Nie jestem w 100% pewien czego oczekuje po tym temacie i po waszych odpowiedziach, ale chyba najzwyklej chcialem uslyszec opinie osob siedzacych w temacie, zorientowanych. Moj problem polega na tym ze przez rok bylem z dziewczyna, dzielila nas pewna dosc duza odleglosc ale mam swoj samochod i czesto u niej bywalem, wiec to nie byl dla nas problem. Pierwsze kilka miesiecy z nia bylo cudowne, byla we mnie wpatrzona jak w obrazek, mimo ze nie jestem ufnym typem czlowieka, to jednak ona na kazdym kroku potrafila mi pokazac ze zalezy jej na mnie jak na nikim i ze to sie nigdy nie zmieni. Jedynym problemem byl seks, byla dziewica i chciala z tym poczekac, ale stopniowo malymi kroczkami przelamalem bariery. Po kilku miesiacach sielanka troche zaczela sie nam burzyc, pojawialy sie gierki, foszki, pokazala ze ma w sobie troszke sukowatosci, ale stwierdzilem co z tego? Nikt nie jest idealny, ona tez z pewnoscia zauwazyla we mnie wady ktorych nie widziala na poczatku. Staralem sie o nia dbac i byc dla niej dobrym facetem, ale jednoczesnie nie wychodzic na goscia bez jaj (nie przepraszalem kiedy nie miala racji, nie bylem na kazde zawolanie, nie dawalem sie bezkarnie obrazac itd itp.) ale mimo ze robilem mniej-wiecej wszystko tak jak sie powinno to zwiazek i tak nam dosc szybko obumieral, stawala sie coraz bardziej sukowata i coraz ciezej bylo z nia wytrzymac, czulem ze jest swojego rodzaju wampirem energetycznym. Nie zachowywala sie tak wylacznie w stosunku do mnie, swojej przyjaciolce na kazdym kroku robila na zlosc tylko dlatego ze zakochala sie w jej kuzynie a mojej dziewczynie to nie pasowalo. Zreszta sama kiedys wprost stwierdzila ze kiedy ma zly humor to czerpie satysfakcje z tego ze zrobi mi na zlosc czy mnie skrzywdzi (nie bede opisywal dokladnie o co chodzi, ale podejrzewam ze pare osob juz w takich momentach by ja walnela w komis) ze wstyd jej za to ale taka juz jest. Final tej znajomosci ktorej jakosc z miesiaca na miesiac leciala na leb na szyje byl taki, ze poznala kogos i mnie z nim zdradzila, na dodatek informujac mnie o tym i o tym ze nie jestesmy juz razem przez smsa, po pijaku, nie szczedzac mi przy tym "komplementow". Dziewczyna jest skrajnie kierujaca sie emocjami, zakochala sie we mnie praktycznie od pierwszego wejrzenia i juz na pierwszym czy drugim spotkaniu calowalismy sie a ona podobno "wiedziala ze juz zawsze bedzie mnie kochac" Tak jak pisalem kiedy tylko pierwsze motylki w brzuchu opadly ona z miejsca zmienila sie o 180 stopni. Mialem nadzieje ze to okres przejsciowy i bedzie okej, ale skonczylo sie jak widzicie zupelnie inaczej. wiem ze z pewnoscia nie prowadzilem tej znajomosci idealnie i nie ustrzeglem sie pewnych bledow, ale po prawdzie to przeciez malo komu sie to udaje. Dodam ze dziewczyna jest mlodziutka, ma dopiero 17 lat. Czy sadzicie ze trafilem najzwyklej na zla dziewczyne jesli chodzi o staly dlugofalowy zwiazek? Ze z taka malolata, w dodatku dosc sukowata i tak jak pisalem skrajnie kierujaca sie emocjami a nie mysleniem mozna nastawic sie tylko na zabawe a nie na cos trwalego i powaznego? Dodam tylko ze z gosciem ktorym jest teraz jest idealnie ten sam scenariusz, tez pokochala go juz niby na zaboj po kilku dniach znajomosci i jest znowu pewna ze to wielka milosc na cale zycie, zmienila tylko osobe, teatrzyk odstawia kompletnie ten sam. Co sadzicie o calej tej sytuacji?
Sądzę, że zapomnij i to tak naprawdę i póki ciepło.
Po pierwsze- wiek. Z tak młodą laską nie stworzysz stabilnego związku (bywają pojedyncze przypadki, ale to w granicach błędu statystycznego
). Po drugie- jak sam napisałeś, laska rozdygotana emocjonalnie. Po części może wynikać to z tego, że jest młoda ale prawdopodobnie po prostu taka jest. Plan jest taki: olewasz temat ciepłym moczem, znikasz, nie szukasz kontaktu i generalnie zajmujesz się milionem pożytecznych rzeczy (nie raz o tym pisano
). W międzyczasie poznajesz inne łanie, dystansujesz się a po czasie stwierdzasz, że masz ją w dupie. Tylko jak się odezwie za kilka miesięcy, to nie zrób nic głupiego i nie wchodź z powrotem w ten syf. Pozdro.
__________________________________________________________
Stado baranów prowadzone przez lwa groźniejsze jest niż stado lwów prowadzone przez barana.
Rok to szmat czasu. Pewnie szybko o niej nie zapomnisz, ale co zrobisz takie życie. Z wypowiedzi wnioskuje, że cały czas ONA siedzi w twojej głowie. Bardzo pomaga poznawanie nowych kobiet.
Wszystko w twoich rękach, kilka numerów, parę randek . . .
Chłopie...sam jesteś sobie winien.
Masz 24 lata i oglądasz się za jakimiś 17 latkami którym ledwo co zaczęły rosnąć włosy łonowe. To już samo w sobie jest nie smaczne, ale ty poszedłeś jeszcze dalej- chciałeś z taką gówniarą stworzyć poważny związek i chuj wie co jeszcze. I z tego co rozumiem to nawet jej nie puknąłeś...
Ja pierdole...stary koń a taki durny.
Nigdy nie rań SIEBIE! Podrywaj tylko takie które NAPRAWDĘ ci się podobają
Małolaty zostaw małolatom a ty sie za kobiety weź to będziesz miał większe prawdopodobienstwo uniknięcia podobnych sytuacji w przyszłości .
Tak jak wyżej - nie stworzysz związku z taką gówniarą. Nie mam nic przeciwko braniu się za takie młode, ale tylko dla zabawy. Chce się bawić? Poseksić? Proszę bardzo, ale niech na nic więcej nie liczy. Bo one mają nasrane w bani, nie są materiałem na związek dla 24 letniego faceta.
Pewnie zabolało, ale na przyszłość już masz własną przestroge.
Skoro teraz ma 17 lat, to chciałeś stworzyć 'poważny związek' z 16 latka??

Przeczytaj to 3 razy na głos i nie zadław się śmiechem
Ps.
Pytanie czy związek bez seksu jest związkiem i czy jest poważny
Lepiej jest mieć szczęście. Ale ja wolę być dokładny. Bo wtedy, jak szczęście przychodzi, jesteś gotów.
W tym wieku kobiety takie są, rozchwiane emocjonalnie i nie ma co sie dziwić. Nie dałeś jej wystarczającej dawki emocji.
Dla nas zazwyczaj jest tak, że jesteś w szoku, "zdradziłam Cie", "to koniec". Tak na prawdę, jak sam wspomniałeś dawała Ci jasne sygnały, że uczucia wygasły już przed zdradą.
Kobieta jest jak małpa - trzyma się jednej gałęzi, do chwili kiedy nie złapie się drugiej.
Człowiek zrozumie drugiego człowieka, tylko wtedy gdy znajdzie się w podobnej do jego sytuacji.
Prawda
znaczy staralem sie dawac jej emocje, staralem sie robic tak zeby nie bylo nudno, ale po pierwsze ograniczala nas troche ta odleglosc, a po drugie to jednak minelo 1,5 roku, wiadomo ze jakas tam rutyna tak czy inaczej zaczyna sie wkradac. Sadzisz ze to sie moglo skonczyc inaczej? Ze zjebalem?
Dobrze, że serwowałes jej sporo emocji, ale nie traktuj tego jak obowiązku, rób to z natury. Tak czy inaczej, drobniejszych powodów do tego mogło być mnóstwo, to, ze miala zły humor, bo zjebała jej sie szpilka, ale najważniejszym czynnikiem wdł. mnie był wiek tej panny. Poleciała w chooja wiec nie ma co rozkminiać. Olej to, po co zaśmiecać głowe.
pozdro!
Prawda
ja tak wypytuje bo jestem typem perfekcjonisty i lubie wiedziec ze zrobilem co w mojej mocy, a to ze mimo to walnelo cos z jej strony to juz inna sprawa xd zycie jest nieprzewidywalne i tyle, jak widac. Moze za pare lat jak juz bedzie dojrzalsza i akurat oboje bedziemy wolni mozna bedzie sprobowac jeszcze raz, no bo przeciez "'one zawsze wracaja"' ale to tak na dzien dzisiejszy sobie mowie, za pare lat to juz pewnie bede ja pamietal jak przez mgle i juz pewnie kolejna pani bedzie mi siedziec w glowie
W kazdym radzie dzieki wszystkim za rzeczowe odpowiedzi i walenie prosto z mostu, pomogliscie mi.
A najlepiej pomożesz sobie jak wywalisz ją z głowy!
Przejmujesz się bo dostałeś tego smsa, w którym to po tobie pojechała, chcąc zrzucić na ciebie całą winę. Najgorsze co możesz zrobić to uwierzyć w te brednie! Lepiej że teraz pokazała ci jaka jest niż żeby miało to stać się później. Ciesz się tym że nie jest twoją żoną i nie masz z nią dzieci!
Pamiętaj: "Jak suka nie da, to pies nie weźmie"
Spokój i opanowanie! - to podstawa w negocjacji z terrorystami i kobietami.
To prawda, przejmuje sie przez to i przez to ze czuje ze moze gdyby byla bardziej dojrzala i mniej "sukowata"to wszystko by moglo byc okej
no ale to jest takie gdyby baba miala wasy, natury czlowieka nie zmienie. Z jednym musze sie w 100% zgodzic, ciesz sie ze pokazala jaka jest teraz a nie pozniej, kiedy bym sie jeszcze mocniej zaangazowal i wlozyl jeszcze wiecej wysilku w to wszystko.