Nie wiem o co biega ale zawsze jak jest peeeełno lasek u mnie w mieście w okresie letnim a jestem z Trójmiasta to moje umiejętności podrywu spadają. Temperatura, klimat nie wiem,spora ilość dziewczyn które widzę ze wszystkich stron. Powinno być na odwrót a nie jest
Zimą normalnie miałe jakieś 4-6 podejść dziennie a teraz jedno na kilka dni.
Ktoś zna ten problem czy ze mną coś nie tak? 
Nie przyszło ci do głowy, że to może nie od temperatury czy klimatu ale coś sobie wkręciłeś ? Z takim myśleniem niedługo będziesz pewny, że możesz podrywać tylko w określonej fazie księżyca.
oon24 chopie ty powinieneś mieć w podpisie "Paradoks" po tych wszystkich twoich tematach uważam że podejścia to twój najmniejszy problem amigo
they hate us cause they ain't us
Dokładnie, podejścia to pikuś gorzej z rozwinięciem relacji. Co z tego że poznaję te dziewczyny jak nic a nic z tego nie ma nawet jebanego sexu. Czasami idzie się podłamać bo po 3 latach siedzenia w temacie czuję że rozwinęłem się bardzo ale nadal nie mam efektów. Zyskałem pewność siebie, wyglądam dobrze ale nadal coś nie tak.. brak rezultatów jest bolesna.
Wiem że niestety jestem wybredny i lubię określony typ kobiety. To też nie pomaga.
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
Tak minusujcie mnie w postach dlatego że mi nie idzie. Fajnie
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
z tobą jest coś nie tak, nazywamy to lękiem przed podejściem do zwykłych lasek, których- jak zauważyłeś- pełno na ulicach.
Rozwiazanie: pomimo lęku podchodź.
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
Wiesz, jest takie małe coś... Sam walczyłem z tym bardzo długo, lecz się w końcu przełamałem. Otóż, to dopiero połowa sukcesu, kiedy ŚWIADOMIE stwierdzisz, że podchodzenie do dziewcząt jest super samo w sobie [nawet, jeśli nie ma żadnych rezultatów]. Trzeba się do tego przekonać w swoim wnętrzu - na najgłębszym poziomie swego jestestwa. Ogólnie - to tyle. Twój problem polega raczej na jakimś głupim ograniczeniu wpojonym przez społeczeństwo, by zrobić z nas cipki. Że niby nie można podchodzić do turystek, bo to 'szczeniackie'? One przyjechały tu do Ciebie, by przeżyć coś fajnego! Wiesz, że tak powinno być, ale coś jest nie tak ze strefą komfortu. To tak, jak z pytaniem policjanta o godzinę. Byle kogo się zapytamy, ale glina to już jest poza zasięgiem... Bo to policjant i się przyczepi. Nawet, jeśli ma zegarek. Najlepsze, co możesz zrobić, to zrobić odważny krok naprzód. Parę razy naruszysz swoją bańkę mydlaną, a ta napompuje się w try-miga
Baw się dobrze i zrób jutro coś niezwykłego, nadzwyczajnego
Pomogło?
Powiedz: "dziękuję!"
Zmień cel podchodzenia. Nie podchodź w celu zdobycia numeru, udanego podejścia, uwiedzenia, poderwania - podchodź w celu dostania jak największej zlewki jak najbardziej chamskiej. Jeżeli laska Cię słabo spławi - uśmiechnie i odejdzie czy coś, powiedz że oj.. coś kiepsko mnie spławiłaś. Chcij jak najbardziej spektakularnej zlewki - wtedy będziesz podchodził bez zastanowienia,a to da Ci odwagi, pewności siebie i przełamania.
Weź przykład z kolegi Ravgora youtube.