Cześć,
mam wrażenie że moje poczucie humoru jest zaskakująco słabe i chcę je poprawić. Wiadomo że jak teraz nie mam jakiegoś niesamowitego to nie zmienię tego diametralnie. No i próbuję czytać różne żarty/kawały/suchary jednak większość jest jak dla mnie po prostu nieśmieszna.
I stąd moje pytanie, bo na pewno ktoś miał podobnie:
Jak odnaleźliście swoje poczucie humoru?
Jak je rozwijaliście a może nie rozwijaliście tylko mieliście takie a nie inne poczucie humoru od zawsze?
Albo po prostu skąd bierzecie zabawne teksty? Z głowy czy może z jakiegoś miejsca w internetach którego nie znam?
Obywaj się codziennie z humorem: dowcipy, demotywatory, kwejki. W końcu zaszczepisz w sobie bakcyla. Zaczniesz też opowiadać żarty:) Przyjdzie samo:) Tylko się obywaj.
Znajdziesz też swój typ humoru, w którym się lubujesz: czarny, seksualny, inteligentny itd.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
>demotywatory, kwejki
Mamy rok 2017
Śmieszkiem trzeba się urodzić.
Mi dużo pomaga przebywanie z ludźmi mający dobre poczucie humoru i umiją dobrze podrywać
to jakby przenikało, polecam wypróbować 
Będziesz śmieszny jak będziesz pewny siebie. Wtedy całe życie bd dla ciebie "śmieszne" i otoczenie to wyczuje.
Szybki strzał w gadce.. ale w sexie nie bardzo
Pierwsza sprawa jaką musi sobie uświadomić autor, że nie zawsze wstrzelisz się z żartem i nawet takim gwiazdom jak Abelard Giza, Louis CK czy Bill Burr zdarzają się momenty kiedy nikt z publiki nawet nie parsknie śmiechem, także ZASADA NR. 1 "Kiedy chcesz być zabawny wyluzuj się i miej w dupie innych". To, że laska nie śmieje się z twojego żartu nie oznacza, iż musiał on być kiepski.. mógł być świetny, ale pierdyliard czynników wpłynęło na jej reakcję. Bardzo ważne, że kiedy opowiadasz dowcip czy zabawną historię z swojego życia to nie szukaj potwierdzenia twojej śmieszności w oczach innych, bo wyjdziesz na błazna szukającego atencji który "jest jakiś dziwny". Gdyż wtedy tracisz tę autentyczność, która jest w tym momencie bardzo istotna, po prostu wyluzuj się, uwolnij emocje (kiedy twoja postać była wściekła lub zjarana w historii to pokaż to) i miej wyje**ne na to co mogą sobie pomyśleć teraz o tobie osoby które Ciebie słuchają. Kolejna sprawa to twoja mowa ciała, pamiętaj, że to nie jest prezentacja w pracy/szkole, więc twoje ruchy nie powinny być zbytnio dystyngowane, ale z drugiej strony nie machaj łapami jak raper z atakiem padaczki. Na koniec popracuj nad swoją dykcją w czym może pomóc Ci popularne ćwiczenie z korkiem od wina. Wystarczy wsadzić go między przednie zęby i mając go w buzi, coś bez przerwy mówić, a najlepiej czytać na głos i starał się mówić bardzo wyraźnie. Po ćwiczeniu wyjmij korek i czytaj/mów coś do siebie aby sprawdzić różnicę. Czas ćwiczenia zależy od ciebie, może to być 5, 10, czy też 15 minut.
"Jak się napierdala to nawet jak nie wychodzi to wychodzi"
Ty nie masz problemu z poczuciem humoru, tylko za bardzo się pałujesz reakcjami innych. Coś Cię albo śmieszy albo nie, tego się nie da wytrenować. Znałem kiedyś gościa który opowiadał beznadziejnie głupie historyjki i wszyscy kładli się ze śmiechu, a ta sama historia w ustach kogoś innego brzmiała żenująco. Wszystko zależy od poziomu pewności siebie, tego jaką masz w sobie energię, a nie tego co powiesz. Bo liczy się JAK mówisz, a nie CO mówisz.