Witam serdecznie
Jest to mój pierwszy post więc proszę o wyrozumiałość.
Poznałem (a raczej wciąż poznaje) dziewczyne na pierwszym roku studiów. Ale wiadomo jak to na studiach nie mam zbyt wielu okazji aby porozmawiać z nią sam na sam. Najczęściej rozmawiamy w grupie kilku osób z wydziału. Oczywiście zdażały się takie sytuacje, że była sposobność do rozmowy w cztery oczy ale były to raczej tematy zainteresowań, poglądów politycznych, gatka szmatka - ogólnie rzecz ujmując żadnych konkretów.
Jakieś 3 tygodnie temu ziomek polecił mi ta stronkę i zacząłem ofensywę. Ogólnie EC, buziaki na początek i koniec dnia oraz kino są na dość zoptymalizowanym poziomie, ale od jakiegoś czasu czułem, że musze wprowadzić coś nowego by nie stanąć w miejscu. Zadzwoniłem i Zaprosiłem ją na koncert muzyki jazzowo-soulowo-funkowej (wiem że jej się spodoba), chętnie przyjęła moją propozycje.
Teraz meritum sprawy.
Po koncercie (jak już będzie troszkę rozmiękczona jazzowymi dźwiękami) planowałem powiedzieć jej co o niej myślę - czyli, że podoba mi się, ale zdaje sobie sprawę z tego, że prawie w ogóle się nie znamy, ale chce ją bliżej poznać by dowiedziec się czy ma w sobie te cechy które doceniam w kobietach.
Pytanie czy taka strategia jest odpowiednia biorąc pod uwagę to, że poznaliśmy się 3 miesiące temu i nasze stosunki były raczej koleżeńskie (z niewielką ilości flirtu)?
Czasem (ale rzadko) wkręcały mi się needy w stosunku do jej osoby, dlatego osobiście uważam, że szczerość z mojej strony mogłaby wpłynąć pozytywnie nie tylko na nasze relacje, ale również na mnie.
A wasze sugestie, pomysły uwagi?
Proszę o szczere i szybkie odpowiedzi, gdyż spotkanie już jutro 
"Ogólnie EC, buziaki na początek i koniec dnia oraz kino są na dość zoptymalizowanym poziomie."
- Dosc zoptymalizowanym poziomie powiadasz? Proponuje Ci odlozyc analize i instalacje wszystkiego co tutaj czytasz inaczej popsujesz sobie rejestr, i nie obejdzie sie bez defragmentacji.
"planowałem powiedzieć jej co o niej myślę - czyli, że
podoba mi się, ale zdaje sobie sprawę z tego, że prawie w ogóle
się nie znamy, ale chce ją bliżej poznać by dowiedziec się czy ma
w sobie te cechy które doceniam w kobietach"
- I co liczysz, ze po tym rzuci Ci sie na szyje i rozchyli nogi? Nie dzialaj na kobiety logika tylko swoim zachowaniem. Ona sama musi do tego dojsc. Samo to, ze ja gdzies zapraszasz jest sygnalem, ze chcesz ja blizej poznac. Wejscie w strefe fizyczna tak samo itd itd. Zadnego gadania i logiki, poprostu rob co masz robic i bierz to czego od niej chcesz. Jesli jej cos nie przypasi, da Ci sygnal
-Oceń moją wypowiedź, dam Ci cukierka.
Masz całkowitą racje, że zbyt wszystko analizuje, muszę to zmienić.
Z Twojej wypowiedzi wynika, że mam robić to na co mam w danej chwili ochotę, bez zbędnej argumentacji swoich zachowań, dobrze zrozumiałem?
Nie ma porażek, są tylko lekcje
"- Dosc zoptymalizowanym poziomie powiadasz? Proponuje Ci odlozyc analize i instalacje wszystkiego co tutaj czytasz inaczej popsujesz sobie rejestr, i nie obejdzie sie bez defragmentacji."
ojapierdolę
rozkładasz mnie na łopatki.
"Daj mężczyźnie pokroju Sweatera - czy jakiemukolwiek
- opaleniznę, proste plecy, bielsze zęby, rygorystyczny zestaw
ćwiczeń i pasujące ubranie, i już jest w połowie drogi do przystojniaka."
Rozmawiasz z panną na tematy polityczne?
W partii jest, a najbardziej ekscytuje ją praca w sztabie wyborczym?
Ogólnie nawet nie gadka-szmatka tylko jakieś nudziarstwo straszliwe, które nie wiem jak by mogło wywołać w niej jakiekolwiek pozytywne emocje (o negatywne łatwiej, jeśli jedno na lewo drugie na prawo
) A teraz nieco poważniej. Pozwolę sobie rozbić część Twojego posta:
'buziaki na początek i koniec dnia oraz kino są na dość zoptymalizowanym poziomie'
Jakie buziaki na początek i koniec dnia? Nie kumam, bo najpierw piszesz, że rzadko masz ją tylko dla siebie, a potem o jakichś ślimakach. No chyba, że masz na myśli buziaki w policzek na powitanie - które nic nie znaczą. I czym jest ten 'zoptymalizowany poziom'?
'Po koncercie (jak już będzie troszkę rozmiękczona jazzowymi dźwiękami) planowałem powiedzieć jej co o niej myślę'
Po co? Może po prostu łatwiej dążyć do pocałunku? Eskalować dotyk? Nie wpadaj na pomysł werbalizowania czegokolwiek. Pokazuj swoim zachowaniem kim dla Ciebie jest - że nie jest zwykłą koleżanką. Nastawiaj się na namiętny pocałunek, a nie jakieś jałowe gadki. Sama się domyśli co o niej myślisz, gdy zaczniesz zachowywać się jak samiec, a nie nudny gawędziarz, który w swojej głowie ma już 100 tys. planów wobec niej, ale najpierw ma zamiar zapytać ją o zdanie.
'ale zdaje sobie sprawę z tego, że prawie w ogóle się nie znamy'
Jeśli nie masz siostry syjamskiej to każda kobieta, z którą będziesz miał zamiar być, jest na samym początku terra incognita - po choinkę skupiasz się na oczywistościach. Angażuj lepiej energię w to by dawać emocje, a ona raz dwa może stwierdzić, że ma wrażenie że znacie się od zawsze. Zamiast iść tą drogą, sam takimi pytaniami tworzysz w jej głowie blokady.
'ale chce ją bliżej poznać by dowiedziec się czy ma w sobie te cechy które doceniam w kobietach'
No jeszcze ją do swojej kuchni zabierz, czy aby na pewno robi klopsy takie jak lubisz.
Odnoszę wrażenie, że masz jeden problem - próbujesz podchodzić do relacji z kobietami zbyt racjonalnie. Masz wrażenie, że Ty zadajesz pytanie, a ona szczerze odpowiada i żyjecie długo i szczęśliwie. Spraw żeby to ona zainteresowała się Twoją osobą, dawaj emocje, zaskakuj, niech o Tobie myśli, o Waszych świetnych spotkaniach pełnych KC i dotyku, niech martwi się czemu się nie odzywasz i cieszy gdy w końcu to zrobisz. A Ty zamiast tego próbujesz jakiegoś 'zapytania do bazy', bo myślisz że otrzymasz konkretną odpowiedź. Nie tędy droga, nie werbalizuj niczego, nie gadaj tylko działaj!
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Al, może nie jest z tymi poglądami politycznymi tak źle jak napisałeś, bo oboje studiujemy na politologii i jest to dla nas temat rzeka
Swoją droga jestem lekko w szoku, jak szybko i w większości bezbłędnie poddaliście moje zachowanie analizie. Podsumowując lekcje którą z tego wyniosłem: Nie mów, działaj. Dawaj emocje, rób to na co masz ochotę
Nie ma porażek, są tylko lekcje
Tak. Nie gadaj z nia co czujesz i co bys chcial i jaka jest wspaniala itd, pokazuj to swoim zachowaniem w stosunku do niej i czytaj sygnaly.
Przykladowo
Powiesz kobiecie, ze ja troszke lubisz i, ze jak cos potrzebuje to jestes 24h pod telefonem (ale desperacko hehe) i moze na Ciebie liczyc - zalozmy zlamala noge. Tymczasem gdy bedzie czegos potrzebowac nie zadzwoni bo nie bedzie chciala sie narzucac i "zebys sobie czegos nie pomyslal", bd wstydzic i stwierdzi, ze skoro sam sie nie domysliles ze moze cos chciec ( przeciez zlamala noge, powinienes byl sie domyslic, czemu sie nie domyslil?!!!! aaaaaa *foch*:D) i czasem do niej nie zadzwoniles, to jestes beznadziejny, glupi i fe:D. A Ty bedziesz w tym czasie myslal ze wszystko jest gracko, bo dales jej jasny SLOWNY KOMUNIKAT.
-Oceń moją wypowiedź, dam Ci cukierka.