A więc odnoszę wrażenie że mam problem z poczuciem humoru, nie mam tego wyczucia, kiedy już odpuścić. Bo w sumie rozśmieszyć kobietę to dla mnie nie problem. Tylko nie znam umiaru, i dziewczyny bardziej kojarzą mnie z gościem który potrafi poprawić humor, i sądzę że nie traktują mnie poważnie. Macie pomysł jak nad tym popracować ?
Z góry dzięx ; )
jest granica miedzy byciem wesołym a wesołkowatym... O tym jakie masz poczucie humoru decyduje m.in. Twoja inteligencja, czy bedziesz traktowany jako "rozbawiacz", czy bedziesz brylowac w towarzystwie. Trudno sie tego wyuczyc. Moze poogladaj jakies filmy, poobserwuj jak to robią inni. Wazne zeby nie przerkroczyc tej granicy, wiedziec kiedy i co powiedziec, a kiedy odpuscic. Kiedy komentarz moze byc bardziej dosadny, a kiedy juz przegniesz. No i wiele zalezy od rozmowcow i towarzystwa.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Czasami lepiej powiedzieć mniej, niż później żałować.
Dwa udane żarty są lepsze, niż 7 wspaniałych, których jeden z nich okaże się żałosny.
Określ sobie jakieś granice. Np , ze na początku rozmowy żartujesz i na pożegnanie. Tak ,zeby to nie było sztucznie, może z czasem wejdzie Ci to w krew
Żartować na początku i końcu?
To jest właśnie sztuczne.Najlepiej żartować spontanicznie, w zależności od sytuacji.Nie narzucaj sobie przy rozmowie, że musisz zrobić tak, żeby dziewczyna śmiała się np.5 razy tylko wszystko na luzie.
"Czasami lepiej powiedzieć mniej, niż później żałować. " - "baziak12" - pomijając słuszną uwagę Guest'a a byciu zabawnym a nie śmiesznym, zwróć uwagę na to , co napisał Ci kolega Wiktor.
Z własnych obserwacji wiem, że osoby raczej spokojne zawsze potrafią odezwać się w odpowiednim momencie - dlaczego? Otóż widzisz... im więcej słuchasz innych osób tym szybciej łapiesz jaki oni preferują styl rozmowy, co ich kręci i na jakie żarty możesz sobie pozwolić.
Ciężko jest mieć jakiś komentarz do każdego wypowiedzianego zdania (nad którym to komentarzem przecież musisz pomyśleć) przez kobietę, jednocześnie badając teren co Ci wolno a co nie.
Pamiętaj jednak, że sztuka uwodzenia, jak i rozbawienia kobiety to nie kluczenie po polu minowym. Czasem możesz się zbłaźnić, aczkolwiek powiem Ci jedno : czasem jedno mruknięcie "mrrr" w , lekki uśmieszek , czy jakikolwiek sygnał, że zrozumiałeś coś dwuznacznie (ale nie nachalnie) sprawie więcej radości słuchaczowi niż milion niespalonych wyrytych na blachę kawałów.
Sedno całego rozbawienia kogoś, to właśnie wyczucie czasu - coś w stylu bronienia rzutu karnego (wyczuwasz moment i rzucasz się na piłkę). Wszystkie jest dla ludzi, aczkolwiek jest to kwestia wprawy.
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".
Właśnie, mam problem z tym tzw. po mojemu "klałnowaniem" Wsłuchuję się dokładnie w to co mówi, i żartuję w sumie z wielu sytuacji. W tym właśnie problem że robię to za często.
Pracuję nad tym i w sumie muszę się tego wyzbyć. Bo dziewczyny kręcą się dookoła mnie, ale co z tego skoro chcą się tylko przy mnie pośmiać ?
Baziak
Bo nie chodzi o to, by je rozbawiać każdym słowem, każdym zdaniem i przy każdym Twoim oddechu. Chodzi o to, by tymi żartami (czasem erotycznymi) zatrzymać ją przy sobie, rozluźnić atmosferę, czasem ją rozpalić, zależy od sytuacji (brakło mi słowa
).
Sęk w tym, by w całym podrywie żarty były jego częścią, a nie kwintesencją. Wiem, czasem wydaje się to trudno, ale jeśli tylko żarty Ci wychodzą, to czemu nie
, po co rezygnować z czegoś co jet dobre?
Popracuj kolego nad resztą a będziesz oblegany przez kobiety (może nawet, by rozbawić je rano, po miłej nocy , w swojej sypialni?)
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".
Dziękuję ; ) Na pewno nad tym popracuję, pewności siebie mi nie brakuje, sądzę że brakuje mi właśnie takiego wyczucia, i ograniczenia tych żartów. Po za tym powinienem też być trochę tajemniczy
Nad tym w sumie też pracuję. Ale mam czas. Staram się uczyć na błędach ;p A na razie jest ich więcej. Ale to budzi we mnie refleksje, i próbuję nie robić tego samego błędu po raz 2 ; )
Baziak
Święte słowa, tak trzymaj
Coś mi się wydaje, że Guest, jeszcze wrzuci tutaj swoje 3 grosze - takie przeczucie.
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".