Panownie - mam delikatny mętlik w głowie. Ale dla rozjaśnienia sytuacji krótka historyjka.
W Lutym tego roku na pewnym portalu randkowym moją uwagę przyciągneła pewna dziewczyna - oczywiście wyglądem, bo opisu nie było praktycznie żadnego, o czym tez jej napisałem. Wymieniliśmy parę wiadomości, za parę dni dodała dość bogaty opis, które był całkiem sensowny - i tym opisem kupiła mnie. Podałem jej swój numer z zaproszeniem na kawę i żeby dała mi znać jak będzie miała ochotę porozmawiać. To też uczyniła. Do momentu spotkania starałem się unikac kontaktu - sms'y odpadały, jeśli już to jedynie telefon. Umówiliśmy się, ale pierwsze dwa terminy z różnych przyczyn niewypaliły. Z trzecim terminem na szczęście dogadaliśmy się. Wrażenia po spotkaniu bardzo pozytywne, szczerze powiedziawszy chyba jeszcze nigdy nie miałem tak udanej pierwszej randki. Rozmowa kleiła sie jak nigdy, do tego było widać zainteresowanie z jej strony. Na koniec powiedziałem, że teraz będzie musiała się wybrać do mojego miasta w ramach rewanżu, co nastąpiło bardzo szybko. W tym momencie dziewczyna bezproblemu dawała się dotykać i całować. Co prawda pierwszy pocałunek bez odwzajemnienia, o tyle następne już całkiem inne. Trzecie spotkanie nad jeziorem to już zupełnie bliższy kontakt, zero oporu z jej strony - jednak z różnych powodów nie doszło do pełnego zbliżenia. Potem jeszcze dwa spotkania na których nie brakowało pocałunków, dotyków czy innego rodzaju delikatnych zabaw. Ogólnie do tej pory spotkaliśmy się bodajże 6 czy 7 razy, jednak ostatnie dwa spotkania odbyły się na przestrzeni ostatniego 1,5 miesiąca. Nie wiem czy to była kwestia przypadku, czy czegoś innego, ale po prostu ciągle jej coś wypadało. Np. umówiliśmy się na Sobotę, kilka godzin przed spotkaniem przyjeżdza do niej rodzinka. Odpowiadam więc, że czekam na wiadomośc o której będzie wolna - nie dostawszy takiej wiadomości daję znać do zrozumienia, że wychodzę ze znajomymi bo nie będę siedział w Sobotę wieczór w domu. Po jakiś trzech tygodniach i kilku terminach, które nie wypaliły bo ciągle jej coś wypadało - zadzwoniłem i po prostu się spytałem czy ona w ogóle chce się ze mną spotkać oraz poprosiłem o rozmowę w cztery oczy bo nie mam zamiaru takich spraw wyjaśniac przez telefon. Dwa dni później odwiedziła mnie - jednak spotkanie nie przebiegło po mojej myśli. Po pierwsze miała mi coś powiedzieć - co jak ona stwierdziła "pozwoli mi zrozumieć jej zachowanie" a tego nie zrobiła, a po drugie nie trzymałem dystansu. Zaprosiła mnie za to na wyjazd do Zakopanego na Majówkę, który jak widać nie wypalił - bo się nie potrafiła dogadać ze znajomymi, natomiast jak ja chciałem coś zorganizować to stwierdziła, że ona ma problemy na uczelni a ja myślę o wyjeździe.
Wczoraj będąc trochę podchmielonym zadzowniłem do niej i powiedzialem, że musimy chyba porozmawiać - co skwitowała krótkim "wypadałoby". Dzisiaj rano napisałem, że będę u niej w mieście tu i tu o tej porze. Ogólnie przez ostatnie dwa tygodnie z mojej strony telefony co 3-4 dni, gdzie wcześniej dzowniłem praktycznie codziennie. Czasami po 2-3 dniach sama do mnie dzowniła i mówiła, że się nie odzywam i że mam ją w dupie, na co odpowiadałem, że to nie ja przez miesiąc czasu znalazłem dla mnie całe 2 godziny czasu. Przestać się odzywać nie mam zamiaru, bo uważam że jeśli mamy przestać się spotykać to wypada to powiedzieć w cztery oczy i wyjaśnić sobie pewne kwestie. Ale naszła mnie teraz myśl - czy jednak po tych 6-7 spotkaniach taka rozmowa, na temat tego w jakim kierunku dążą nasze relacje jest na miejscu? Czy nie za wcześnie na to? Z jednej strony nie znamy się długo, ale z drugiej strony chciałbym po prostu wiedzieć na czym stoję. Nie jestem typem faceta, który lata za kilkoma pannami na raz - i szukam dopiero innego obietku zainteresowania jeśli wiem, że z tego nic nie będzie. Dodam również, że niedawno rozstała się z facetem po 4,5 roku, gdzie on zdradził ją z inną. Potem spotykała z innym, który też się okazał nie do końca "szczery". Jak stwierdziła nie ufa facetom, w tym również i mnie. Dziewczyna z charakteru wydaje sie naprawdę wartościowa, ale strasznie niezorganizowana i chaotyczna, żyjąca z dnia na dzień. Nie ma możliwości dogadania się z nią 2-3 dni wcześniej na spotkanie bo ona nigdy nie wie co będzie robić. Do tego dochodza rodzice, które trzymają ją dość krótko i ciągle jej coś wypada. Niestety - z racji tego, że mieszkamy w różnych miastach nie posiadamy również wspólnych znajomych, dlatego nie mogę w żaden sposób zbadać tego gruntu.
Z góry dzięki za odpowiedzi.
Pozdrawiam
Ehm, wiec tak, paniee.. jak to było, a tak panie sether666, pierwsza zasadnicza sprawa jest taka, że na portalu randkowym prawdopodobieństwo trafienia jakieś babki z urazami psychicznymi ( osobiście nazywam takie Damskimi Przeszczepami, nie pytaj czemu ) jest ponad 5 - razy większe niż na ulicy na DG, w klubie na NG, szkole, pracy, uczelni.
Druga sprawa, nie mamy po 5 lat, więc spytam wprost : Przedymałeś Ją ?
Jeśli nie, a to wynika z tematu, lecz wolę się upewnić, to sie nie dziw że panna zaczeła odpierdalać zachowania których na sucho nie da sie logicznie wytłumaczyć. Najprawdopodobniej trafił się bardziej stanowczy kutas w Jej otoczeniu i On wolał Ją pierdolić niż sie z Nia ' pierdolić ' .
- a co jeśli pewnego dnia będę musiał odejść, Puchatku? ...
- to wypierdalaj !!!
Ja widzę to tak. Jesteście po tych paru spotkaniach, były pocałunki, itp. No dobra, ale mimo wszystko 6-7 spotkań to powinno dojść do czegoś więcej.
Być może kobitka faktycznie się rozstała z tam jakimś facetem i szuka znowu jakiś emocji, których nota bene ty jej nie dałeś, stąd to nikłe zainteresowanie z jej strony.
A jak ci się nie podoba, że dziewczyna jest taka roztrzepana, niezdecydowana, no to sprawa jest prosta, szukasz takiej która ci pasuje. W podstawach masz napisane, kwalifikacja.
Jak dla mnie, to podstawy które budowałeś po 1-2 spotkaniu runęły jak World Trade Center któregoś tam dwutysięcznego roku.
Life is ours, we live it our way.
Tak, ona jest wielce zraniona przez facetów, bo była w dwóch związkach i Ty teraz masz cierpieć za grzechy jej byłych i skakać jak Ci pani zagra. Ona taka pokrzywdzona przez los, że nie można jej nawet uszczypnąć, bo jeszcze gotowa zaszufladkować Cię razem z tymi wrednymi, okropnymi facetami, którzy nastają na jej biedne, czyste jak łza serduszko.
Nie daj sobie takich kitów wciskać. Każdy facet ma tak samo przerezaną głowę i serce przez swoje ex, jak laski, ale jakoś się nie słyszy, żeby mężczyźni manipulowali w ten sposób kobietami.
Jak ona chce coś budować to daje czystą kartę, a jak nie to next. Ucinaj takie zagrywki w zalążku, bo jak zaczniesz panią pocieszać i wysłuchiwać jej litanii gorzkich żalów nt. gatunku męskiego, to ani się obejrzysz, a usłyszysz od niej, że "jesteś taki sam jak wszyscy!", choćbyś wił się u jej nóg jak rasowy jamnior z wystawy.
Twoim problemem jest, że za bardzo naciskasz. Chcesz wyjaśniać i rozmawiać o jakimś problemie, jakbyś był z nią przez kilka lat w stałym związku. Laski coś takiego odstrasza, bo śmierdzi im to desperacją. Tak zwana, "Szczera i poważna rozmowa o nas", na tym etapie znajomości, to najgorsze co może spotkać dobrze zapowiadającą się relację. Coś takiego zostaw sobie na poważne, życiowe problemy, jakie czasem trzeba pokonać, będąc z kimś w związku, a nie na Twoje emocjonalne zawirowania i wątpliwości. Masz tylko reagować i inicjować. Słowa i roztrząsanie czegokolwiek gadką to strzał w kolano. Ona chce sie bawić, spotykać, być uwodzona, zaintrygowana, a Ty jej wyskakujesz, z terapią małżeńską.
Zasada, że randkujesz tylko z jedną dziewczyną na raz doprowadza Cię to tego stanu, bo przelewasz na nią wszystkie emocje i tracisz kontakt z rzeczywistością. Dopóki nie jesteś w stałym związku, możesz spotykać się z kim Ci się podoba i skorzystaj z tej możliwości, dla własnego dobra.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
a bo kobity na portalach to zło
moim zdaniem to po poznaniu powinieneś dążyć do spotkań, potem dotyku, seksu, a tu zatrzymało sie to w jakimś punkcie (nie ważne już z czyjej winy) wymuszanie tłumaczeń, poważne rozmowy (po 7 spotkaniach ?) chora sytuacja ogólnie, tym bardziej że może ma innych leszczy w obwodzie z tego portalu
jednym słowem
szkoda czasu, nie ma w stolicy dziewczyn na żywo ?
they hate us cause they ain't us
Dzięki wszystkim za odpowiedzi - jednak spojrzenie przez osoby z boku na sytuację jest bezcenne.
Jeśli chodzi o seks to nie ma tutaj raczej niczyjej winy - po prostu powiedzmy, że to przez brak możliwości - mieszkam w bloku i niestety nie sam, gdzie jest problem żeby chata była pusta. Ona natomiast ma wielkie opory przed zaproszeniem mnie do siebie od samego początku. Natomiast wtedy nad jeziorem nastąpił zbieg okolicznościJeśli chodzi o poważne rozmowy - lubię jak ktoś szanuje mój czas. Zaproponowała wyjazd do Zakopca, załatwiłem specjalnie w robocie wolne by potem się dowiedzieć, że nic z tego.
Natomiast co do dziewczyn na żywo - mieszkam w małej mieścinie, gdzie owszem - są dziewczyny - gorących gimnazjalistek mam tutaj pod dostakiem.
"mieszkam w małej mieścinie, gdzie owszem - są dziewczyny - gorących gimnazjalistek mam tutaj pod dostakiem."
nie chciałbym ciebie dodatkowo ranić ale w profilu masz Warszawę
they hate us cause they ain't us
Dobra już w głowie mam całą jebaną analizę, tak nerd znowu klnie.
Jak pewnie wiesz kobiety i faceci maja inne oczekiwania.
Wiadomo facet chce beczkę żeby zakisić.
Kobieta zaś musi się kurwa karmić emocjami, przeżyciami, dopiero potem chce seksu.
Daje sobie palca uciąć, że przy tylu miękkich piłkach prawie na każdym spotkaniu chciałeś ją wyjebać. Nie mówię, że to źle. Potem niestety aktywował się jej system, który przypomniał jej, że całkiem niedawno był facet który ją pierdolił, bez dostarczania pozytywnych emocji. Na swoje skórze poznała efekt końcowy, teraz to ona pierdoli taką opcje.
O ile się nie mylę, pora spierdalać, nie martw sie. Znajdziesz jeszcze tryliony kobiet, które bedziesz chciał poznać.
PS: Portale są okryte złą sławą, pierdol je, to zaczniesz pierdolić.
/The O