Cześć,
Od pewnego czasu interesuje się tematyką uwodzenia, poczytałem trochę artykułów i zgłębiam wiedzę, pomału praktykując. Zacząłem chyba od roku (z różną intensywnością) testy na koleżanek z pracy, ekspedientkach itp. itd. i z czasem wychodzi to coraz fajniej, chociaż jeszcze nie idzie mi podryw często jak chcę, chyba że wpadłem niewieście w oko i nie muszę za wiele kombinować. Mam duże braki, ale od pewnego czasu to wszystko sprawia mi radość, patrzenie na efekty i ewentualna rozkmina czy mogę coś poprawić
Czasem jest lepiej, czasem gorzej. Jest wiele jeszcze zachowań do poprawy, bo sam siebie potrafię sabotować swoim myśleniem czy zachowaniem. Ale do rzeczy 
Mam pewną koleżankę, znamy się ok. 2,5 roku. Był czas, gdy jej się mocno podobałem, ale byłem marny w temacie podrywu i do tego po śmierci dwójki bliskich mi osób i jakoś mi nie w głowie dodatkowo były baby
W każdym razie, do dzisiaj pamiętam jak patrzyła na mnie takim szklistym wzrokiem (plus innych parę fajnych zachowań, spore onieśmielenie), a ja zastanawiałem się czy ona zaraz się nie rozryczy jednocześnie się uśmiechając 
Moja znajomość z nią z czasem była ciut intensywniejsza, potem gasła, czasem ja wznawiałem kontakt, czasem ona. Nigdy nie było między nami zażyłości typu: czy u Ciebie wszystko ok, jak praca, jak studia, czy wszyscy zdrowi
. Raczej śmiech i zabawa, przelotnie.
Ostatnio z nią ćwiczę na siłowni, pokazuje jej jak trenować itp. (mogłaby ciut schudnąć, ale nie jest źle
). I jakoś tak kontakt między nami się ożywił. Widzieliśmy się kilka razy ostatnio i razem wracamy później.
W tym czasie gadamy, żartujemy, jest sporo zabawy (próba wrzucenia do rzeczki, wróżenie, zabawne opowiastki, ona też jest aktywna, choć za ciekawego życia to nie ma).
I teraz sedno sprawy, mam problem by przejść z nią do jakiejś seksualności. Fakt faktem jest tak, że jak jej nie ma i o niej pomyślę to jakieś napięcie może i się we mnie budzi, ale jak ją widzę to jakoś nie mam na to już takiej ochoty 
Dla zobrazowania sytuacji, powiem jak wyglądały nasze ostatnie ze 2 spotkania. Wracaliśmy spacerkiem do domu, w trakcie (podczas wspólnych ćwiczeń jest podobnie) żartujemy z siebie, droczymy się, jest dużo dotyku z mojej strony, ona go odwzajemnia trochę rzadziej, najczęściej kładąc rękę na moim ramieniu jak coś mówi. Utrzymujemy bardzo długi kontakt wzrokowy, aż mam problem żeby go trzymać tak dlugo (kilkanaście sekund intensywnego wpatrywania się w oczy). Np. wczoraj wracamy i pada temat kuchni
najpierw było co ja potrafię i zeszło co ona. Ona mówi, że herbatę i kawę, no to ja w żart 'jesteśmy na randce w ciemno i teraz jest moment by "głos" przedstawił nam kandydatkę nr 1: otóż, pani xxx potrafi uraczyć swojego mężczyznę przepyszną kawą, a niekiedy i napoić herbatą ..." (ciągnąłem to dalej jeszcze) przez chwilą protestowała, potem zaczęła się śmiać i dodała: ... no schabowego też mogłabym Ci zrobić i się ugryzła w język i dodała... znaczy schabowego też potrafię 
Ale problem jest inny, jak potraktować jej zachowanie tutaj. Kończymy spacer i ona zaczyna rzucać mi tekstami (tak nagle, znikąd trochę, taka zmiana zachowania i tonu głosu): zobacz mogłeś ze mną pospacerować, pewnie nie masz za bardzo z kimś, z jakimiś koleżankami. Nie wiem czy to dobrze odbiłem, zaczynam się śmiać i mówię: kurcze ależ TY jesteś domyślna, tak tak xxx, (śmieje sie), może doradzisz mi jakiego kupić psa żeby samotnie nie spacerować, jamnik będzię ok? (blado, ale jedyne co mi przyszło do głowy to nie tłumaczyć się i to obśmiać).
Wcześniej jeszcze, najpierw pisała smsy, potem mówiła: czy wybieram się na jakąś tam imprezę. Pytała z 4 razy, ja odpowiadałem że pomyślę, a ona zapytana o to samo mówiła, że też nie wie, a;e moglibyśmy potańczyć. Potem gdy wspomniała o imprezie (opowiadała o szczegółach) zacząłem śmiać się, że to w taki sposób mnie chce zaprosić na randkę, to się zmieszała i zaczęła się tłumaczyć (ton taki trochę zdenerwowany): ja z kimś idę, Ty też możesz z koleżanką - jak jakąś masz - po prostu byśmy potańczyli razem.
Moje odczucia z tego wszystkiego: za dużo zabawy, śmiechu, a za mało jakiejś tajemniczości, seksualności i nie wiem szczerze jak do tego podejść. Tak chodzi mi po głowie, że ona musi zobaczyć że mam jakiś tam wybór wśród kobiet. Hmmm, sam myślę jak to mądrze ugryźć. Do tego nie przekazałem jej jakoś werbalnie swoich intencji (podkreślać jej np. seksowność itp.). Tu jestem jakiś zblokowany, innym dziewczynom nie mam problemu powiedzieć np. czegoś zadziornego o ich tyłku
Tu jest częściej momentami jak z kumplem.
Wcześniej (z miesiąc temu) byłem z nią na bilardzie, też trochę na mieście mam wrażenie, że była bardzo zadowolona (np. dużo luźnej gadki, np. gadaliśmy jak to się stało, że Ewa uległa gadającemu wężowi i czy ona też by uległa gadającemu wężowi
, ogólnie sporo śmiechu. Raz mam wrażenie, że przespałem moment na pocałunek, gdy bajdurzyłem o gwiazdach, ale dopiero w domu o tym pomyślałem.
Ale próbuję, chciałbym się z tej sytuacji nauczyć czegoś dalej, a jak nie wyjdzie to pal go licho.
Powiedzcie Panowie, jak to widać z boku, pomijam głębszy sens podrywu koleżanki (co jest trudne), ale chcę z tej sytuacji wyjść lepszy i móc jak nie wyjdzie, przy kolejnych dziewojach nie popełnić tych błędów. Warto w to się pchać?
Jakoś to chaotycznie napisałem, ale zbieram myśli i łapię dystans do sytuacji.
Z góry dzięki 
No i super, dzięki. Sam myślę, że zostaje zaryzykować silniejszym krokiem w jej stronę. Jasne, że się boję, ale też nie umiem tego do końca wyjaśnić, w jej towarzystwie czuję się bardzo często jak z kumplem. Podświadomie też czuję, że to może być koniec takiej relacji, ale warto spróbować. Jutro się wiele wyjaśni, spotkanie dograne
Wróć i pokaż to na co Cię stać.
Będzie zabawnie, ale wychodzę z założenia, że niezależnie jak to się potoczy, warto zaryzykowac. Szkoda że przespałem kiedyś najlepszy moment i powtórkę jakiś czas temu. Mam nawet kilka pomysłów jak do tego podejść, zarysu koncepcji jak to zrobić
Jednak prośba o pomoc, bo jak rzuca mi tego typu tekstami, że ona jest 'jedyna', to poza jej wysmianiem, spojrzeniem z politowaniem, nie przychodzi mi do głowy inny pomysł jak się odszcxeknac. Dziewczyna dawno z nikim nie była, do tego jest jeszcze dziewica. Do tego jest krucha emocjonalnie (bardzo szybko zmieniaja się jej nastroje czasem). Dlatego nie chce, żeby oberwala za mocno. Ja sam wiele zniose i łatwo mnie obrazić nie jest.
Kiedyś jak ja zaprosiłem gdzieś, to podpytywala 'co moja kobieta na to' albo że myślała 'że będziemy mojej kobiecie coś kupować, wybierac'. Teraz lecą tego typu teksty, odcinki. Tego zainteresowania jest dużo, dużo mniej. To ciekawe jak to wszystko się poprzewracalo
Wróć i pokaż to na co Cię stać.
Jak znacie się aż 2,5 roku, to trudno będzie tu cokolwiek ugrać, tym bardziej, że wcześniej relacja przez taki długi czas była koleżeńska.
Wyboru dużego nie masz i tak jak pisze Testoviron: za kudły i pod ścianę... bo nie masz nic do stracenia.
Miał być mały i raport i proszę. Bez super detali, były dwa spotkania, pierwsze w atmosferze tajemnicy itp. Mogłem ja pocałować, przynajmniej tak mi się wydało z trzy razy (raz mi zasugerowala, 'dmuchnij w alkomacik' bo trochę pilismy). Pomyślałem że przeczekam i zostawię ja trochę podkręcana.
Potem kolejne spotkanie, pocałowałem ja, była zaskoczona, odzwazjemnila pocałunek, ale miała wyrzuty 'że przecież mnie bardzo lubi, i nie chce tego psuć. Potem jak mówiłem, że jeżeli nie chce, to nie będziemy nic robić, ale musi wiedzieć, że ja zawsze robię na co mam ochotę i tego nie żałuję co robię. Po jakiejś godzinie sama mnie zaczęła całować. Później Zrobiło się namiętnie, było blisko już naprawdę, wydaje się że wszystko zbliża do końca (sama zaczęła mnie ostro całować, aż ja nie mogłem prowadzić pocałunków jakbym chciał i straciłem kontrolę nas tym co się dzieje). I wtedy... Stop, co my robimy, co Ty o mnie pomyślisz,ze jestem taka i owaka. Następnego dnia, rozmowa, znowu że nie żałuję itp, i zapytała czy zrobiłbym to samo znowu, ja powiexzialem że choćby mi pistolet przyłożyła do skroni, to stało by się identycznie. W skrócie nie unika że mną kontaktu. I teraz glowie się jak to poprowadzić dalej.
Wróć i pokaż to na co Cię stać.
pytania o kobiete nie musisz odbierac negatywnie, zazwyczaj laski zadaja takie pytania, zeby nie robic tego bezposrednio i wybadac czy z kims jestes lub tez sie spotykasz.
choc wreszcie sie zdobyles na ten pocalunek.
laska zachowuje sie normalnie, jak kazda inna ktora jeszcze nie ma zbyt doswiadczenia z facetami. jak poprowadzic dalej? zalezy, chcesz zwiazku?