@edit - wszystko przemyślane (próbowała mną zmanipulować), ale tekst zostawiam dla was jak ktoś chce przeczytać to proszę bardzo 
W sobotę była u mnie dziewczyna z którą spotykamy się już ~2 miesiące, wiadomo co się dzieje gdy jest dwoje ludzi, trochę alkoholu i nastrój. Szybko przerodziło to się w "spotkanie łóżkowe". Nie skończyło się na sexie, była gra wstępna i tak po prostu się pieściliśmy, było to nasze pierwsze takie spotkanie i nie liczyłem, żeby był sex (czytałem podstawy Gracjana o przełamywaniu barier przed sexem i nic nie zrobiłem w brew jej woli, nie zmuszałem).
Przyszedł czas, że musieliśmy się zbierać, podroczyłem się z nią trochę w czasie tej gry wstępnej (nie dając jej w 100% tego czego ona chciała) btw. trochę dziwnie mi się zrobiło jak powiedziała arogancko że zawsze dostaje od facetów to co chce, ale ona im nic nie musi dawać. I to dlatego tak postąpiłem, że jej w 100% nie dałem tego czego chciała (nie wiem czy dobrze czy nie, w takich chwilach się nad tym nie myśli)
No to więc ją odwożę, ona tak na mnie zezłoszczona, że jako jedyny z jej facetów potrafiłem się jej postawić. To była taka "pozytywna złość", gdy jej powiedziałem że słodko się złości to się uśmiechnęła. Na pożegnanie zanim wsiadła do pociągu powiedziałem, żeby się odezwała jak jej ta "złość" przejdzie, na co odpowiedziała mi że się nie odezwie.
Ale to nie ten problem to nie ta porażka - przejdę do sedna. Po weekendzie się widzieliśmy (dzisiaj), wypaliła z tekstem, że dla niej to śmieszne nie było, że przesadziłem, że poczuła się jak kurwa i dziwka i płakała całą niedziele (to jest ta porażka, jestem facetem który ma zasadę, żeby nie krzywdzić kobiet, dla którego zranienie kobiety w takim stopniu, żeby czuła się jak ta kur** i dziwka to jest plama na honorze). Nie chodziło o pożegnanie ani o droczenie się z nią, chodziło jej o to, że w tamtym momencie jak byliśmy u mnie ona czuła się jakbym chciał tylko zamoczyć. Zdziwiłem się bo nie zmuszałem jej do niczego, lecz po tym jak miałem chwilę by o tym porozmyślać przyszła rozkmina - "no fakt, trochę mogłem być nachalny i trochę to tak mogło wyglądać, ale nie aż tak..."
Kobieta jest strasznie na mnie obruszona, podejrzewam (BA! jestem pewien) że spory udział ma w tym jej koleżanka która od samego początku była przeciwko mnie, cholernie mnie nie trawi + już miała swój udział w jednej naszej kłótni, po której moja partnerka kopnęła ją w dupę na jakiś czas. I mi i jej nadal zależy, aczkolwiek wiem że jest obrażona strasznie, że tak wyszło, że do niej nie odezwałem się w niedziele gdy była w złym stanie (wtedy co poczuła się jak ta najgorsza), że i tak ostatnio między nami jest źle a coś takiego wyszlo.
Moje pytanie - jak to rozegrać? Powiedziałem, że się do niej odezwę pod wieczór jak sobie pewne sprawy przemyślę. Chcę byśmy tą naszą wspólną szansę wykorzystali, ale nie chce wyjść na pieska, needy etc. - Nigdy dla niej taki nie byłem, zawsze trzymałem fason faceta stanowczego i nie dającego się zmanipulować.
Przyjmuję i dziękuję za falę krytyki w moją stronę (jestem facetem i wszystko przyjmuje na klatę i biorę odpowiedzialność za swoje czyny), również dziękuję za spojrzenie na to łaskawszym okiem i po prostu doradzenie. Nigdy nie chciałem by tak kobieta się przy mnie poczuła dlatego to mnie tak dotknęło (jest to jedna z moich porażek)
niech nie zachowuje się jak dziecko .. to się nazywa szantaz emocjonalny z jej strony, chce byś o nią zabiegał i 'lizał' jej dupe
Jeżeli masz pytania - pisz PW
różnica jest taka, że tak robić nie będę bo wiem jak to się skończy. A też nie mogę totalnie tego tak olać i zostawić jak jest bo to też będzie koniec, generalnie czeka mnie pewnie treściwa rozmowa z nią więc najpierw wolałem tutaj się podzielić moim problemem (może z dupy wziętym? nie wiem), żeby nie zrobić głupoty. Aczkolwiek dziękuję za podpowiedz!
olej jej temat i rób nadal z nią swoje... jak jej nie pasuje ze jestes sobą to po co się na siłe zmieniać? niech laska wrzuci na luz bo spina dupkę o pierdoły.
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Pamiętaj z tym płaczem to nie musi być prawda. Kobieta jedno pisze, drugie myśli, trzecie robi. Według mnie to jest szantaż jak pisał Anarky, próbuję zrobić z Ciebie pieska. Powiedziała Ci co jej nie pasuje ,że się źle poczuła ale z jakiego powodu.. Specialnie to zrobiła abyś teraz rozmyślał o co jej chodzi, co źle zrobiłeś i teraz myślisz tak jak ona chce "TAK TO MOJA WINA". Trochę dystansu stary, nie! Dlaczego Ty masz się odzywać, niech ona to sobie przemyśli czego chce i o co jej chodzi, po chuj te gierki rozpacz z dupy wzięta..
"Zdziwiłem się bo nie zmuszałem jej do niczego" Więc gdzie tu problem. Ty to wiesz i tego się trzymaj pjona.
"Pierwsza minuta może być ostatnią dlatego ceń jak ostatnią."
Śmierdzi babską manipulacją na kilometr. Nie zrobiłeś nic złego, z czego miałbyś się tłumaczyć. To, że ona coś sobie uroiła, to nie Twoja wina. Nie daj sobie tego wmówić. Laska jest rozchwiana emocjonalnie i taka gierka na Twoim poczuciu winy nie wróży niczego dobrego. Olej temat i obracaj to w żart, nie drąż tego, nie wyjaśniaj, żadna poważna rozmowa nic nie pomoże, a tylko zaszkodzi. Poza tym nie daj sie robić w chuja jak jakiś zaślepiony cipką głupiec. Za takie coś powinna stracić u Ciebie sporo punktów i powinieneś jej to jasno zakomunikować.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Pierwsza zasada w łóżku: Kobieta dochodzi pierwsza
"jestem facetem dla którego zranienie kobiety w takim stopniu, żeby czuła się jak ta kur** i dziwka to jest plama na honorze."
Oh ah, ale czasy okrągłego stołu na dworze Króla Artura pełnego rycerzy już dawno przeminęły. Chciała się ruchać to się ruchała. Na damę to ona mi nie wygląda i kłanianie się w pas by ją pocałować w dłoń jest zwyczajnie nie na miejscu.
Ideał kobiety: Gospodyni w kuchni, dama na balu, dziwka w łóżku
To co robisz z kobietą sam na sam i chcecie tego oboje nie ma nic wspólnego z kur******
"Wiedzę możemy zdobywać od innych, ale mądrości musimy nauczyć się sami."
"Słuchaj szeptów, a nie będziesz musiał znosić krzyków"