Witajcie, jak miałem 15 lat wpadłem na to forum udzielałem sie w nim z różną czestotliwością lecz zawsze o nim pamiętałem, gdyż właśnie dzięki temu forum, szczególnie dzięki Marso, który tak się nie wybił jeszcze wtedy tak jak teraz, dzięki LeTombeur, lego, Guest i wielu innym forumowicze pomagali mi jak byłem dzieciakiem i myślałem o dziewczynach, mogłem napisać mieć w was oparcie podczas pierwszych nie udanych podbojów, dostawałem pomoc gdy próbowałem w końcu zdobyć pierwszą dziewczynę, pomagali mi w problemach początkującego związku jak i w trakcie jego, pomożecie mi chyba i teraz jak już jestem "dorosły" 
Jestem z Madzią już ponad 3 lata, znamy się na wylot, wiemy o sobie wszystko, nie wstydzimy się dosłownie niczego wobec siebie, rozmawiamy o prawie wszystkim, znam bardzo dobrze jej rodziców i ona moich, nie jest to związek idealny bo dzieki niemu poznałem się jaki jestem, nie jestem idealny tak jak i ona jest wybuchowa, nerwowa, czasami wredna, często miewa "depreche" lecz bardzo mnie kocha... bardzo jak nikogo innego nigdy wcześniej, czuje to i wiem, powtarza mi to i ja to po prostu czuje...
Nie wygląda najgorzej ? Problemy tworzą się z mojej strony, mi już to przeminęło... nie jara mnie tak jak kiedyś, nie czuje już do niej czegoś takiego jak wcześniej, ogólnie to już mało czuje do niej, chyba trzyma mnie tylko przywiązanie do niej i strach przed pustką, strach jak spojrzałbym w oczy jej rodzicom, którzy za mną szaleją... z tej całej mojej sytuacji tworzą się problemy, nie czuje już tego pociągu do niej co przejawia się tym, że się po prostu nie staram, nie chce mi się... jestem obojętny co ona widzi i prosi abym się zmienił, lecz ja po prostu już chyba nie potrafię... boje się jej skrzywdzić bo będzie cierpieć, wiem że ja sobie poradzę, ja mogę cierpieć ale nie chce aby ona cierpiała przeze mnie...
Kolejny gwóźdź do tej trumny to nowa koleżanka, którą poznałem w pracy, znowu poczułem te motyle, podoba mi się i chciałbym z nią przeżyć miłe chwile, wiem że to o czym myślę nie jest w porządku do mojej Magdy, ale obiecałem sobie i jej że nigdy nie zdradze i tak też dotrzymałem słowa, nie moge mieć dwóch dziewczyn na raz...
doradźcie mi co dalej robić, jak widzicie tą całą sytuację, podzielcie się swoją opinią w tej mojej ciężkiej jak zawsze sytuacji życiowej 
Czytałem temat, ale musiałem założyć swój, jednym z powodów przy chęci uzyskania odpowiedzi była możliwość podzielenia się z kimś moją sytuacją
Może Ona ma tak samo jak Ty, nie lękaj się
Jak z nią zerwiesz po 3 latach to kac moralny gwarantowany, kolejna laska może się nadawać na romans na boku.A jak teraz zobaczyłeś że Madzia nie dla ciebie to z następną laską szybciej się decyduj.
Narząd nie używany staje się nie użyteczny
jeśli nic do niej nie czujesz to lepiej to uciąć i szukajcie swoich połówek dalej, nie ma sensu udawać
they hate us cause they ain't us
ależ czujesz, czujesz... Masz potrzebę zmian i przeżycia czegoś nowego. Cheć poznania tego, co nieznane jest bardzo silna.
Przypuszczam, ze jesli rozstaniesz się z M, nowa tylko na chwilę zaspokoi Twoje potrzeby. Za kilka m-cy zapragniesz powrotu.
Usiądź, napij się, przemyśl temat, pogadaj z przyjacielem, zrob bilans zysków i strat. Czy naprawdę M coś możesz zarzucic, czy to tylko/aż monotonia...?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
W długich związkach myśli się głową a nie jakimiś niskimi emocjami. Zerwiesz, pochulasz, zabawisz się z opisaną koleżanką i po pół roku pomyślisz kurcze po co ja odszedłem.
Wspaniali jesteście, już miałem to kończyć ale ostudziliście mnie i zastanowie się nad tym wszystkim i przeprowadze poważną rozmowę
Jak odejdziesz to możesz nie mieć powrotu.
Jeżeli już nie czujesz tego związku tak jak kiedyś i chcesz czegoś innego i jesteś tego totalnie pewny to odejdź.
Pamiętaj, że pewnie spędziliście wiele fajnych chwil i pewnie dobry z Niej człowiek więc zrób to bardzo delikatnie.
ALBO
"Przeczytaj" jej swój wpis ( omiń to o koleżance w pracy i o swoim strachu przed pustką! ) i powiedź, że musicie się ogarnąć
Powiedź, że chcesz ją bez stanów "wybuchowa, nerwowa, czasami wredna, często miewa "depreche" " - zamiast tego zaproponuj coś innego - kurs salsy, kawę z cynamonem i kręgle.. robicie sobie reset!
W opcji 2 w najgorszym razie ona uzna, że nie może się zmienić i sami się rozejdziecie.
________
Wpisałem tutaj strasznie długi opis, historię całego życia..
system przyciął go kawałek przed morałem więc zostanę przy:
Jestem na TAK!