Witam dawno nie pisałem , jestem już pół roku w związku , ale niestety nie było seksu i właśnie mam pewien problem bo niestety u niej jest blokada moralna ze strony jej zasad , jest wierząca i praktykująca i dlatego też wzbrania się przed seksem z kimkolwiek. Nie chcę robić świństwa i bzykać na boku inne laski , więc się zastanawiam czy z nią zerwać czy zrobić coś innego , sam nie wiem. Dzięki z góry za pomoc.
niby taaak ale to i tak nic nie da bo ona ma to w głowie ugruntowane te zasady dotyczące współżycia seksualnego(byłaby skłonna czekać z tym kurde do ślubu czekać) więc , sama mi o tym mówiła i dlatego myślę o tym żeby z nią pogadać poważnie a w razie czego dać sobie spokój jeżeli z tej mąki chleba już nie będzie.
Kolego, szczerze mówiąc, to już masz lekki problem w tym momencie, bo skoro nie uprawialiście seksu przez pół roku związku, ze względu na jej przekonania, to tym samym możecie go nie uprawiać dalej, z tych samych przyczyn, tym bardziej, że na jej logikę będzie działał fakt, że przecież jesteście ze sobą już TYLE czasu i tak to się wam ładnie wszystko układa, jest między wami superhiper, więc po co ten cały seks. Ona będzie zdania, że skoro utrzymała tę relację i trzymasz się przy niej bez seksu, to automatycznie będzie dla niej oznaczało, że ten seks nie jest tak wcale bardzo istotny, a ci, co wszem i wobec mówią, że jest inaczej, to herezje jakieś szerzą. W tym momencie trudność wzrasta, bo jej logiczny umysł, jej zasady i purytańskie usposobienie mają dodatkowy support w postaci trwałości waszej relacji, która jakoś tam się trzyma i bez tego seksu. Ty swoją postawą być może dajesz jej tylko feedback, okazujesz, że ma rację i nie musi zmieniać swoich przekonań. W takim przypadku czas działa Tylko na Twoją niekorzyść i sam sobie trochę pokpiłeś sprawę.
Gorzej, jeżeli to faktycznie laska z typu takich, które do ślubu chodzą tylko za rączkę. Ok, ale Ty możesz jej dać ze swojej strony z kolei do zrozumienia, że żadnego ślubu przed seksem.
Tu rzecz się rozgrywa o to, że Ty musisz jakoś zadbać o poczucie komfortu Twojej kobiety. Być może mógłbyś się pokusić też o jakieś sprytne rozbicie jej iluzji i błędnych przekonań dotyczących tego, jak to seks jest zły i rozwiązły. Wychowanie w duchu religijności oczywiście ma duży wpływ na jej stosunek do tych spraw, ale także bez przesady. Jeśli dobrze zabierzesz się do "przekonywania", to nie ma bata, ani chuja we wsi, żeby to nie pykło w końcu. Tylko właśnie już na samym starcie, masz do mety dalej, niż reszta, właśnie przez tą półroczną wstrzemięźliwość. Przez to narażasz się na masę testów, pytań i w ogóle dziwnych jazd z jej strony, gdy nagle zaczniesz bardziej napierać na ten seks. Właśnie, ważne, żeby za bardzo nie naciskać. Zadbaj właśnie o ten komfort dla niej, postaraj się kilka razy ją rozgrzać, bez dążenia do penetracji, ale żeby mimo wszystko zawrzało, a potem odejdź, zostawiając ją "naruszoną", ale nienasyconą i niezaspokojoną. Powtarzaj tak to na zasadzie seksualnego P&P kilka razy. Rób coś, co ją może mocno rozgrzać, ale jednocześnie samo w sobie nie prowadzi do stosunku i nie jest niczym złym z jej "logicznego" punktu widzenia, np. zafunduj pannie masaż erotyczny z użyciem olejków, zadbaj o atmosferę, świeczki, jakieś efekty zapachowe, przytłumione oświetlenie, nastrojowa muzyka (to, o czym pisał Karzeł w swoim blogu), tak, aby te kilka czynników, które może osobno nie dałyby efektu, w połączeniu stworzyły całkiem fajne podłoże do czegoś więcej. To, rzecz jasna, może samo w sobie nie przynieść jeszcze efektów, ale możesz wybadać, że za którymś z kolei takim zabiegu, ona będzie już nieźle nakręcona, ale będzie sama się studzić i, wręcz na siłę, próbować logicznie tłumaczyć sobie, że to złe i nie powinna. Wtedy Twoja dalsza rola polegać powinna na tym, że te logiczne zabezpieczenia obejdziesz pod spodem, mówiąc jej, że to normalne, tłumacząc niejako, że nie powinna się wzbraniać przed tym, czego sama chce, co jest dla niej dobre i to naturalne, że dwoje dorosłych ludzi, którzy czują do siebie silne uczucie, pożądanie, pragną siebie i chcą urzeczywistnić swoje marzenia i zaspokoić instynkty i żądze. Nie wiem, coś w tym guście. Rzecz w tym, że powinieneś skupić się zarówno na rozgrzewaniu jej, podsycaniu żaru pożądania seksualnego, ale jednocześnie, w sposób rozsądny i dojrzały zapewnić ją, uspokoić i rozwiać wątpliwości, które są w jej umyśle.
Oczywiście, practice makes perfect, także do dzieła i powodzenia.
"Don't trust the smile, trust the actions"
Powiem tak : dzięki za dobrą poradę , postaram się z niej skorzystać , z tym że chciałbym powiedzieć że ja wykonałem pewne kroki żeby ją wtajemniczyć w tajniki seksu , bo ona o tym nie ma zielonego pojęcia , , jak się z nią pieściłem i potem chciałem żeby zrobiła loda (oczywiście nie mówiłem żeby robiła) i przyznała mi się że nigdy tego nie robiła i jak robiła to ten pierwszy raz to powiem szczerze , zrobiła to tak słabo że jakoś prawie w ogóle nie podnieciłem , w porównaniu z innymi laskami którymi to robiłem to ona bardzo słabo wypadła. Również pieściłem ją po cyckach , ale kurde nic z tego nie wychodzi opory są zajebiste i tu technika Gracjana zawodzi , bo ona się boi swojego pierwszego razu. Dlatego będę musiał z nią pogadać na ten temat , bo związek bez seksu to jest w końcu straszna lipa.
Wiesz czemu wypada słabo ? Bo ma te opory. Bo wychodzi na to że ona się nie tylko boi pierwszego razu ale czegoś jeszcze. Mogę podejrzewać, że nie czuje się pewnie przy Tobie. Jeśli robiła to źle to powinieneś jej powiedzieć od razu , ba pokazać jak może to zrobić. A nie milczycie jak kłody.
Panowie temat zakończony - w kłótni się rozstaliśmy.
wojziom nie obraź się ale nie życzę żadnej pannie żeby trafiła na Ciebie...rozstałeś się z nią bo nie chciała Ci dać ? I bardzo dobrze ze rozstała się z tobą , nie zasługiwałeś na nią , ja czekałem na swój i panny pierwszy raz 8 miesięcy , na początku taka cnotka że wiało chłodem , po ślubie i tamte inne brednie i wiesz co ? bardzo się ciesze że poczekałem ten czas , bo teraz jest wspaniale...po 1: nie umiałeś stworzyć odpowiedniej atmosfery , dla Ciebie to może jest nic , ale dla dziewczyny to coś więcej jak tylko włożenie kutasa ... przemyśl sobie to , tak na prawdę to byłeś z nią tylko po to żeby sobie podymać , ale na szczęście nici z tego
Jeśli byś wszystko robił dobrze nie musiał byś wypisywać tutaj tematów.nie tędy droga kolego.bajo