Witam panowie, szybko srtreszcze temat.
Ostatnio spotykalem sie z pewna panna, byl sex, ale nie zaiskrzylo miedzy nami. Nie bylo zadnych deklaracji, a lasunia chciala nawet sie ze mna zaprzyjaznic bo ponoc zalezy jej na mojej osobie, bla bla bla.
Zaproponowalem uklad FF, jednak ona byla niezdecydowana, naciskalem wiec mocniej, az panna sie oburzyla i teraz nie chce mnie znac, twierdzi ze okazalem jej brak szacunku i ze czuje sie ze potraktowalem ja jak dziwke.
Czy wedlug Was zespulem deklarujac moje zamiary? zawsze uwazalem, ze trzeba byc szczerym w swoich zamariach, by uniknac nieporozumien. Ta sie oburzyla i skreslila moja osobe, czy warto to jeszcze w ogole naprawiac? Uprzedzam pytania, tak, moglbym sie z nia kolegowac bez seksu, bo jest interesujaca osoba.
Z gory dziekuje za sugestie.
nie zalezalo jej na zwiazku, tego jestem pewny, bo sama przyznala, ze nie czuje do mnie nic poza sympatia, stad ta propozycja o przyjazni z jej strony.
czyli przez ta presje wyszedlem na skurwysyna, ktoremu zalezy tylko na jednym... wiec odpuszczac?
Tez to do mnie doszlo po czasie, moglem tylko raz o tym powiedziec, a pozniej probowac dzialac i obserwowac co by z tego wyszlo... kolejne doswiadczenie zdobyte.
panna sie oburzyla i teraz nie chce mnie znac, twierdzi ze okazalem jej brak szacunku i ze czuje sie ze potraktowalem ja jak dziwke.
To nie tak, że to Ty zrobiłeś coś źle. Z Twojej strony deklaracja była prosta. One po prostu uwielbiają się wybielać i tłumaczyć swoje zachowanie. Jej pokrętna psychika każe jej uwierzyć, że to Twoja wina, bo Ty ją tak potraktowałeś. Oczywiście zapomina o braku oporu przy rozkładaniu swoich nóg, ale tak już działa ich podświadomość. One serio wierzą w tę swoją niewinność i takimi tanimi numerami ją przed sobą udowadniają. No, wiem, śmieszne
czy warto to jeszcze w ogole naprawiac?
Niet, niet!
tak, moglbym sie z nia kolegowac bez seksu, bo jest interesujaca osoba.
Srutututu. Z własną matką się koleguj bez seksów, lepiej na tym wyjdziesz
swietnie to rozpisales, cos w tym jest.
onlytopflies ty naprawdę słuchasz kobiet ?
Lepiej jest mieć szczęście. Ale ja wolę być dokładny. Bo wtedy, jak szczęście przychodzi, jesteś gotów.
pytanie retoryczne, moze zechcesz to rozwinac?
Ja rozwinę za Hubala:
Kobiety mają w ciągu miesiąca dziesięć odmiennych stanów emocjonalnych, skąd się bierze połowa - same nie mają pojęcia.
Skoro różne emocje nimi rządzą - to inne nagle perspektywy jej się pokazują - więc potrafią zmieniać zdanie bardzo szybko oraz SOLIDNIE być przekonane, że mają rację w danej chwili.
Dlatego się ich nie słucha - ew. bierze pod uwagę ich słowa.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Oczywiście.
Kobieta to kobieta, coś tam jej się wydaje, coś tam sobie bełkocze pod nosem. Ale tylko czeka, kiedy bez zbytniego pierdolenia zrobisz z nią to co chcesz. Nie pytając ją o zgodę. I to bez znaczenia, czy będzie to przejście na drugą stronę ulicy, po której obecnie spacerujecie. Czy spakowanie jej torby i zabrania z kotem do Ustronia na weekend. Ty jesteś facetem i to ty decydujesz o relacji, jej przebiegu i zawirowaniach. O końcu też, początki czasem są przypadkowe. Choć to naprawdę nieliczne przypadki.
Kobiety naprawdę kierują się emocjami ( więc jak je tu słuchać ? ), i Twoim zadaniem jest wywoływanie tych emocji. Dobrych/złych, jeden chuj. Ważne, by różnych i w proporcjonalnych dawkach.
Tylko czy tego da się nauczyć ? Nie wiem.
Naprawdę powiadam Ci, że powiedzenia " nie chce związku, zasad, chce się wyszaleć, nie sypiam z kimś na pierwszej randce, mam chłopaka, rozstałam się tydzień temu po 9 letnim związku, chłopak mnie bił/był zazdrosną cipą " to lipa nad lipy, tylko się delikatnie uśmiecham. Dobrze że coś tam sobie gada, bo one uwielbiają mówić o samej sobie, ale no bez jaj, nie traktujmy tego poważnie : )
No ale parafrazując Hej " jeśli sfrajerzysz się na początku choć jeden raz, to choćbyś z pistoletem zaszedł jej drogę, wyjścia z Twarzą nie będzie "
Lepiej jest mieć szczęście. Ale ja wolę być dokładny. Bo wtedy, jak szczęście przychodzi, jesteś gotów.
Zajebiście to ująłeś - podobają mi się takie jebanki słowne.
Moja ówczesna kochanka przed pierwszym seksem powiedziała
-nie możemy tego zrobić (i odsunęła się ode mnie)
-oczywiście, że możemy (po czym złapałem ją za rękę i zaciągnąłem w najbliższe ustronne miejsce).
Kobiety pragną byś wziął odpowiedzialność na siebie, żeby nie musiały myśleć, odpowiadać za relacje.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
no dobrze, co wg Ciebie powinienem zrobic w tej sytuacji?
Mendoza, ty to wiesz, ja to wiem, on tego nie wie, i to trzeba wyczuć, ale czy tego można się nauczyć ? nie wiem : )
Lepiej jest mieć szczęście. Ale ja wolę być dokładny. Bo wtedy, jak szczęście przychodzi, jesteś gotów.
Ta mnie juz znala i mi ufala, ale doszedlem do wniosku, ze jednak cos musiala do mnie delikatnie czuc, skoro tak sie tym oburzyla. Przeciez to nie byla propozycja poparta tylko domyslami, wiele razy juz uprawialismy sex i sama przyznala, ze bylo wspaniale, z reszta mi tez.
Mniejsza z tym, napisalem jej wiadomosc, ze szanuje jej decyzje, ze nadal ja cenie i bede mile wspominal, ale swoim zamknieciem przede mna drzwi sprawila, ze ja te drzwi rygluje na klucz, ktory wyrzucam do kanalu - nie ma juz powrotu (nie wiem czy nie za ostro, ale musialem ja czyms "uderzyc w lepetyne")
Szczerze Ci powiem, ze jakies uczucia byly, z mojej strony takze, ale oboje stwierdzilismy, ze nie pasujemy do siebie jako partnerzy zyciowi i to wyszlo z jej strony. Wyznala , ze ciagnie ja do mnie, ale nie chce sie otwierac, ze nie jestem typem mezczyzny ktorego szuka, to samo ja moge powiedziec na jej temat. wiec tu napewno chodzilo tylko o seks, wiec nie ograrniam jej reakcji.
Wiec wygląda na to , ze bardzo ja zranilem i to do tego stopnia , ze wczoraj jak zadzwonilem to powiedziała , ze nie chce juz mieć ze mna nic wspólnego. A musze przyznać szczerze, ze chciałem dac szanse tej relacji , pomimo jej kilku wad.