ON 20 ONA 18
Witam, sprawa wygląda tak już opisywałem na forum, laska powiedziała w sylwestra z rana że kończymy po 5 min chciała wrócić... ja się wkurwiłem, zrobiłem jej jazde i opierdoliłem(ale należał jej się opierdol, cały miesiąc wcześniej miała dziwne zagrywki) niestety poniosły mnie emocje i za dużo jej powiedziałem nie do końca prawdę co o niej myśle i uważam, po paru dniach zrozumiałem a ona na drugi dzień napisała że chce to naprawić, a jak ja po paru dniach chciałem ona już nie... Były przeprosiny, przyznałem się do błedu nawet zrobiłem sylwestra na nowo we dwoje w szczerym polu, szampan, wspólny taniec, całowaliśmy się a jak się rozstawaliśmy widziałem po jej uśmiechu zachowaniu że to co było zapomniała, że dalej coś do mnie czuje. Niestety naraziłem się jej rodzinie takim zachowaniem bo była prze ze mnie w rozsypce emocjonalnej, po prostu bomba emocjonalna nikogo tak jeszcze nie zjebałem jak własną dziewczyne;/ sam z tym nie mogłem spać i nie spałem... przez 3 dni do póki nie przeprosiłem. Ale ok wrócmy do sprawy, ojciec, matka przeciwko mnie, jej koleżąnki jej też tak doradzają, sama mi powiedziała. Dobra ale jest po 2 tyg. jestesmy razem z mojej inicjatywy próbujemy, widzę jak ona reaguje na mnie uśmiechem i wgl, ale jednak jest jakoś dziwnie, zawsze pisaliśmy mega dużo sms, tematy się nie kończyły, ona zawsze zaczynała pisać i się wkurwiała kiedy ja nie odpisywałem. Teraz jest tak jak się spotkamy jest tak średnio z jej strony chodź ja jestem z tym samym nastawieniem co wcześniej tylko wiadomo głowa ogarnięta i pełen spontan, i dużo zaskoczeń pozytywnych w jej kierunku z mojej strony. Ale jak już nie jesteśmy razem, nawet sms od niej nie dostaje, sam musze zagadać... Ona mi powiedziała że nie wie co do mnie czuje ale coś czuje, i nie wie czy to nie jest przyzywczajenie oraz czy wróci to co kiedyś do mnie czuła. Sam nie wiem jak to mam odbierać mowa ciała mówi co innego a zachowanie co innego... W co ona pogrywa ? wczoraj wyłapałem u niej nawet parę shit testów których nigdy mi nie robila, albo nie rzucały się tak w oczy. Jak wy widzicie to z boku i z waszego doświadczenia, wiadomo takie rzeczy się wybacza to nie zdrada. Sam teraz się nie narzucam, nie nalegam na spotkania, nie pieskuje, ta sytuacja dała mi dużo do myślenia że jednak ja dawałem jej za dużo siebie, nakłaniałem a tak wcześniej nie było tzw. a potem się stało ja dawałem 70% ona 30%. Aha dodam jeszcze że z moich ust nie padły żadne wulgarne wyzwiska w jej kierunku.
Dodam jeszcze że chciał bym aby wróciła ta normalność... Dobrze nam było ze sobą ja to wiem i ona, fajna dziewczyna zajebisty charakter, czułem się z nią jak z dziewczyną ale i jak z najlepszym kumplem. Ale jeśli to ma tak wyglądać że to ona ma być na górze już do końca to wole sobie odpuścić, i nie tracić na darmo nerwów.
1# Jak myślicie brnąć w to dalej, ona wyraźnie chce abym to ja się starał, ja już swoje zrobiłem przeprosiłem i jestem do niej tak samo nastawiony jak byłem wczesniej, wiem to dopiero 3 dni, ale czy związek wróci do normy ? poczekać jeszcze trochę ? czy już lipa i zjebałem ?
2# Ona mówi że nie wie co czuję do mnie, powiedziała mi że przez ostatnie dni jak się nie widzieliśmy nie myślała o mnie (moim zdaniem blef) kontakt był ogranicznoy do kilku krótkich wiadomości. Jak się mogę przekonać co ona do mnie czuje, lub jak ona może się przekonać co do mnie czuje ? czy może taka gadka z jej strony to blef i nie chce mi powiedzieć ze to koniec ?
3# Jak duży mogą mieć wpływ na rozwój tej sytuacji jej koleżanki ? One są przeciwko a jednak próbujemy. To jej pierwszy poważny związek i najdłuższy, nie była jeszcze w takiej sytuacji.
4# czy to że byłem jej pierwszym we wszystkim ma na to jakiś wpływ?
5# Najważniejsze jak ja mam się w tej sytuacji zachować, albo odbić to jakoś na moją korzyść ?
Jestem przekonany, że z tego już nic dobrego nie będzie dla was. Ani dla niej, ani dla Ciebie.
"Granice są tam, gdzie je sobie sam wytyczysz."
"Masz głowę i chuj? Kombinuj!"
Hah wiesz co ?
miałem identyczną sytuacje po 2 latach panna nagle sama nie wiedziała czego chce niby mnie kocha ale nie wie czy to nie przyzwyczajenie i wtedy oczywiście Toropek wdał się w jej gierkę zaczął się bardziej starać ponieważ nie chciał jej stracić bo ona taka zajebista...
Lecz Toropek się obudził w momencie gdy dostał soczystego kopa w dupę od swojej kochanej a stało się to wtedy gdy moja piękność znalazła innego dobrodzieja
a mnie oczywiście przeciągała przez cały czas zwodząc mnie ahh klasyka .
hoboczan20 napisze jak w podobnym temacie, odpuść, to nie jest wasz moment.
Tak będzie najzdrowiej, wiem że ciężko ale to jedyne wyjście, jesli będziecie ciągnąć to dalej, zakończy się to katastrofą z pretensjami po obydwu stronach.
Rozstanie z klasą i zachowajcie dobre wspomnienia, kto wie, może za parę lat coś z tego będzie ...
they hate us cause they ain't us
Chłopie ten zwiazek posypał sie jak choinka na trzech króli, ja bym to zakończył i sie nie wkurwiał
Ciężko jest lekko żyć...
No wypraszam sobie, moja choinka stoi do dziś
podlewanie w donicę robi swoje
Za miesiąc do ogródka.
"czwarty" ma rację.
Zakończ, ale z klasą. Najlepiej odsuwając się powoli, tak by Ci było dobrze. Za jakiś czas, pozostaną tylko dobre wspomnienia, a później, kto wie...
"Ona sama "nie wie", ale jak już mamusia i psiapsiółka powiedzą "to nie jest facet dla ciebie!" - szala się przechyla i chuj"
No skaaaaad ja to znam! I znalazla sie taka jedna francuska 'pizda' pochodzenia krakowskiego (mam cale Z-E-R-O szacunku dla takich), ktora w momencie gdy nam sie pierdolil zwiazek, dolala oliwy do ognia obrabiajac mi dupe za plecami i teraz uwaga: wyrzucajac jakies moje negatywne cechy + ze sie nie obronilem na studiach na czas, pomimo tego, ze mnie w ogole nie znala??? Pewnie to, co wiedziala opierala najprawdopodobniej na wylanych zalach mojej ex. Jakby nie patrzec to sie w pale nie miesci. Natomiast moja ex nie lepsza-wlasnego mozgu chyba po dzis dzien nie ma. Corunia mamuni podatna na wplywy, co matka powie = SWIETE. Jak zylem dobrze z pania 'mama niedoszla-tesciowa' bylo BAJECZNIE. W momencie, kiedy mnie zaczela wkurwiac, bo sie mieszala w nieswoje sprawy - ja nie pozostawalem dluzny, w konsekwencji bylo juz pozamaiatane. Bulwersy, pretensje jakies, zale i problemy. Uwaga na takie, szkoda zdrowia i nerwow, moglem to w cholere wczesniej zakonczyc i uniknac kilku siwych kudlow na glowie...
P.S>. Autor posta moim zdaniem (innych takze) niech odpusci pania niezdecydowana, na pewno na jakis czas. A jak bedziesz bardzo rozpaczal, ona zdecyduje sie na powroty a Tobie strzeli do glowy zeby przyjmowac ja z otwartymi rekoma (bo tu jednym na forum sie mowi rob A, pisza ze robia A a naprawde wykonuja ruch B,C,D...) wowczas udawaj chociaz niedostepnego , tak zebys to Ty zagrywa ljak ona teraz i niech sie postara, ale to ostatecznosc...
Pozdro!
COOL AS ICE - ICE-COOL!
"I think the most important thing is to be happy with yourself beacause if you're not happy with yourself you can't be happy with somebody else." - Solarstone-Greenlight (Original Mix)
Zjebałeś konkretnie. Ale nie tym, że ją opierdoliłeś, a jak czytałem z twojego poprzedniego postu należało jej się bo cię olała na miesiąc a jak się zapytałeś o co chodzi to powiedziała, że to twoja wina bo się nie spotykacie, chociaż od każdego zaproponowanego przez ciebię spotkania się wymigiwała. Mnie interesuje to czemu ją przepraszałeś ? Dla zasady, czy tak masz w zwyczaju, że jak wracasz po zerwaniu nie ważne z czyjego powodu, to ty musisz przeprosić ?
Sfrajerzyłeś się tylko tym. A na dodatek :potem się stało ja dawałem 70% ona 30%."
Nigdy nie ma, stało się. W każdym takim przypadku to wina faceta, że pozwolił dojść do takiej sytuacji. Jak się wg ciebię panna za mało angażuje to odpuść na jakiś czas i zobacz co zrobi. Jak nic to odpuść ją sobie całkowicie i szukaj drugiej.
Miałem wyrzuty sumienia... że potraktowałem ją za ostro, ale coś czuje że mogłem się trzymać konsekwentnie i było by ok....
Dzięki za każdą opinie
Powiem wam pociągnę to do końca tyg i zobaczymy, jak się poprawi podciągne jeszcze jak zostanie tak jak jest skończe.