Witam.
To mój pierwszy i mam nadzieję, że nie ostatni post 
Otóż moje doświadczenie z kobietami mogę określić na dość dobrym poziomie (spotykałem się z wieloma, wiem jakie są itp.), ale w tej sytuacji o której zaraz napiszę naprawdę nie wiem jak sobie poradzić.
Powiem to bez owijania w bawełnę: mam dziewczynę od dwóch lat a kręci mnie koleżanka, która również jest zajęta. Znamy się ze szkoły średniej i ostatnio właśnie zakończyliśmy szkołę i właśnie jakoś w tym czasie zacząłem myśleć o niej w zupełnie inny sposób niż jako zwykli koledzy... Na imprezie ostatniej klasowej z okazji zakończenia szkoły tam z nią tańczyłem i obmacywalismy się i takie tam, ogólnie wcześniej nie gadałem z nią za często ale zdarzały sie rozmowy czy to w szkole czy nawet facebook. Zawsze byłem lojalnym człowiekiem z zasadami, ale już dalej tak nie mogę ciągle o niej myślę i dosłownie jej pragnę. Ona jest z chłopakiem także koło 2 lat a jak ich relacje wyglądają to nie mam szczerze zielonego pojęcia ale mniejsza z tym... Jak zatem mam to wszystko rozegrać? miał ktoś z Was podobną sytuację? Są skuteczne sposoby, aby uwieść zajętą dziewczynę i żeby jakoś zniechęcić do siebie swoją obecną kobietą? Wiem, że może to głupio wygląda, że chcę zostawic swoją obecną dziewczynę, ale mam dosyć już tej monotonii i w ogóle, chcę spróbować czegoś nowego i poczuć, że żyję !
"Są skuteczne sposoby, aby uwieść zajętą dziewczynę i żeby jakoś zniechęcić do siebie swoją obecną kobietą? Wiem, że może to głupio wygląda, że chcę zostawic swoją obecną dziewczynę, ale mam dosyć już tej monotonii i w ogóle, chcę spróbować czegoś nowego i poczuć, że żyję !"
To, że chcesz zostawić (odejść) od dziewczyny to nic głupiego, bywa. Ale to, że szukasz sposobu żeby sama odeszła, zniechęcić ją do siebie - to rzeczywiście jest głupie, słabe i nie ma nic wspólnego z byciem facetem.
Co to? Mówić nie potrafisz?
Spotykasz się, oświadczasz, że kończysz związek, mówisz z jakich przyczyn (albo i nie) i już. Elegancko, na poziomie i po męsku.
A co do odbijania zajętej dziewczyny...
Nie rób bliźniemu...
ale z drugiej strony, skoro ona daje się obmacywać, może być tak że wyświadczysz jej chłopakowi przysługę.
Pamiętaj, przyprawia jemu rogi, istnieje duże prawdopodobieństwo, że będziesz kolejnym kolesiem, którego podobnie potraktuje.
wyjdź!!!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Nie słuchaj marudzenia.
Jedyny Twój błąd to - jak wspomniała koleżanka Elba - brak odwagi. Jesteś facetem, więc nie baw się w gierki, intrygi i knucia. Znudziła Ci się? Trudno, bywa, zdarza się. Po prostu powiedz jej to w twarz, zakończ związek. Ale zrób to po męsku. Bez wyrzutów i obelg; kulturalnie, łagodnie.
Tkwienie w związku, który Ci się znudził nie jest dobre ani dla Ciebie, ani dla partnerki. Coraz bardziej będzie Cię wszystko irytować, będziesz ją (albo siebie) podświadomie o to obwiniać... Po co się truć?
Co do samej koleżanki - skoro dała Ci się obmacywać (o ile to rzeczywiście było świadome działanie), to coś jest na rzeczy i nic nie stracisz jeśli spróbujesz z nią szczęścia. Tylko nie rób tego w ten sposób, że będziesz się trzymać swojego związku i na boku flirtować z nią, bo przecież może coś nie wyjdzie, to lepiej mieć laskę... To strasznie frajerskie.
Musisz też brać pod uwagę to, że możesz być chwilową odskocznią dla tej koleżanki (co nie zmienia faktu, że nudzący Cię związek i tak powinieneś zakończyć). Zawsze trzeba się z czymś takim liczyć. Chociaż według mnie jeśli uderzysz w odpowiedni ton, to...
Jeśli zaś chodzi o samą moralność uwiedzenia czyjejś dziewczyny: nic prostszego. O ile ten koleś nie jest Twoim kumplem (a ten konkretny nie jest), to do dzieła. Jeżeli laska go zostawi, to znaczy, że jesteś lepszy, a jej związek był słaby. Jeżeli jest szczęśliwa i spełniona, to go nie zostawi.
Skoro już mówisz o monotonii to z obecną rozstaniesz się prędzej czy później. Zrób to tak, żeby jej nie skrzywdzić i wtedy leć sobie "poczuć, że żyjesz"
---------
Nigdy porażka. Zawsze lekcja.