Witam panowie, po raz kolejny chciałem zwrócić się do Was o pomoc. ugadałem się z koleżanką na niedzielę, jednak jak dobrze widać za oknem nie jest już zbyt ciepło i wg mnie nie ma sensu spacerować i marznąć, więc chciałem ją gdzieś zabrać, czego nie będzie żałować. i tutaj chciałem się Was zapytać czy nie słyszeliście czasem czy nie organizują na terenie śląska czegoś ciekawego ? ;> ewentualnie coś co można samemu wymyślić
.syory za składnie ale pisze na fonie. piona 
edit. krótki raport o dziewczynie - siatkarka, rok starsza ode mnie, cały tydzień ma praktycznie zawalony, jedynie niedzielę ma wolną. dlatego chciałem ją gdzieś zabrać żeby się rozerwała i przy okazji fajnie spędziła ten czas że mną 
Nomen napisal jakis czas temu blog z pomyslami na randki
http://www.podrywaj.org/blog/kil...
moze znajdziesz cos dal siebie
Jeśli sądzisz, że potrafisz to masz rację. Jeśli sądzisz, że nie potrafisz również masz rację.
Gorąco polecam randkę na dachu choć faktem jest, że wtedy działo się to u mnie w domu (właściwie NA moim domu ;D),(o dobry dach to w dzisiejszych czasach ciężko ;P). Nie powiem dziewczynie bardzo się podobało ;>.
dzięki za wszystkie odpowiedzi
co do masażu to póki co nie mam jak tego ogarnąć, postaram się o to kiedy starzy zwolnią mi dom na weekend. wstępnie liczę na to, że w weekend będzie lepsza pogoda i może zabiore ją do Zoo
chyba że w tygodniu wpadne na coś lepszego 
Nie jestem ze Śląska,ale nadchodzi już zimowy czas.Widać,że dziewczyna lubi spędzać aktywnie czas.Może zainteresuj się, czy jest już czynne jakieś lodowisko (kryte lub nie) w Twoich okolicach(niektóre są czynne cały rok.. poszukaj).Nie wiem na jakiej stopie jest Wasze "koleżeństwo" i co masz dalej zamiar z tym robić. Lodowisko jest o tyle dobrym rozwiązaniem,że spokojnie możesz nadrobić braki w znajomości, wprowadzić elementy dotyku, poza tym będzie trochę śmiechu, chyba, że oboje jeździcie wyczynowo. Radzisz sobie lepiej od niej ? Złap ją za rękę i prowadź ? Jeśli jest odwrotnie, niech ona Cię prowadzi.Nie umiecie oboje? Kupa śmiechu. Jeśli teraz to nie wypali to spróbuj to zrealizować w najbliższym czasie, zanim napłynie fala fanatycznych łyżwiarzy, a pomysł stanie się denny i oklepany.
Powodzenia.
Wiem jak to jest gdy na niczym nie zależy
Żyjesz bo żyjesz tak naprawdę wciąż leżysz.
o, to również jest dobry pomysł
no ja na łyżwach coś tam potrafię, poza tym pewnie w spodku będzie. jeśli chodzi o moją znajomość z nią to znam ją od sierpnia, ale ogólnie mało co do ostatniego czasu rozmawialiśmy. wybrałem się w tą sobotę na mecz do niej z kolegą i przez to zaczęliśmy gadać bardziej. jeśli chodzi o przyszłość to chciałbym to przemienić. coś więcej niż tylko znajomość 
Weź ją na strzelnice. Tylko taką z prawdziwego zdarzenia, gdzie mają normalne giwery a nie jakieś pedalskie pierdki - karabinki sportowe. Pół godziny strzelania z glocka/karabinu aut. z instruktorem nie jest takie drogie, a będzie to dla niej napewno coś nowego i emocjonującego. Dużo nowych osób chwali sobie moment gdy mają pierwszy raz strzelić, zakładają nauszniki i słyszą tylko odgłos serca. Po tym możecie np skoczyć do pobliskiego pubu na browar w celu relaxu.
-Oceń moją wypowiedź, dam Ci cukierka.
Wydaje się, że z tym lodowiskiem to był strzał w 10, napisała, że ma łyżwy, w dodatku uwielbia na nich jeździć, więc to dobra propozycja, ale... ale jak zwykle w moim życiu, kiedy coś ma iść po mojej myśli, to po drodze pojawiają się problemy. tym razem przeszkodą jest to, że ma coś z nogą, i ledwo co chodzi, więc tym razem lodowisko odpada, ale kiedyś tam jak najbardziej. tak więc z tą nogą i tą niedzielą znając życie zostanę w dupie, odmówi pewnie nawet spaceru. poczekamy, zobaczymy, ale już fajerwerków się nie spodziewam.
Dobra, jebnę tu może jakiś elaborat, ale chyba tego potrzebuję, komuś się wyżalić czy coś.
Ogólnie nie mam do niej szczęścia, tzn. jak już z nią rozmawiam, to jest wszystko - i rozmowa, podczas której na pewno nie jest znudzona, i ma dużo śmiechu - bo mam spore poczucie humoru - jeszcze od nikogo nie słyszałem, żebym zanudzał etc. no ale wracając, znam ją od sierpnia z obozu, jak mój wcześniejszy target.trochę przez ten obóz przegadałem z nią. potem był odstęp, spotkaliśmy się - zupełnie przez przypadek podczas odpustu, gdzie pracowała z koleżanką, postaliśmy trochę, pogadaliśmy. później znów była przerwa, i jakieś 2 tygodnie zdecydowałem się do niej odezwać, zaproponowałem dwór - chora. Tydzień później, znów to samo. I ostatnio jakoś mnie tak wzięło na nią, zaczęliśmy gadać, jak już pisałem - byliśmy u niej na meczu. Pogratulowałem jej wygranej, coś tam dziękowała mi, że mimo warunków pogodowych (ogólnie była chujnia z pogodą) i kawału drogi (żeby tam dojechać musieliśmy dojechać 2 autobusami, ogólnie całość zajęła nam z 45 min w jedną stronę) przyjechaliśmy, że jej przyjaciółki mieszkają blok obok, a nigdy nie przyszły jej oglądać. Ja jej na to, że jak coś mówię to to robię (wspominałem jej na tym odpuście, że wpadniemy kiedyś na mecz). Później gadka szmatka, całkiem spoko. Doszliśmy do momentu kiedy zapytałem się jej po raz kolejny czy uda nam się spotkać, no i doszliśmy do momentu gdzie powiedziała, że w niedzielę i "że raczej nie będzie z tym problemów, ale jeszcze się dogadamy w tygodniu". W ten sposób dobiliśmy do momentu gdzie jestem teraz.
Ogólnie rzecz biorąc, jestem już tym co raz bardziej sfrustrowany. Ostatnio z każdą dziewczyną, z którą coś tam gadam, z różnych przyczyn nie potrafię się ustawić na jakiś dwór. Zawsze gadka, wszystko spoko, idzie jak po maśle i potem, kiedy dochodzi do momentu zapytania o dwór zaczynają się schody. Kiedyś, w czasach 2-3 gimnazjum, nie miałem z tym żadnych problemów, zawsze jakaś znalazła czas, żeby się spotkać, pogadać. A teraz? Grupa dziewczyn, z którymi się trzymam, określa się do 4/5, wszystkie zajęte. 4 miesiące do 18, nadal czekam na pierwszy pocałunek, nie mam już tym mam nadzieję kłopotów, czekam tylko na dobrą okazję; Ostatni dwór sam na sam z dziewczyną był praktycznie 2 miesiące temu. Zaczynam już odczuwać taką pustkę w sercu, odzywa się chyba we mnie ta potrzeba, by w końcu kogoś sobie znaleźć. Ale nie byle kogo, bo takich mógłbym mieć na pęczki, interesują mnie jedynie takie dziewczyny, które są w stanie mnie spełnić.
No, to takie małe smuty sobie wylałem tutaj, może ktoś dotrwał do końca. Piona.
Na wstępie mówię że nie jestem jakiś wybitny w tych sprawach więc nie bierz mojej wypowiedzi na serio do serca . Nie skupiaj się na tej jednej dziewczynie , idź gdzieś się rozerwać , znajdź sobie hobby , sport cokolwiek. Jak cie kopne w tyłek to trudno . Nie można się załamywać ( spójrz w mój podpis ) powodzenia . Piona
Trza się śmiać i w życie grać bo życie tylko jedno masz i drugiej szansy nie chcą dać.
Mam hobby - gram w piłkę w klubie :> Poza tym co weekend ogarniam coś z ziomkami, także ogólnie się nie nudzę :> Nie skupiam się na niej również jakoś specjalnie, zrobiłem tak kiedyś i do tej pory swoje emocje hamuje już na początku, dlatego nawet jak się z nią nie uda nie będę specjalnie rozpaczać. tylko po prostu jak pisałem, co raz częściej odczuwam brak tej drugiej połówki. muszę to wszystko jak najszybciej pozmieniać.