Było całkiem miło, dużo żartów, śmiechu, erotycznych podtekstów (tylko z mojej strony) kino (z mojej strony) na poziomie podstawowym. Pub (płaciłem), kawiarnia (płaciła). Laska hb 9/10, wydaje się poukładana. Spotkanie 3,5h
Niestety niewiele się o niej dowiedziałem, oprócz tego że brak jej pewności siebie. Sama o sobie mówiła mało i niechętnie.
Spotkanie było w mojej ocenie udane, choć próba KC zakończyła się awaryjnym lądowaniem na policzku. Na pożegnanie podobnie.
Chcę ją poznać. Natomiast tu pojawiają się moje pytania.
Czy dzwonić z propozycją spotkania już następnego dnia czy zastosować tygodniowy chłodnik?
Dodam, że jeśli nie jutro to pasować nam będzie najwcześniej za tydzień.
I pytanie nr 2. Jak nie doprowadzić się do stanu needy?
zapewne każdy z Was ma swój sposób, ja jestem na etapie poszukiwania najlepszej metody.
Tak jak kolega wyżej radzę zadzwonić jutro i po prostu po tonie głosu wybadać czy będzie zadowolona, że dzwonisz czy raczej będzie rozmawiała z Tobą niechętnie. Jeśli dziewczyna jest zainteresowana tak samo jak Ty nią to powinna zgodzić się z entuzjazmem, jeśli powie, że 'nie' bez alternatywnego terminu to można to rozumieć jako zwykłą WYMÓWKĘ.
9/10 i mało pewna siebie? chyba Cię trochę poniosło pisząc te cyferki
nie myśl o żadnych chłodnikach i innych tego typu bzdurach, to nie zmieni jej stosunku do ciebie, po prostu zadzwoń i się przekonaj.
Wiem to dziwne, ale rzeczywiście oscyluje pomiędzy 8,5 a 9
A jeszcze jedno pytanie Panowie. Jak reagujecie gdy kc nie wychodzi? Jakiś komentarz? Cisza czy zmiana tematu i udajemy, że nic się nie stało?
Ja powiedziałem "Jeśli masz nieświeży oddech mów śmiało, mam gumę do żucia" zareagowała uśmiechem, ale nie jestem do końca przekonany czy droga tędy prowadzi
Nie ma porażek, są tylko lekcje
Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete Delete
Haha, ten tekst z gumą i nieświeżym oddechem genialny. Zapamiętam.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
A ja uważam że nie poniosło. Wbrew pozorom w tym wieku wiele dziewczyn hb8 i wyżej ma dosyć podstawowe problemy z pewnością siebie. Wynika to z prostego faktu iż większość facetów zwyczajnie boi się do nich podchodzić, bo im samym brakuje pewności siebie. Kobieta która nie jest dowartościowana, to kobieta która rozmyśla zbyt wiele a za źródło niepowodzeń uznaje swoją "nieatrakcyjność". To jest taka błędna spirala, która nakręca dziewczynom kompleksy, rodzi w ich głowach różne pierdoły mijające się z prawdą, a w ostatecznym rozrachunku pozbawie je właśnie pewności siebie.
A konkretniej pan von Markovik
Wczoraj pierwsze, dziś było drugie spotkanie.
Z tym, że dziś była jeszcze bardziej zamknięta. Gadka nie kleiła się kompletnie. Poszliśmy na bilard i rozmowa kręciła się głównie wokół gry. Wyszliśmy i choć starałem się podrzucić jakiś temat to nie dało uniknąć się długich minut ciszy.
W końcu zapytałem się czy coś się stało, ona oczywiście mówi, że nic.
Ale wyraźnie było widać że jest coś nie tak. Powiedziałem, że zachowuje się zupełnie inaczej niż wczoraj i że to widać.
Zaczęła gadać, że na pewno mnie to nie zainteresuje, że to stara sprawa i pewnie żaden facet nie chce słuchać o innym.
Złapałem ją za rękę usiedliśmy na ławce "Powiedz co się stało" ale wiecie jak to kobieta weźmie dwa wdechy by zacząć mówić i się zapowietrzy. "Powiesz?" -"Nie."
Wstałem, pocałowałem w policzek, powiedziałem że lecę i w razie czego zna mój numer. Tyle.
Co się stało to się nie odstanie, ale na prawdę działałem w emocjach choć nie dałem po sobie tego poznać.
Możecie wieszać na mnie psy, nie wiem czy dobrze postąpiłem, ale jeśli przez całe spotkanie wyraźnie jest coś nie tak i na koniec coś takiego to sory, ja się słownie szarpać z nią nie będę, będzie chciała to zadzwoni, powie. jeśli nie to trudno.
jak postąpilibyście w takiej sytuacji?
Nie ma porażek, są tylko lekcje
Hmmmmmm ja bym wychodzil i poczekal na jej ruch...W sumie postapiles dobrze niech przemysli
,moze zrozumie cos z tego moze nie czas pokaze.
don't ever give up...
Przeprosiła mnie tego samego dnia. Na fb co prawda ale jednak. Wiecie co zrozumiałem? "żeby zdobyć kobietę musisz być gotów ją stracić"
Odpisałem, że spoko ale na przyszłość wolałbym by problemy zostawiała w domu lub po prostu podzieliła się nimi.
Na koniec napisałem by dała znać jeśli będzie chciała się kiedyś spotkać i wyszedłem pobiegać.
Ogólnie to jest cisza między nami już drugi dzień, ale staram się o tym nie myśleć, zająłem się sobą
Pytanie czy swoją ostatnią wypowiedzią nie przekreśliłem czegoś?
Nie ma porażek, są tylko lekcje