowie i uslyszenie "będzie dobrze" ;p
Albo " ona chce tylko Ciebie, bierz ją"
Jak laska wypalilaby mi z tekstem, że chce dac szansę komuś innemu to już byłoby dla mnie po ptakach. Zero szans dla niej na powrót. Albo się z kimś jest na serio albo trzeba się rozejsc, te jej marne próby manipulacji tobą takimi tekstami są żałosne. A panna poszła sobie od ciebie i popuscila szpary innemu typowi, możliwe że jesteś lepszym jebaką dlatego chciałaby wrócić. Pytanie czy serio tak pragniesz laski która musi dac dupy innemu żeby przekonać się że jej facet jest jednak w porządku? Uwierz mi, jest wieeele kobiet które załatwiają takie sprawy w lepszy sposób, czytaj: ostateczne zerwanie, rozmowa w celu poprawienia relacji. NIE dawanie dupy innemu żeby chłopak się zaczął starać.
Ja nie z tych co szukają pocieszenia w postaci pogłaskania po głowie. Po prostu potrzebuje rady, bo moja głowa widać nie funkcjonuje normalnie i moje działania chyba nie są do końca racjonalne.
Podstawa zdrowej relacji - obopólny szacunek.
"Dostałem na swoje urodziny list od niej gdzie ona nie jest osobą dla mnie, że będe szczęśliwy z kimś innymi i że ona powinna mieć kogoś kto się o nią postara".
W urodziny Ci takie draństwo zrobiła. Wypukałeś i zostaw to w diabły. Panienka ma zryty beret.
Wstań teraz: sięgnij po komórkę wywal numer, zablokuj jej numer, następnie wywal obserwowanie na fb, schowaj wszystkie rzeczy głęboko, a następnie odpal energetyczną nutę, skacz, płacz, baw się się żal. Zapomnij o tej dziewuszce.
Wyobraź sobie idealną dziewczynę dla Ciebie z charakteru, porównaj i masz odpowiedź.
Chcesz płakać, proszę bardzo, temat już znasz do tego.
Edit: Bez sensu byś ciągnął wątek, bo Ci go streszczę - Ty: ja ją kocham. My: ona jest beznadziejna, zostaw to, next. Ty: ale nie mogę, ja ją kocham. My: owal to itd. Potem 3 strony idą takiego przewalania.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Dziękuję za rady. Nie pozostaje mi nic innego jak po prostu zakończyć to na dobre, bo sam widzę to do niczego nie prowadzi i chyba powinienem trafić do gożkich rzali. Akurat jeszcze trafiła się okazja na zakończenie, bo widziałem zdjęcia na g+ gdzie ,,moja" laska na wyjeździe, na którym mnie być nie mogło całuje w policzek jakiegoś nowo poznanego typa i tańczy, obściskuje się z nim. Więc chyba powód jest, żeby nie kończyć tego tak ,,za nic"
to jeszcze nie powód i nie szukaj w tej sytuacji uzasadnienia bo ona Ci to tak wytłumaczy, że zapomnisz z jakiego powodu chciałeś zerwać. Szczerze powiedz dlaczego, tylko na spokojnie i konsekwentnie
Nie ma porażek, są tylko lekcje
Napiszę jak się sprawa zakończyła. Laska generalnie chyba trochę spasowała, jak zacząłem wygarniać jej, że potraktowała mnie jak śmiecia i nikt normalny w taki sposób nie traktuje osoby, którą się niby tak bardzo kocha/kochało. Kontakt zaczął być bardzo ograniczony, już przestałem być dla niej taki super, bo jak to?- nie podobało mi się jak mnie potraktowała i zacząłem o tym gadać i to dość sporo. Wiem, że przy powrotach to duży błąd ,ale w tym momencie już przestało mi zależeć, bo tak jak piszecie to zła kobieta jest. O zaufaniu do niej nie wspomnę bo zaczęło być zerowe przez jej akcje przy rozstaniu i po tym co działo się po. Wczoraj dziewczyna napisała czy się nie spotkamy i czy to nie będzie randka:o ?! Zdziwiłem się bardzo na taką dziwną propozycję z jej strony. Jednak uznałem to za idealną okazję, żeby pogadać w 4 oczy i po prostu zakończyć to co jest, a w zasadzie to czego dla mnie już nie ma. I powiedziałem, że jestem za i musimy pogadać. Spotkaliśmy się , byliśmy w drodze do miejsca gdzie mieliśmy zaklepany stolik. Zapytałem jak weekend- Ona się zapomniała ,bo raz mi napisała, że jedzie na weekend do rodziny, a w rozmowie okazało się że była na imprezie .. Ja oczywiście gadka o kłamstwie, że jak w ogóle można budować związek na nowo na ściemach. Ona oczywiście, że to w sumie moja wina, bo ja się ciągle czepiam o wszystko i ona chciała odpocząć od tego i ,że jakby mi powiedziała co będzie robić to w ogóle bym się jeszcze bardziej czepiał. Fakt zacząłem być nieufny w stosunku do niej i to bardzo, ale jak ktoś zrobił takie świństwo to teraz powinien bardzo uważać i być szczery (przed rozstaniem gdy byliśmy razem moje zaufanie było 100%towe). Ogólnie zamurowało mnie. Powiedziałem, że to koniec naszej pseudo relacji, choć chciałem to zrobić dopiero podczas spokojnej rozmowy w lokalu, ale CÓŻ. I, że lepiej będzie żeby nikt sobie nie wchodził więcej w życie, bo po co siać niepotrzebny zamęt. W milczeniu poszliśmy na autobus, bo jedziemy w tę samą stronę. Kiedy przyjechał ja jedynie zapytałem czy nie wsiada, bo patrze że stoi jak kołek. Ona, że nie , że tu zostanie. Nie wiem co chciała, żebym został z nią czy co ?! Ja jedynie wsiadając powiedziałem cześć i tyle. Laska na pewno do żadnego kontaktu już dążyć nie będzie - ona ma naprawdę jakąś zrytą banie i mam wrażenie, że jej to nie robi, chyba że tak udaje. Myślę że powodem zrytej bani jest to, że ona ma kiepskie relacje z rodziną (rozbita rodzina): z mamą brak kontaktu. Z ojcem kontakt od czasu do czasu, ale bardziej negatywny aniżeli pozytywny. Jedynie ze swoimi braćmi jakiś tam kontakt ma. Tak więc ta cała farsa zakończona bez jakichkolwiek szans na przyszłość z mojej strony. Teraz ja ,,dam szansę" komuś innemu.
Popracuj nad spokojem, bo jesteś strasznie emocjonalny. Miałeś postanowienie rozegrać to w lokalu, nie wiem czy to był dobry pomysł, ale mężczyzna jak ma koncepcję to powinien się jej trzymać i spokojnie to wykonywać. Spokojnie do kobiety mówić choćby nie wiem co i nic jej nie wygarniać - mówić spokojnie i zdecydowanie: przez takie i takie zachowanie poczułem się, Ty też byś się tak poczuła w mojej sytuacji. Ponadto co czułaś jak to robiłaś. Widzisz to było niefair, nie pozostawiłaś mi wyboru, kończymy.
Odnośnie końcówki, no jasne, że chciała przedłużyć. Jeśli zaproponowałeś by wsiadła to okey, bo byście tam siedzieli do rana.
Ja zawsze mam jedną scenę w pamięci. Siedzę w parku z przyjaciółką, widzimy fajną parkę jak idzie, a za h wracają, ona pierwsza, a on za nią, wkurw... jak 150, to było widać, szedł to chodnikiem, a to ścieżką w odległości od niej 200 m gdzieś, ale szedł. Podobało mi się to, bo mimo panujących emocji czuwał nad tym co się z nią dzieje, przyszli razem i czuł się odpowiedzialny za nią i jej bezpieczeństwo, bo mimo wszystko, że go zirytowała to pokazywał, że mu zależy. Nie biegł za nią, tylko szedł. Ja bym go o jamniczenie nie podejrzewał. Prędzej dla mnie jamnikiem jest facet co odchodzi, mówi jak jest kozak w złości, a za 10 minut dzwoni do laski.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Niestety muszę się zgodzić, że podszedłem emocjonalnie. Jej kłamstwo po prostu wytrąciło mnie z równowagi, bo jak można schodzić się budując nową relację na kłamstwie. Szybko się uspokoiłem i przestałem się odzywać idąc z nią równym krokiem na przystanek. Ale racja, moja koncepcja nieco została zburzona i pewnie nie wyszedłem do końca ,,pozytywnie" w jej oczach. Z drugiej strony czy to ma już jakieś znaczenie ?
Ustosunkowałeś się jak robiłem edit, a drugi raz będzie węziej. Wybuchłeś, bo byłeś nieprzygotowany, to normalne z kobietą, ale dlaczego wybuchłeś, bo okłamała, no jasne, ale nie mogłeś powiedzieć wprost, że cię to zabolało. Trzeba było powiedzieć, znowu, no widzisz jak ja mam się przy tobie czuć pewnie jak mi nie dajesz zaufania, czułabyś się pewnie, gdybym tak z tobą postępował? To mnie boli, bo w związku chciałem się czuć stabilnie, a ty tymi kłamstwami sprawiasz mi ból emocjonalny. Nie radzę sobie z tym. Miałem wyobrażenie, że będziemy budowali ze sobą dojrzałą relację, a tu jest tylko ranienie własnych uczuć i brak szczerości. Nie nadajemy niestety na wspólnych falach. Uczucia są ważne, ale mężczyzna musi zadbać o siebie i nie może dbać o kobietę jeśli tego nie chcę, a ty swoją postawą pokazałaś, że nie chcesz, bo się nie starałaś szanować moich uczuć. Dziękuję ci za miłe chwile. Przyszłaś ze mną, więc wróćmy razem, bo chcę byś była bezpieczna, chcę mieć pewność. Nie chcesz, rozumiem, szanuję, mam czyste sumienie. Wszystkiego dobrego. A jednak mi się chciało to jeszcze raz pisać.
Edit: Jak będziesz emocjonalny, wtedy szalał to przynajmniej komunikujesz dlaczego, bo ci zależało, a nie jesteś wariat, psychol, tylko masz uczucia. A jak ona ich nie szanuję to niech spada do innego. W końcu święty spokój
Komunikowanie uczuć, pragnień w trakcie złości będzie równocześnie psychoanalizą dlaczego Ty wpadłeś w złość, zostałeś wyprowadzony z równowagi. Powinno Cię to uspokoić.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Dzięki wielkie za odpowiedź i sugestie
Aczkolwiek mam nadzieję, że już nie będzie mi dane skorzystać z mniej emocjonalnego z mojej strony rozstania
Co do mojej decyzji to już żadnych wątpliwości nie mam, ale wkurzony jestem, że z laski z takiej mega oddanej, niekłamliwej dziewczyny, której byłem mega pewien zrobiło się COŚ czego nie ogarniam. I stwierdzam, że ona ma naprawdę jakiś problem sama ze sobą. To już moja druga dziewczyna z rozbitego domu i drugi raz się przejechałem. Nigdy więcej dziewczyn z problematycznych domów. Nigdy ;p!
Masz ćwierćwieku, to dopiero początek. Nigdy nie mów nigdy. Ogólnie to się zgadzam z Tobą, że te z rozbitego domu wykazują większe prawdopodobieństwo odchyłów, ale nie skreślałbym osoby za błędy rodziców i tym bardziej bym się nad nią nie litował. Ważne jednak, żeby sobie zapalić lampkę czy taka osoba przepracowała to czy nie. Jeśli gada, widać, że ma uraz to znaczy, że nadal tonie w tej toksynie. Znam temat od podszewki, bo byłem w związku z taką i faktycznie to są ciężkie osoby jak mają nadal żal.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.