Witam wszystkich!
Nawet nie wiem co mógłbym napisać na wstępie. O mnie, człowieku który jest kompletnym zerem, gdy już uświadamia sobie że nie potrzebuje relacji z kobietami, ale z czasem daje sobie szansę i mówi sobie że to zła aluzja, lecz niestety każda próba kończy się porażką.
Tyle lat w depresji.
Jeśli ktoś ma ochotę się dowartościować, zapraszam na inne moje pytania na forum.
Może napiszę książkę, bądź dostanę tyle PP i napiszę na blogu o tym jak mieć kilka razy pętli na szyi i nie dokonać drugiego kroku.
Dobra, do rzeczy.
Jestem uzależniony od seksu, taaa.. od masturbacji.
Poznałem dziewczynę jakiś czas temu i od początku wprowadzaliśmy jakieś bliskie intymne gesty. Gdy wyjechałem za granicę(7 miesięcy temu) utrzymywałem z nią kontakt na Facebook'u, oczywiście jak na PUA przystało, podchodziłem do tego z dużym dystanse.
Przypomnę że wcześniej nie uprawialiśmy seksu.
W wiadomościach przyznała mi się że czuje do mnie pociąg, że ją podniecam i gdy tylko wrócę dojdzie do seksu, ja tylko podsycałem emocje.
Nastąpił dzień mojego przyjazdu. Spotkałem się z nią jakoś po tygodniu, ze względu na moje i jej sprawy nie można było umówić się wcześniej. Miałem o tyle szczęście, że mieszka z koleżanką i akurat na ten moment ona wyjechała i zostawiła pod opiekę swoje mieszkanie, normalnie tyle szczęścia..
Pierwsze spotkanie(dwa dni temu), rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Pierwszy namiętny pocałunek wyciągnięty z mojej inicjatywy, podsycam erotyczny klimat, jesteśmy w połowie nadzy ale są hamulce z jej strony. Oczywiście przypominając pewien blog jednego z najlepszych na tej stronie wiedziałem że trzeba ją trochę rozpalić i nagle przerwać żeby poczuła się tak jak ja, nieusatysfakcjonowany. Rozbierała mnie, nie wiem czemu dałem się tak bez żadnych gierek, żeby wzbudzić w niej większe podniecenie, może dlatego że od początku "myślałem fiutem" i myślałem jak dobrać się do jej majtek albo co zrobić żeby ona dobrała się do "mojego przyjaciela". Skończyło się na tym że zrobiła mi dobrze ustami (podobno jej pierwszy raz), i na tym koniec. Gdy zaproponowałem jej że się odwdzięczę a później będziemy uprawiać seks ona stanowczo odrzuciła moją propozycję, przekładając termin na ten sam dzień (była już godzina 3, następnego dnia) tylko że w godzinach wieczornych. No i umówiliśmy się wczoraj, godzina 20 i jestem u niej w mieszkaniu. Początkowa sytuacja jak z dnia poprzedniego ale w wersji skróconej gdyż lada moment leżeliśmy już pół nadzy.Techniki żeby się do niej dobrać te same, ale hamulce jakby większe. Kompletnie nic, tylko spanie. Jakby spała z przyjacielem, tylko tyle że nie miała na sobie ubrań, pomyślałem sobie że jak i tak nici z seksu to po prostu pojadę, nie chciała puścić ale po godzinie namawiania na wyjście, w końcu mnie puściła.
Jak mogłem spierdolić sytuację taką że dziewczyna pisała że chcę ze mną to zrobić a co do czego to hamulce. Nie chcę szczególnie się dowartościowywać ale nie jestem brzydki(wiem wiem..to pojęcie względne), jestem zadbany, wysportowany, umięśniony.
Ktoś ma racjonalne wytłumaczenie tej sytuacji?
Podobna sytuacja, tylko głównym problemem stanowiło spotkanie, nie seks, pod linkiem: http://www.podrywaj.org/forum/pe...
Jak się od uzależnić od nimfomanii?
ty nie wiem. miałem romans z jedną taką że miałem nadmiar seksu. może to uzależnienie, nie mam kurwa pojęcia
Nie ma czegoś takiego jak porażka, jest tylko doświadczenie. Jeśli nie wyglądałeś na desperata, to w końcu się dobierzesz do niej. Opory przed seksem są niemal zawsze.
powiedziałem że się z nią nie spotkam, w sensie coś tam wymyśliłem że jak przyjadę następnym razem
Też jestem sexoholikiem , może dlatego że moja pierwsza kobiet była nimfomanką i ruchaliśmy się nawet 5 razy dziennie... dzień po dniu przez całe wakacje...
Też byłem za granicą sam... i musiałem to jakoś sprawę dopomóc ... jakoś kompletnie nie wychodziło mi na obczyźnie , lecz działałem ... Wróciłem od razu odzew do koleżanki od sexu , ciężko mi było poczuć Jej cipkę, od razu przestałem , po kilku dniach było o niebo lepiej... a teraz wróciłem do kraju i cieszę się znowu że powracam do formy ...
Powodzenia i wytrwałości w NIE waleniu !
Doświadczenie – to nazwa, którą każdy nadaje swoim błędom. -Oscar Wilde-
to nie jest doświadczenie. po prostu. jestem chujowy i znowu klapa. zapraszam do mojego poprzedniego pytania na forum

gdyby każda moja porażka byłaby doświadczeniem to nie zakładałbym pętli
Cierpliwości stary...
Bądź przewodnikiem stada.
Weź się stary w garść a nie skomlej nad kalwiaturą, że jesteś zerem itp bo do cholery nie jesteś tylko ewidentnie brak Ci motywacji i zaprzeczasz sam sobie. Piszesz, że jesteś wysportowany itp a zachowujesz się jak jakaś pipka. Idź na siłownie, daj sobie porządny wycisk i nie będziesz miał siły "wyciskać małego". Każdy miał kiedyś ten problem, brak dziewczyny i masturbacja ale to nic dobrego...mówię o tym drugim bo co do pierwszego to czasem lepiej nie mieć panny jak ma pusto pod kopułą. W każdym bądź razie głowa do góry, jak nie ta panna to inna. Weź pod uwagę, że dziewczyna może Ciebie wykorzystywać tylko i wyłącznie do podbudowania swojego ego czyli rozebrać, pobawić się i tyle, bez seksu. Sprawdza czy na nią lecisz i nic więcej. Jak ma Ci panna głupie jazdy odwalać i widzisz, że Ci to wpływa na psychę to olej panne ciepłym moczem i idź dalej. Miałem taką pannę co tak właśnie robiła i wiem jak to działa na faceta, niejedna głupia myśl się wtedy przewija w głowie a pewność siebie leci w dół. Nie myśl co jest nie tak z Tobą bo na moje oko jest to co w przypadku mojej eks-koleżanki, ma siano w głowie i nic z tym nie zrobisz!
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan
""Weź pod uwagę, że dziewczyna może Ciebie wykorzystywać tylko i wyłącznie do podbudowania swojego ego czyli rozebrać, pobawić się i tyle, bez seksu"
Wtedy to chyba tylko gwałt hehe
Zart oczywiście, bo za szkoda za taką iść siedzieć. Damskie wydanie ruchacza.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Co do walenia konia, to sprawa jest o tyle cięzka że to faktycznie jest poważny nałóg - niektórzy się nie przejmuja ze walą, niektorzy o dziwo sobie z tym radzą, i albo nie walą albo walą okazyjnie tak jak okazyjnie mozna zajarac trawke lub szluga.


Albo jakbys sobie dał porządnie wycisk na siłce, ale taki wycisk w huj bys musial dać... ja cwiczę i nie czuje sie tak strasznie po siłce zmęczony, raczej nie robie wytrzymalosciowek tylko na sile i zwykle treningi. Za to jestem mega dojebany, bola mnie plecy, nogi, brzuch, rece i nawet moja fujara mnie boli i nie moge nią machać jak mam 3 godziny w sobote rano treningu siatkowki i kosza. Wtedy sie idzie zmęczyć i faktycznie nie ma ochoty brac nwaet w dłoń małego. Polecam takie formy aktywności...
Natomiast ja również zdaje sobie sprawe ze mam podobny problem bo mam 18 lat i czasami walę na potęgę - 3,4 razy dziennie a najgorzej jak mam ochote sie czasem tak wypompować i wale bez przerw te pare razy. Potem czuje sie jak zużyte gowno, przechodzi mi moze chęć na dziewczyny ale to nie jest dobra objawa raczej... Jednak czasami udaje mi się wstrzymywać, często takie tygodniowe, 2 tygodniowe przerwy, czuję się wtedy swietnie zwlaszcza jak wiem ze z tym walczę
A z reguły tak mam jak widze sie z laską, która jest piekna - nie mam wtedy zadnej ochoty na glupie obrazki i babki 2d na monitorze, wydaje mi sie to wtedy smieszne
Aktualnie chyba opnad tydzien juz nie waliłem, cisnienie mam ale czuje sie wspaniale
Także na mnie działa jak mam zawalony czas po brzegi - dgdzies jadę, gdzies wychodzę, na basen czy coś i wracam późno do domu, nie chce mi sie i mysle ze wytrzymalem to wytrzymam i nastepny dzien
"Jeden odważny zawsze stanowi większość" ~najodważniejszy człowiek na świecie
Panowie! Napisała żeby spotkać się w środę. Wg mnie, nie mogę zachować się jak frajer i lecieć na jej zawołanie. Co o tym myślicie?
Ale o co chodzi w tym temacie?
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.