Witam!
Jestem tu nowy, a więc witam wszystkich;)
A teraz do rzeczy. O nauce uwodzenia czytałem już jakis czas temu... NLS. Powiem szczerze, że byłem do tego nastawiony sceptycznie. "Magiczne" techniki które sprawią, że każda będzie moja. Hmm, wydawało się to trochę naciągane.
Jakis tydzień temu trafiłem na tą stronkę. Budowanie pewnosci siebie, nie wchodzenie lasce w tyłek bez wazeliny, sprawienie wrażenia niedostępnego itd. To do mnie przemawia. To o czym pisze Gracjan wydaje się mieć sens. Aktualnie jestem na początku, konkretnie na etapie budowania pewnosci siebie, zagadywania do kobiet i bez presji;)
I teraz mam dwa pytania do Was;) Wasze zdanie jest dla mnie istotne, ponieważ podobnie jak ja jestescie ludźmi który chcą cos zmienić w swoim życiu, a nie goscmi którzy mogą wciskać kit, bo na tym zarabiają, piszą książki tego typu, prowadzą kursy.
1 pytanie. Ile mniej więcej zajęło wam to czasu... ile mineło czasu od zaczęcia do pierwszych efektów gdy wyrwaliscie całkiem niezła laskę? Nie pytam po jakim czasie przyjdą efekty, bo wiadomo że to sprawa indywidualna... ale chcę sobie porównać;)
2 pytanie. Czy to naprawdę działa. Wydaje się jak by to było cos trochę fantastycznego. Dlatego jestem ciekawy... wczesniej mieliscie srednie albo słabe powodzenie, a teraz naprawdę potraficie wyrywać naprawdę fajne laski? Np mimo tego, że jestescie przeciętni?
Wiem, że te pytania niektórym mogą się wydać smieszn. Ale jestem początkujący... mam wątpliwosci, wahania. Dlatego proszę o wyrozumiałosć;)
Pozdrawiam serdecznie;)
1. Zależy od tego na jakim poziomie stoisz. Zależy jak bardzo się wkręcisz w ten temat. Zależy czy będziesz konsekwentny.
Za dużo tu zmiennych w tym równaniu aby móc Ci odpowiedzieć na to pytanie.
Po za tym nie chce Ci mówić bo zaczniesz się porównywać do kogoś innego a to jest baaardzo chujowe.
Zależy jeszcze co jest Twoim celem. Czuć się jak facet czy mówiąc kolokwialnie "ruchać na potęgę".
2. Na prawdę działa. Tylko zacznij od samorozwoju. Rób małe kroki. Poczujesz się lepiej w swojej skórze.
Przeciętni? Ja się nie uważam za przeciętnego....
Sądzę, że na początek mógłbyś przeczytać to:
http://www.podrywaj.org/blog/sam...
Ja pierwsze ksiązki, ebooki o uwodzeniu zacząłem czytac 2 lata temu. Na serio zacząłem wychodzic, zeby poznawac kobiety tego lata i od tamtego czasu widze największy rozwój. Postępy przyjdą wraz z praktyką.pozdro
Jak dla mnie te pytania od Ciebie wynikają jeszcze, że słabej gry wewnętrzej i swoich przekonań. Popracuj nad tym bo widać na pierwszy rzut oka, że nie wiesz co robić mimo że chcesz bardzo to w byle co nie pójdziesz bo chcesz potwierdzenia czy da ci to efekty. Tak to nie działa. Masz ryzyko, ryzykujesz toczysz walkę ze sobą i możesz wygrać poznanie siebie dokładnie i innych osób - po prostu się ulepszyć lub po prostu w pewnym etapie siądziesz i powiesz, że jesteś za słaby na dalszą drogę dlatego będziesz stał w miejscu. Według mnie walka zawsze się opłaca...
1) Pół roku od zaczecia intensywnej PRAKTYKI. Powtórzę ci to jeszcze raz PÓŁ ROKU OD INTENSYWNEJ PRAKTYKI. To jest podstawą, fundamentem na którym musisz zmieniać Siebie. Zakuwanie w domu materiału teoretycznego nic ci nie da dopóki nie będzie rezultatu w "realu".
2) Czy działa? Nie wiem, sam sprawdź. Gdyby ktoś siedział na stołku i zastanawiał się czy coś zrobić to nigdy nie byłoby rozwoju, tej strony, sukcesu z kobietami i wielu innych rzeczy. Jest ryzyko jest zabawa. Jedni powiedzą, że zadziała inni że nie i zrobią to w inny sposób. Uczyć trzeba się na porażkach i jechać do przodu! Więc dawaj, a za niedługo strzelisz sam blogach i ładnie przedstawisz argumenty dlaczego się opła... (właśnie? Opłaca...?)
Zwycięzca zaczyna tam, gdzie przegrywający rezygnuje - PAMIĘTAJ!
Ja już zacząłem działać. Takie małe kroczki, zaczepiam kobity na ulicy i o cos pytam, zamienię parę słów. Zagaduję do co ładniejszych sklepowych, a w sobotę przysiadłem się do 3ładnych panienek w pubie(nie pogryzły;p). Owszem nie był to podryw jeszcze, ale mój pułap zwiększył się o jeden. Zresztą ja nie jestem jakis cholernie niesmiały też. Zazwyczaj jak z kims zaczynam rozmawiać to nie mam problemów z komunikatywnoscią. Większy problem stanowi podejscie do obcej osoby
zwłaszcza na ulicy. Ale już wiem, że jestem w stanie to przełamać.
PS. a co sądzicie o podręczniku "metoda Mancera, kod atrakcyjnosci" i jego metodach? Może znacie jakies inne dobre podręczniki?
Dzięki za Wasze odpowiedzi i pozdrawiam;)
Italiano moje pytanie wynikało głównie z tego, że być może jeszcze nie do końca dowierzam. Ale tu mi dałes dobra rade... jak inaczej się dowiem jesli nie pociągnę do końca tego co zacząłem i sam się o tym nie przekonam.
Jak napisałeś, jest to sprawa indywidualna. Wszystko zależy od tego jak podchodzisz do sprawy. Czy stawiasz na rozwój osobisty i chęć zmiany swojego życia na lepsze, czy ilość zaliczonych "numerków". Jeżeli staniesz się fajnym gościem,a nie będziesz go udawał to kobiety same zaczną się pojawiać w Twoim życiu.
1 ja prawie nie zaczłąem więc nie pomogę
2 "Np mimo tego, że jestescie przeciętni?"
Wyrzuć zgłowy słowo przeciętność
zapomnij o nim
takiego słowa nie ma, każdy z nas tutaj jest nad przeciętny i dobrze o tym wiemy
Ci pozostali też, tylko oni o tym nie wiedzą dlatego nie mają/będą mieli takich efektów jak my
rozwijaj się i praktykuj
Jeśli zastanawiasz się nad tym czy to zrobić czy nie, zrób to- inaczej się nie przekonasz, a czas leci"
Używając tego słowa miałem na mysli srednio wygladającego faceta
Ja ,żeby nie zakładać nowego tematu napiszę tutaj.Czy jak podejdę do przypadkowej obcej dziewczyny lub ją zatrzymam po prostu i powiem jej 'cześć ,zatrzymałem/podszedłem Cie ponieważ nie mogłem przejść obok Ciebie obojętnie , wyglądasz mi na interesującą osobę ,chciałbym Cie poznać '... - czy nie zabrzmi to trochę monologicznie? Wiecie co mam na myśli ,że taka rzucona sekwencja słów... nie chce podejść do niej i powiedzieć to wszystko by usłyszeć tylko "AHA". Stąd to pytanie. Pozdrawiam.
To chyba zależy od tego jak naturalnie to powiesz. Czyli od pewnosci siebie, tonu głosu, tego, że jestes spokojny. Powiem Ci o swoim doswiadczeniu(dopiero zaczynam)... odważyłem się na to w klubie, byłem po 2 drinkach. Tyle, że nie powiedziałem o poznaniu a o zatańczeniu. "Czesć, spodobałas mi się i chciałem z Tobą zatańczyć"(chyba do 4tak zagadałem). Panna zrobiła zdziwione oczy, a potem tańczylismy. To tyle. Jesli chodzi o ulice to jeszcze taki odważny nie jestem:P Może za tydzień:P Ale wydaje mi się, że jesli zrobisz to naturalnie to wyjdziesz na bardzo pewnego siebie, a ona będzie bardzo zaskoczona.
Pozdrawiam;)