Moja dziewczyna ma dziwna przypadlosc, mianowicie bywa tak ze w jeden dzien jest spoko, mowi mi przez telefon ze mnie kocha (widujemy sie raz na tydzien dwa przez dzielaca nas odleglosc wiec jestesmy czesto skazani na kontakt wirtualny, taki stan rzeczy utrzyma sie jeszcze kilka miesiecy)a w drugi cos jej odwala, zaczyna byc oschla, odpisuje mi zdawkowo: tak, nie, spoko itd. Oczywiscie zapytana twierdzi ze nie jest zla, nie wiem o co chodzi, czasem po kilku dniach takiego jej zachowania slysze cos w stylu ze juz nie jestem taki jak kiedys, ze mniej sie staram czy cos w tym stylu, a czasem wlasciwie to nie dowiaduje sie powodow takiego zachowania, jedyne co zauwazylem to ona chce koniecznie zebym widzial ze ma taki a nie inny nastroj, nie ucina ze mna kontaktu tylko jest oschla, np sama wychodzi z inicjatywa ze do mnie zadzwoni, ale mimo to kiedy juz zadzwoni to rozma sie nie klei i nie jest problemem wyczuc ze jest zla. Macie moze pomysly skad cos takiego sie moze brac? I jak wlasciwie na to reagowac?
zaczyna ja męczyć/irytować odległość i dlatego ta huśtawka nastrojów...jeszcze jeśli widzi, że koleżanki mają swoich facetów na każde zawołanie, to tylko jeszcze bardziej wqrw i zniechęcenie ją ogarnia... i dlatego bredzi że mniej się starasz i takie tam gadki... ludzie różnie rozłąkę znoszą...
Hmm, normalnie bym tez wlasnie pomyslal ze to jest przyczyna, tylko ze ona jest z tych niezaleznych dziewczyn. Ma duze grono znajomych, zainteresowania, umie sobie swietnie zorganizowac czas, zreszta nie raz juz ja pytalem czy nie meczy ja ta odleglosc, czy jest ok, zawsze mowila mi ze jest szczesliwa ze mna i ze swietnie sobie radzimy z ta odlegloscia, w dodatku zauwazylem ze perspektywa tego ze za kilka miesiecy ta rozlaka juz sie skonczy dziala na nia bardzo kojaco
wiec niestety powod chyba lezy gdzies indziej.
nie pytaj jej dlaczego coś tam - tak jest i chooy, na odległość i tak nie pomożesz
po haśle "musisz się bardziej starać" - starałbym się mniej. Jedyne co to pomyślałbym nad mniejszą ilością, ale bardziej sensownych kontaktów. Na pewno nie ma sensu się starać.. przetarta skarpeta, w której częściej chodzisz robi się dziurawa...
No i powinieneś robić coś ciekawego na tyle żeby czasem nie odebrać. Ma to dwie dobre strony:
1. ona dzwoniąc z wkurwem zastanowi się dlaczego nie odebrałeś
2. kiedy odbierzesz będziesz miał coś ciekawego do opowiedzenia
No i nie pisz za wiele. Generalnie powinno być tak, ona tęskni to pisze, a ty odpisujesz zdawkowo, bo właśnie ładujesz kogoś w gierkę online, ćwiczysz brzuchy, siedzisz z kumplami, jedziesz na rowerze.
zdrówka
"zreszta nie raz juz ja pytalem czy nie meczy ja ta odleglosc, czy jest ok, zawsze mowila mi ze jest szczesliwa ze mna i ze swietnie sobie radzimy z ta odlegloscia, w dodatku zauwazylem ze perspektywa tego ze za kilka miesiecy ta rozlaka juz sie skonczy dziala na nia bardzo kojaco"
i Ty to kupujesz?
Sam nie wiem
dosc spojna jest w tym co mowi, nigdy nie zauwazylem czegos po czym bym mogl powiedziec oo! mowi jedno mysli drugie, zreszta bylem juz w zwiazku na odleglosc kiedys i roznica byla gigantyczna
pani z ktora jestem teraz znosi w porownaniu do tamtej dzielaca odleglosc wyjatkowo dobrze. Ale dajmy na to ze masz troche racji w tym co mowisz, albo nawet duzo, jest cokolwiek co mozna zrobic w tej sytuacji zeby nie miec takich cyrkow?
modlić się aby w długą nie poszła... bo może stać na rozdrożu pomiędzy Tobą, a kimś kto na horyzoncie się plącze... na razie tylko plącze, ale może ją ktoś tam intrygować... i babie motylki (emocje) zaczynają się pierdolić...
Czyli nie moge nic z tym zrobic tak w czynny sposob? A tym bardziej pytac co jest grane? (wlasciwie to i tak powie ze nic) Ogolnie to co mowisz jest logiczne, tylko jakos tak nie pasuje do niektorych jej zachowan, jeszcze tydzien temu sie widzielismy, byl seks, byla bardzo czula i mowila ze nie moze sie doczekac kiedy bede juz wreszcie blisko na stale, dziwne w odniesieniu do tego gdyby juz miala miec kogos na oku.
Septo dał odpowiedź - masz odwrócić sytuację - to ona ma pytać, czy wszystko jest OK... bo jak na teraz, to panienka trochę za gwiazdę robi...
Nie bardzo ma znaczenie co w jej głowie siedzi i jak rozszyfrować jej zachowanie. Ważne jest jaki to jest ten związek. Skoro to ma wyglądać w ten sposób, że 2 dni ciepła i 10 dni chujozy to ja bym się poważnie zastanowił czy to jest sens to dalej ciągnąć. Powiedzieć jasno co Ci się nie podoba, a co Ci się podoba i albo się sytuacja zmieni albo nie. Zapewne warto by było zamieszkać razem bo wówczas to też by inaczej wyglądało, ale że sytuacja mieszkaniowa w Polsce nie najlepsza, a z racji młodego wieku finanse marne to i o wspólne mieszkanie trudno. Mnie to wygląda na takie niewinne macanko na odległość i trochę mało konkretów. Generalnie sytuacje trzeba postawić jasno i nie bawić się w zgadywanki.
Co w jej głowie siedzi ? Chuj to wie. Przykładowo taka sytuacja z życia wzięta: baba około 35 nie potrafi się zdecydować którego faceta wybrać bo od 8 lat buja się z jakimś starszym facetem, który ma żonę, ale on nie chce się rozwodzić. I tak żonaty lata od jednej do drugiej robiąc nadzieję babie, że kiedyś się to zmieni, weźmie rozwód i zamieszka z kochanką. Nic z tych rzeczy bo nic się nie zmienia i nic się nie zmieni.
Teraz baba buja się z innym facetem, ale cały czas w jakiś sposób jest emocjonalnie związana z tym żonatym. On się kręci wokół niej i cały czas robi jej wodę z mózgu. Ta ma łzy w oczach bo ona nie wie czy ostatecznie olać tego faceta z którym się zna od 8 lat. Ten nowy MIŁY chłopak jest dla niej bardzo MIŁY, no ale ona nie chce go skrzywdzić i ona nie wie co zrobić. Ja wiem jak to się potoczy. Wiesz co się stanie ? Uczepi się byle gówna i spławi nowego pod pretekstem, że tam telefonu nie odebrał czy ki chuj. Skrzywdzi MIŁEGO chłopaka i nadal będzie się bujać z tamtym. A ten nowy ni z ząb nie skuma o co chodzi i skoro taki z niego MIŁY jegomość to da sobie wkręcić, że to wszystko to jego wina.
Zachowanie tej baby jest podobne do zachowania twojej baby i do zachowania mojej byłej baby. Chuj to wie co im we łbie siedzi i czy ktoś je rucha czy nie. Jakie to ma zresztą znaczenie ta zgadywanka ? Jak będzie coraz gorzej to jebnąć tym o glebę i poszukać takiej z którą będzie lepiej.
Nie no naprawdę, warto skończyć z sytuacją w której niunia nieustannie kłótnie o damski chuj robi bo ona wie, że "misio" jej nie zostawi. Tak to nie można robić.
No racja
przeciez nie od tego jest zwiazek zeby byl zrodlem kolejnych problemow, zwiazek jak nie patrzec ma byc czyms pozytywnym, przyjemnym. Gadalem dzis z nia o tym dziwnym zachowaniu, konkretow sie nie dowiedzialem, jedynie ze o nic jej nie chodzi, ze tylko ja wkurwiam i to wszystko
moze ograniczenie z nia kontaktu do minimum na pare dni pomoze? No i ja raczej nie sadze ze ktos ja inny "rucha" Jest wstydliwa, mlodziutka i jestem jej pierwszym facetem takim na powaznie. Moja intuicja mi podpowiada ze niezbyt to pasuje do jadacej na dwa, trzy fronty xd to taki typ dziewczynki
A, no i wykladalem juz kawe na lawe, mowilem co mi sie podoba co nie, bylo juz mowione praktycznie ze jak sie jej nie podoba to jeden telefon i ma mnie z glowy, ale ma nie odwalac takich akcji. Wtedy przewaznie widziala ze przesadzila i na jakis czas byl spokoj, no ale sielanka z czasem sie konczyla i znow pol na pol chujowych zachowan i sielanki. Trudny orzech do zgryzienia 
Ja nie twierdzę, że ktoś ją rucha ja twierdzę, że zabawa w zgadywanki co w jej głowie siedzi sensu nie ma bo tego wiedzieć nie możesz. Możesz się tylko domyślać. A po kiego tracić czas na jakieś bezsensowne domysły, które i tak do niczego nie prowadzą ? Sprawa jest bardzo prosta, a baby lubią komplikować i błąd polega na tym, że niektórzy na te komplikacje się nabierają i wierzą, że rzeczywiście coś tam jest skomplikowane.
Przychodzisz, pokazujesz co potrafisz i albo przekonujesz ją do siebie, że jesteś kimś w kogo warto wierzyć albo ciągniemy wózek z tobołami pod górkę, zimną nocą chuj wie po co. Ty się za bardzo spinasz - te wszystkie analizy co w jej głowie siedzi i dlaczego jest mniej miła, a później cieplejsza i tak dalej. Ty masz pokazać, że jesteś ponad to. Ty masz pokazać, że Ciebie nie rusza fakt, że jeśli niunia ma gorszy dzień to i twój dzień się od tego zjebie. Problem polega na tym czy Ty potrafisz udowodnić jej, że ona po prostu nie jest w stanie Cię wodzić za nos ? Otóż nie jesteś w stanie tego zrobić i ona o tym wie.
Spojrzałem na twoje tematy i coś mi przyszło do głowy. Przykładowa scena z przyszłości. Macie dzieci, wspólny dom (tak jak ona sobie to wyobraża) no i ona ma gorszy okres. No jeżeli masz ją zalewać pytaniami, a co, a dlaczego bo akurat niunia ma gorszy okres to ją może szlag jasny trafić. Nie można się tak spinać w życiu żeby zawsze wszystko wyglądało tip top bo to jest niemożliwe. Życie to nie jest wykres, gdzie linia idzie w górę. Miesiąc miodowy nie trwa wiecznie. Każdy ma prawo do gorszych dni, a Ty jako mężczyzna masz pokazać kobiecie, że ona ma prawo do tych gorszych dni. Życie bardziej przypomina sinusoidę ze wzlotami i spadkami i należy to zrozumieć.
Kolego, nikt nie twierdzi że panienka jebie Ciebie w rogi na dwa, trzy czy trzydzieści trzy fronty, a jedynie to, że może jej się ktoś tam podobać, tak platonicznie (jak na razie) i panienka zaczyna trochę w rozkroku emocjonalnym być... a to, że byłeś jej pierwszym, drugim czy sto drugim mało się liczy - ludzie dorastają, zmieniają się i to co dzisiaj jest ważne, jutro śmiech może wzbudzać... aha, jeśli tak naraz, z dnia na dzień kontakty ograniczysz, to od razu ściemą lub fochem zaśmierdzi - takie rzeczy stopniowo się robi... tym bardziej, że temat już z nią omawiałeś... a może sobie panienka pogrywa abyś myślał o tym i się wkręcał - i na inne nie miał czasu - taka niewidzialna smycz...
No tak
pewnie sprawiam wrazenie nieogarnietego ale wiem w czym rzecz xd nie chcialem wcale w dzien czy dwa zaczac zgrywac super olewajacego i niedostepnego, bo to tylko sprawi wrazenie focha. Mialem wlasnie zamiar bardziej zajac sie soba a jej dac z boku wyszumiec, nie podpalac sie tak emocjonalnie na to co robi. Zauwazylem ze probuje wyprowadzic mnie na sile z rownowagi.