Siema, krótko i zwięźle.
Dostałem robotę, poznałem fajną pannę, która jest nieco wyżej ode mnie w hierarchii firmy, jest również starsza ode mnie około 2-3 lata, co wynikło z rozmowy.
Co do samej panny to jest bardzo kontaktowa ze mną, szuka kontaktu wzrokowego, czasami udaje, że akurat nie patrzyła się na mnie - co cholernie u niej to widać.
Podbija z głupimi podtekstami, czy jej pomogę/czy radzę sobie i czy nie mam pytań - chuj, że tylko do mnie mimo tego, że na sali są jeszcze z 3/4 osoby, które też są nowe.
Przed wczoraj po pracy została ze mną dłużej jakieś 30 minut na przystanku, również sama z siebie.
Ostatnio założyliśmy się o pewną rzecz, nie będę już tu historii rozpisywać, rzecz jasna przegrałem browara w zakładzie i muszę jej go postawić.
Właśnie pod tym pretekstem zapytałem o kontakt, a ona sama od razu podyktowała numer i coś tam powiedziała o knajpie.
Mam drogę otwartą do ataku, tylko kurwa jedno pytanie mnie męczy.
CZY WARTO BRAĆ PANNĘ Z ROBO? Niby panna to panna, ale nie chce potem wyjść na idiotę w pracy, bo: "Ona chciała się zaprzyjaźnić", "Nie odczytałem jej intencji" etc. - powinniście wiedzieć o co pięć.
Dla mnie ewidentnie daje sygnał i zielone światło do atakowania.
zmień dział i zajmij się nią....
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
pomyśl co będzie jak wam nie wyjdzie, wyższa stanowiskiem i wiekiem ex nad tobą w firmie, powodzenia
they hate us cause they ain't us
Nie ma nic więcej do dodania
Bądź czujny.
Romans w pracy? Przerabiałem to.
Albo praca albo Panna
Człowiek zrozumie drugiego człowieka, tylko wtedy gdy znajdzie się w podobnej do jego sytuacji.
Z tego co piszesz, ona jest zainteresowdna, więc wszystko w sumie fajnie tylko co bedzie jak się kiedyś nie dogadacie, rozstaniecie, czy poprostu wam nie wyjdzie.. w pracy może być lipa po takiej akcji..zwłaszcza że ona jest wyżej w hierarchii
Z drugiej strony, trochę szkoda odpuścić jak daje zielone światło. Jest ryzyko jest zabawa
no właśnie obawiam się tego w tym wypadku co piszecie wyżej i kurwa tyram się trochę "zaatakować".
Kijowo, że razem pracujecie. Chyba, że nie planujesz na długo zagrzać posadki to atakuj śmiało, bo zainteresowana jest.
Na forum niedawno użytkownik miał podobną sytuację z panną z pracy. Poczytaj sobie, może dojdziesz sam do jakichś wniosków
w moim przypadku to jest robota przejściowa, jeszcze z miesiąc/dwa i będę szukać czegoś lepszego. : D
I tak i tak zaatakuje, bo szkoda zostawić tak taką sztukę
oj, buchcik, buchcik... pitolicie, że hej!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Taaa...a jak nie wyjdzie to będzie wróg publiczny numer 1 w robocie.
Widzę, że obawy co do przypału z nią podobne do tych moich macie.
Po prostu dostosuje się do motta strony i będę sobą.
Co wyjdzie to wyjdzie - przynajmniej nie będę żałować, że nie zrobiłem nic z tym, a mogłem.
no to ten, po ustawie.
Trzy razy zmienialiśmy termin, bo nasz szef zmieniał grafik. (dzięki mordko). W końcu wyskoczyliśmy na browara.
Ona zaprowadziła nas w miejsce w którym byliśmy, bo ja całkowicie miasta i tych rejonów na których byliśmy nie znam.
Pogadaliśmy, popiliśmy, ingerowałem dotyk, dłonie, nogi, kark, plecy - wszystko starałem się naturalnie dostosować do sytuacji. Posiedzieliśmy z niecałe dwie godzinki. Odprowadziłem na tramwaj, tam trochę ją objąłem bo "zimno" na koniec przytuliłem i siema. W między czasie już coś wspominała o następnym spotkaniu, że można jakieś miejsce cieplejsze, coś tam wspomniałem, że MOŻE ją zaproszę kiedyś na film do siebie. Całkiem pozytywnie zaaragowała.
Dziś w pracy na tej samej zmianie byliśmy, jakoś tak albo chciała grać "zimną", albo świetnie oddziela pracę od życia towarzyskiego. Trochę pogadaliśmy, ingerowałem znów dotyk - miałem z nią wracać z roboty, musiała zostać 15 minut, to powiedziałem, że idę na zakupy do sklepu w pobliżu, jak wyjdzie to może dać znać, to być może będę jeszcze w okolicy.
Napisała, że spieszy się bo ma ustawkę z kumpelami jakąś, co faktycznie jest prawdą bo wspominała o tym na spotkaniu.
Następny tydzień cały czas z nią prawie te same zmiany - co radzicie mordeczki, zachowywać się normalnie? Trochę pojebana sytuacja, że ta sama robota, bo przez to będziemy się w chuj często widzieć.
Piona.
Haha! Naważyłeś, teraz wypij:)
Chętnie, ale jak to rozegrać, żeby napić się do syta?
czemu tak wyżej zminusowaliście, co
ja dałem plusika cooli, uważam bardzo dobra rada. btw. dobrze, że na wyższym stanowisku, może ci jakąś lepszą robótkę i lepszą pensję załatwi
no bez kitu, lepiej samemu - większa satysfakcja.
Baj de łej, jak nakręcać nie wprost? Jakieś rady? Pewnie wiem jak, ale po prostu potrzebuje troszku zobrazowania, wytłumaczenia tego zwrotu.
Sorry za post pod postem, ale potrzebuje pilnie odpowiedzi, zobrazowania :
Jak ją podrywać nie wprost?
czyli na razie atakuje i nie zapraszam nigdzie, powinna sama wyjść z inicjatywą, dobrze rozumiem?
Z tego co zauważyłem to dwa razy, albo nawet trzy starała mi się "ZAPROPONOWAĆ", a raczej podrzucić pomysł wzięcia/zaproszenia jej gdzieś.
#kobiety.
Cooli nic o Tobie nie wiem, a po jednym z Twoich blogów twój Nick kojarzy mi sie z pewnym utworem pani o imieniu Norah. Glupie to i fajne zarazem.
jednak wiem jedno, masz seksowne usta. Bardzo.
moze idź z tym na priv, co?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
już dawno po tym piwie jest, wboooy.