Pojechałem z dziewczyną z którą się spotykam do swojego rodzinnego domu na mazury.
Ostatnie 2 spotkania dużo pocałunków, kontaktu fizycznego.
Teraz zahjechaliśmy, ugotowaliśmy razem kolację, wypiliśmy trochę wina, siedzimy razem, chcę ją pocałować i bach, nic! Ni daję się, z rozmowy wszystko ok, droczę się z nią itd. Się śmiejemy, żartujemy. Podjęłem wiele prob i nic. Pytam się jej "o co chodzi" a ona mi "kobiety nie zrozumiesz".
Co mam zrobić? Strzelić focha?
Widziałem, że trochę się udzielasz na forum, coś tam doradzasz, a teraz pytasz czy strzelić focha na pannę, bo ci nie chce dać buzi? ;p wiesz co? przestań próbować ją całować. Zachowuj się tak jak zawsze oprócz prób pocałunku. Niech ona się zastanawia o co chodzi zamiast ciebie. Wbij sobie do głowy, że teraz jej kolej i niczego nie próbuj zachowując się przy tym tak jak zwykle.
Chciałem eskalować posunąć relację do przodu, a tu taki zonk, ktoś z was miał taką sytuację?
Czysteskarpety dzięki za dobrą radę, ale dotyk dalej wprowadzać?
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Jeśli już poznała Twój dotyk itp nie rób tego na logikę "o co chodzi" bo wtedy jej podniecenie szlak strzela, byłeś podniecony i może zbyt szybki, a ona chciała żeby sprawy same się toczyły też chciała w tym zrobić jakiś krok, po prostu trzeba się położyć na drugim końcu łóżka i rozmawiać z nią tak jak zawsze, żeby się odprezyla, trzeba być cierpliwy w końcu tak by jej brakowało eskalacji z twojej strony że sama by się przesunęła i przytulila a to prawie jak nieme przyzwolenie
Pytam się jej "o co chodzi" a ona mi "kobiety nie zrozumiesz". Przecież odpowiedziała na twoje pytanie bardzo wyczerpująco
Zła nie była - tylko w ch**a leciała
Dobra patelka - to podstawa związku
Pawkar. Długo już z nią kręcisz? Ile macie lat? ;D
Spotykamy się od 5-6 tygodni, ale rzadko, nie wiem może było z 5 spotkań? Nie liczę.
Oboje mamy po 27 lat, ja nigdy nie miałem dziewczyny na stałe. Ona jest po długim 7-letnim związku, już 1,5 roku po. Ma jakiś mega uraz do facetów, coś z przeszłością, dominujący charakter, jest trudna w prowadzeniu.
No na weselu wyszliśmy na zewnątrz i się całowaliśmy, spoko, ale troche mnie zna i nie dała mi wepchnąć jęzora.
Po za tym miała lekkie opory, powiedziała że dla niej to już dużo znaczy i się boi że ja od razu się zaangażuje, a ona potrzebuje czasu. Że ona chciałaby poprzez przyjaźn do czgos więcej, ale musi zaufać, bo boi się. Powiedziała że jestem bardzo ważny, ale musi dojrzeć do wszystkiego.
Nie wnikam w te gadanie, sygnały zainteresowania są silne cały czas, dotyka mnie, poprawia mi włosy, dotyka klatki piersiowej, łapie za dłoń, całuje w policzki. Tylko to za mało, ciężko przejść do czegos wiecej, bo ma bardzo silne opory.
Weekend na plus ze względu na to, że pokazałem swoją dominacje, słucha mnie, trochę zabawia, lecą ostrzejsze teksty.
Zaczęła zabiegać o moją uwagę.
Idzie bardzo wolno, oswpjenie z dotykiem pełne, po za cipką, reszta gdzie chcę bez problemu.
Chyba stanę się bardziej niedostępny i obojętny, bo nie idzę innej drogi, sam nie wiem.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Zastosuj zasadę dwa kroki do przodu jeden do tylu. Nie słuchaj panny rób swoje. I nie daj zrobić z siebie cipka
no z tym pytaniem to pojechałeś;p trzeba było olać, ale nic straconego, jak odpuścisz próby to pewnie jej się zachce bardziej bo zacznie o tym myśleć co jest nie tak.
swoją drogą mi się przypomniało jak kiedyś laska mi nie chciała dać buzi i próbowałem z 10 razy podczas jednej randki aż w końcu siłą ją wziałem (zadwolona byla choci troche wiocha);p
Spoko, przed weselem nie widzieliśmy się prawie 2 tygodnie, parę telefonów w tygodniu przed wyjazdem i tyle. Wcześniej miała mi dać znać co do spotkania, nie odezwała się, więc i sam się nie odezwałem.
Niestety jestem świadom niewielkich błędów, to jest gdy ona potrzebowała pomocy to jej pomagałem - 3 przypadki - Pomogłem w przeprowadzce, sama mnie poprosiła, pomogłem jej znieść rzeczy do piwnicy, to był pretekst żeby się spotkać z jej strony (było fajnie, dużo całowania, kontaktu fizycznego) i teraz ostatni raz, zgodziłem się podwieźć jej małą lodówkę na sprzedaż w drodze na wesele, chciała dać pieniądze i teraz się zastanawiam czy dobrze zrobiłem że nie przyjąłem, bo powiedziałem że w zamian za to niech mi ugotuje jakąś kolację albo coś takiego.
Wiem, że nie powinno się robić przysług, w takim początkowym etapie (co prawda sporo się znamy, bo wcześniej na początku roku też się spotykaliśmy, ale tam zjebałem po całości, zachowując się kompletnie jak pizdeczka i jeszcze wyznałem miłość).
Dlatego też może ona jest taka bardzo ostrożna.
Teraz z kolei się wycofała (nie było pocałunku na pożegnanie, dała mi całusa w policzek i mocno przytuliła jakieś 10-15 sekund), rozmyślam jak to rozegrać.
Sporo z nią rozmawiałem, że mogłaby mnie zabrać w jakieś miejsce, albo dobrze piecze ciasta, chętnie bym spróbował. Na wszystko była na tak, z sposobu jaki na mnie patrzy i mówi, nie czuję się jak przyjaciel, tylko jak jej chłopak, ale jak widać sama stawia bariery. Jest mi ciężko ją podniecić, próbowałem w sobotę po weselu, całować po szyi a potem w usta, to ona obracając wszystko w zabawę, zaczęła nazywać mnie jakąś pijawką czy coś i lekko odpychać i się odsuwać. Kiedy 2 tygodnie wcześniej nie było z tym problemu, całowałem jej piersi i się nie broniła. Więc nie wiem o co chodzi.
Nie mam pojęcia co teraz zrobić, zapewniłem jej świetną rozrywkę w weekend, bawiła się świetnie, dużo ze mną spędziła czasu, dużo żartowaliśmy, dogryzałem jej, sporo się zbliżyliśmy, bardziej się poznając, no ale brakowało tej eskalacji, nie żebym nie próbował, bo próbowałem, ale ona ma jakieś opory.
Co radzicie zrobić? Teraz jej ruch? Zastanawiam się czy nie olać jej trochę, niech teraz gdzieś mnie zaprosi, czy do siebie, czy na miasto, a po 1 niech kontakt wyjdzie z jej strony. Z czym zawsze był duży problem.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
co Ty pieprzysz! Nie powinno się robić przysług? A czułeś się wykorzystywany? W zamian kolacja - bardzo dobry pomysł.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Nie czułem się wykorzystywany, za 2 pierwsze przysługi robiła sama kolację z winem. Tyle że sama do mnie mówiła, że mi pomogłeś bla bla bla, a ja co... To jej mówię, że za to zrobiłaś smaczną kolację i wyszło na zero
.
Za pomoc przy przewiezieniu lodówki jeszcze nic nie dostałem, może oprócz tego, że sama mi koszulę prasowała na wesele i zrobiła jajecznicę na śniadanie, no ale oczekuję jakiegoś małego rewanżu chociaż, zaproszenie gdzieś czy coś.
P.S. Guest nigdy nie jestem pewien, czy przypadkiem nie piszesz tego z sarkazmem
W tym wypadku ciężko mi wyczuć. Powiem tak, jak mnie poprosiła o pomoc to nie odmawiałem, ale też się sam z nią nie wpieprzałem.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
jak piszę z sarkazmem to drga mi lewa powieka... po tym poznasz;)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Panowie jakieś rady? od niedzieli zero kontaktu z tą dziewczyną, czekam na jej ruch.
Obawiam się, że mogę się nie doczekać, być twardym i czekać co najmniej z tydzień?
Z rozmowy w aucie gdy wracaliśmy, jasno jak dla mnie wynikało, że upiecze dla mnie ciasto, pytała jakie lubię itd. Zabierze mnie na swoją pasję, hipoterapię. Raczej czułem się traktowany jak jej chłopak niż przyjaciel. Wiem, że za mało mówiłem o tematach seksualnych i nie podniecałem jej odpowiednio. Troszkę tego było ale mało.
Jest to ciężki przypadek, wiem to również od jej przyjaciółki "jestem dla niej ważny, traktuje mnie jako potencjalnego partnera, ale boi się zaangażować, dużo myśli o mnie, ale boi się napisać, bo jak coś nie wyjdzie to będę zły, ale ona czuje że jest między nami chemia".
Teraz jej ruch, niech sama nawiążę kontakt?
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
I na co te rozkminy.? To wszystko psuje.. dystans stary , to podstawa
Fakt za dużo rozkminiam, już staram się brać na spokojnie.
Sama się odezwała dzisiaj i wymiana sms:
Ona - Hej co tam u Ciebie, jak po weselu? Ja muszę odespać, fajnie się bawiłam.
Ja - Tak wywijaliśmy na parkiecie, że do dzisiaj czuję w nogach
, a w tańcu tak wirowałaś, że tam podobno dziura została
Dobrze się bawiłem, mam dostać fotki na dniach.
Ona - Dziura??!! Cho Cho !
To fajnie, że się wybawiłeś, a nogi bolą, bo to dopiero początek...
Fajnie, że bedziesz miał zdjęcia, podzielisz się?
Ja - Hmmm muszę się zastanowić... jeśli byłaś grzeczna to może się podzielę
Możemy razem pooglądać 
Od ostatniego mojego smsa cisza już kilka godzin, w sumie może jest zajęta. Ale mam pytanie, czy za grubo pojechałem? Bo nie wydaje mi się, nie było to aż tak ostre, leciutki flircik, a przeciez sie całujemy, chodzimy za rączek, spotykamy się również u niej w mieszkaniu i u mnie, więc jakoś nie widzę tutaj powodu do tego żeby miała się nie odzywać.
Może nie potrzebnie coś zaproponowałem? Chociaz też nic konkretnego...
Jak oceniacie taką wymianę? (wiem dużo rozkminiam, ale jestem ciekaw czy zrobiłem tu jakiś błąd). No jestem pewien, że takim czymś na pewno się nie pogrzebie, bo nic złego nie napisałem.
Narazie czekam na odpowiedź nic nie będę pisał.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Jakieś pomysły?
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
jest OK, wyluzuj ;p
Jaka jest różnica między tchórzem, a bohaterem?
Nie ma żadnej różnicy ... w środku są dokładnie tacy sami.
Obydwaj boją się śmierci i zranienia.
Ale to co bohater ROBI, czyni go bohaterem.
A to czego ten drugi nie robi, czyni go tchórzem.
To "jeśli byłaś grzeczna" brzmi trochę tak durnowato, dziecinnie. To nie wiem czy nie lepiej jest trochę zmienić sens i napisać " Musisz sobie zasłużyć / postarać się " żeby objąć górę nad nią.
"Jeden odważny zawsze stanowi większość" ~najodważniejszy człowiek na świecie
Teraz to i tak nic nie będę pisał, wg. mnie ruch jest po jej stronie. Staram się tak zrobic zeby to ona coś włożyła do relacji, wtedy sama doceni. Spotkać się nigdy nie był wielki problem, ale to zawsze ja 1 sie odzywalem, ja proponowalem. Nie odpisuje mi, ale to norma chyba u niej, swoim bliskim kolezankom potrafi i pare dni nie odpisywac, ten typ tak ma, potrzeba duzo cierpliwości.
No cóż i tak sukces, po raz 1 kontakt z jej strony i mysle ze tak piszac no chyba nic nie zjebałem, ale juz wiem że nie lubi takiego flirtu.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
no i znowu pierwszy zaproponowałeś! Czyli nihil novi!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Eh daj spokój, musze popracować nad cierpliwością.
Dzisiaj do niej napisalem:
Ja - hej mam zdjecia, brat mi wyslal głównie takie na których jesteśmy razem.
Ona - Ok :)zglosze sie po fotki po weekendzie. Ok
Ja - no spoko, a znajdziesz trochę wolnego czasu w sobotę lub niedzielę?
Wiem że zjebałem, czuję to. Zawsze z nią w smsach przegrywalem. Trzeba sie obchodzic jak z jajkiem, bo ona wszedzie nachalnosc widzi. Tak to caly czas synaly zainteresowania.
Oczywiscie po moim smsie cisza, czego w sumie wczesniej bylo. Co zrobić? Olać i być troche niedostepnym?
Guest jakbys to rozegral teraz...
Naprawde juz mi brakuje n nią sił, zalezy mi na niej, z dobrego źródł wiem, że jej też, tylko że cały czas te gonienie króliczka.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
no widzisz, jaka ty miękka pierdoła jesteś... Użyj wazeliny, bo się zatrzesz
Nie ma znaczenia, jak to ktos by rozegrał. Ty i tak zrobisz po swojemu. A potem standardowo "wiem, wiem, ze zjebałem...", "wiem, ze nie powinienem, ale..." i bla bla bla do usrania...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Eeeh nic tylko przyznać Ci rację.
Może to dlatego, że nie mam innej opcji na ta chwilę i tak małe doświadczenie że kot napłakał...
Szczerze to czy da się coś jeszcze z tego wyciągnąć? Pewnie komuś innemu by się udało? Brak mi pomysłu, więc chyba cierpliwie tylko poczekam.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Za dużo rozkminiasz, analizujesz i przez to właśnie czuć żeś jest napalony i needy. Czuć to w Twoich postach np. wahasz się czy tekst "byłaś grzeczna" ją za bardzo dotknął. Na tym etapie masz móc jej powiedziec cokolwiek Ci ślina na język przyniesie, a jak strzeli focha, to wziąć ją na ręce zrobić pare obrotów w powietrzu i po 10 sekundach śmiechu nie było by problemu tylko Twoja ręka w jej majtkach. Ona teraz sobie czeka, zajmuje swoimi sprawami i odrywa płatek po płatku, a Ty zaciskasz kciuki żeby wypadło na "kocha".
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Wiem o tym, staram się zająć umysł czym innym, oderwać się od tego bezsensownego ciągłego rozkminiania.
Zaczynam mieć nieco bardziej wyjebane. Po za tym sama się odezwała przepraszając za brak odpisywania i zaproponowała spotkanie u siebie, odpisałem krótkie "spoko", nie chce jej zrazić, ale odrobina obojętności nie zaszkodzi?
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."