Witam!
Od 5 miesięcy spotykam się z absolutnie fantastyczną dziewczyną. Piękna, mądra i można z nią konie kraść. Przez pewien czas spotykania się relacje były dość nijakie, ale z czasem sama mi powiedziała, że przetrwałem ten jej "trudny okres" w którym zwykle się zniechęca do facetów i przywiązała się do mnie i powiedziała, abym tego nie zepsuł. Ogólnie wszystko super poza tym, że zawsze ja wychodzę z inicjatywą, wręcz zawsze pisze pierwszy a tym bardziej umawiam się i wymyślam co będziemy robić. Ona wręcz nigdy, czasem zaprosi mnie gdzieś, ale nie wiem czy w ciągu takiego czasu zdarzyło się to chociaż 10 razy.
Nie wiem co zrobić. Zaczęłem się do niej odzywać sporadycznie, to nie działa, brak reakcji. Widujemy się zwykle w weekendy bo i ja i ona mamy zapieprz przed maturą. Jest to pewna siebie dziewczyna, wiec jak zastosuje chłodnik to pomysli, że albo mam nową pannę albo już jej nie chcę. Nie chciałbym takiego obrotu sytuacji ale z drugiej strony nie wiem jak zachęcić ją do inicjatywy. Jest to dla mnie dziwne, bo widze, jaki ma stosunek do mnie i że naprawdę jej się podobam a tu taka jest bierna. Co zrobić?
Jeszcze tak dodam, że jest trochę niedotykalska. Pozwala mi się dotykać za brzuch, czasem za tyłek, ale w życiu nie da sobie chociażby ściągnąć koszulki. Jest dziewicą a ja już mam to za sobą i pewnie ona się tego domysla. Swój opór uzasadnia tym, (nie chodzi tu chyba dokładnie o mnie tylko ogolnie) że gdyby tego spróbowała to nie byłaby sobą. Już to był sukces jak pozwoliła się złapać za tyłek...
Co zrobić? Juz przez te obydwie sytuacje szlag mnie trafia, chwilami chcę to olać, ale z drugiej strony to wspaniała dziewczyna i nie chciałbym jej stracić.
Ahhh te kobiety.. wystarczy, że sobie odpowiesz na pytanie czy ta relacja z nią daje Ci wiecej dobrych emocji, czy może wysysa z Ciebie energie? Jesteś szczęśliwy?
Tak, jestem z nią szczęśliwy, każde spotkanie daje mi kupe pozytywnej energii. To naprawdę super dziewczyna i nie chcę jej tracić. Chodzi tylko o te 2 rzeczy...
W tej chwili to ona występuję w roli nagrody, ma Ciebie podanego na tacy i wcale nie musi się o Ciebie starać, wie że i tak nie odejdziesz od niej. Musisz odwrócić proporcje, chłodnik i niech teraz to ona się stara o Ciebie.
Co gorsze wygląda na to że jesteś zwykłą zapchajdziurą w jej życiu, gdy znajdzie lepszy model to od razu pójdziesz w odstawkę.
Poparte doświadczeniem, czy wróżbita maciej? A, pewnie na stronie tak napisali, więc musi tak być w każdej sytuacji:)
Oni spotykają się już od kilku miesięcy, wątpię żeby szczera rozmowa pomogła. Był na to czas na początku relacji. Po takim czasie ona się przyzwyczaiła do tego jak jest teraz, jej to odpowiada. Nawet jeżeli rozmowa pomoże to na krótko, później wszystko wróci na stare tory.
Co do bliskości to dziewczyna nie czuje się przy Tobie komfortowo, zmień to i wtedy rozpalaj, rozpalaj, rozpalaj...chłódź i znowu rozpalaj.
Po części pewnie masz rację, ale nie całkiem. Ona wie, że widuje się z koleżankami i mam inne zajęcia i nie jestem ślepo w nią zapatrzony. Co do zapchajdziury to przesada. Z tego co mi mówiła to nie miała nikogo od ponad roku i dopiero gdy sie poznaliśmy to właśnie ze mną chciała się widywać. Nie jest to raczej typ osoby, który by mnie okłamywał czy spotykał się dla zabicia czasu.
A to też pewności nie ma Panie snafu. Może się z Tobą spotykać dla wielu czynników, żadna odpowiedź nie jest oczywista. Ja bym radził mniej analizować, a bardziej skupić się na sobie i samorozwoju. Kobietka chce się spotykać, to plus dla Ciebie. Więc zamiast myśleć dlaczego ona nie pisze pierwsza, czy nie proponuje spotkań, weź się w garść i poczytaj dobrą książke, spotkaj się ze znajomymi, czy przeczytaj jakiegoś fajnego bloga.
Może i masz rację, powinienem mniej o tym myśleć i skupić się bardziej na innych przyjemnościach. Czas pewnie pokaże co jej w głowie siedzi.
Skoro napisałes, ze jestes z nia szczesliwy to nie szukaj dziury w całym.. musisz jej wpoic do głowki ze dotyk to jest cos przyjemnego zarowno dla niej jak i ciebie, wtedy sama bedzie chciala zebys ja dotykal.. brak inicjatywy moze wynikac z tego, ze przyzywczailes ja do tego lub po prostu taka jest.. mysle, ze po prostu wystarczyla by rozmowa z nia i wspomnisz cos w stylu "wiesz bardzo podoba mi sie w dziewczynach jak same podejmuja inicjatywe, proponuja spotkania" lub drugi sposob bardziej ryzykowny, wjechac jej na ambicje, "Ty to jestes raczej taka zimna dziewczyna nigdy sie do mnie nie odzywasz, boisz sie ze sie za mocno zangazujesz?" To takie moje pomysly masz swoja glowke to uzywaj, wkoncu Ty znasz laske lepiej i wiesz jak z nia postepywac
Ten wjazd na jej ambicje to niezły pomysł, na pewno wypróbuję. Co do dotyku to raczej onawie, ze jest to świetne, widze to jak całuje ją po szyi czy brzuchu. Mam wrażenie, ze nie chce, zeby mi szło zbyt łatwo (kiedys cos mniej wiecej takiego powiedziała) albo po prostu sie boi. Jak miałbym ją do takiego dotyku przezwyczaić bardziej?
zaskacz ją, tak jak mowia tutaj push&pull..np. zaczynasz masowac jej plecy widzisz, ze jest jej swietnie, probojesz cos wiecej, jesli ona Cie odsuwa, zeby np reki w majtki nie wkladal to po prostu przestac ja dotykac w jakikolwiek sposob.. najlepiej sie odsun, a jak sie spyta np. Co sie stalo? to odp, ze nie lubisz jak ktos twoj zapal tak studzi i Cie to strasznie zniecheca..
Próbowałem już tego, podziałało ale nie tak jak chciałem, nadal nie mogę tego i tamtego. Po prostu rzuciła mi się w ramiona i chciała abym nadal ją całował czy masował, ale nic więcej. Jej koleżanki mówią, że ona to taka "iron maiden", niedotykalska. Nie wiem już jak coś zdziałać. Czy czekać czy po prostu zaprzestać takiego dotykania jej, to może za tym zatęskni?
To wspaniała dziewczyna, ale jak mam czekać rok czy dwa żeby chociaż zrzucić z niej ciuchy a co dopiero bielizne no to wiadomo, że się to skończy.
A ja uważam byś się nie trzymał sztywno zasad.
czasem wrto zrobić co Ty sam uważasz za stosowne. Chcesz to jebnin jej chlodnik. Chcesz dalej wychodz Ty z inicjatywa.
MESKOŚĆ to też podejmowanie wlasnych decyzji! !.
Jeśli chodzi o mnie to uważam, że mogłes gdzieś bład popelnić na początku..
Gaudeamus igitur, iuvenes dum sumus. - Cieszmy się więc, dopóki jesteśmy młodzi.
Chcę nadal wychodzić z inicjatywą, ale chcę też aby ona była mniej bierna. Jak to błąd na początku? Uważasz, że mogłem się zbyt starać czy nie pokazałem jej że chcę jej inicjatywy? czy o co chodzi?
To wychodź z nią. Jeśli czujesz się z tym dobrze i wiesz, ze robisz slusznie. Punkt dla Ciebie.
Bywa to tak, spktykamy sie raz, drugi i wychodzi po " n " spotkaniu ZARAZ 0 JEK ANGAZU.
. ( PATRZE W OCZY, ZBLIŻAM SIE JAK BYM MIAŁ JA POCALOWAC, ALE TUŹ PRZED USTAMI) JESTEM CIEKAWY CZY TY POTRAFILA BYŚ NAM FAJNIE ZORGANIZOWAC CZAS.
..
Ja robię to tak po 2 - 3 spotkaniu ( gdzie laska naprawde dobrze przy mnie sie czuje i w ogóle) mówię coś takiego.
- ZAUWAŻYLEM., ŻE MOJE POMYSŁY CI SIĘ PODOBAJĄ..
( TERAZ KSIAZKOWO Ci powiem
- stawiasz jej wyzwanie - lubia to
- kwalifikujesz ja przy tym. - pokazujesz jakie między. Innymi kobiety Ci się podobają.) .
Ale to tylko mój sposob, ktory części osób się spodoba lub nie
.
-
Gaudeamus igitur, iuvenes dum sumus. - Cieszmy się więc, dopóki jesteśmy młodzi.
Cześć !
,więc trudniej ci będzie zachować spontaniczność i odwagę. Poleciłbym ci wizualizację tego jak dajesz jej kopa w tyłek i każesz od siebie uciekać po to ,byś przestał dręczyć się myślą o jej stracie.
"powiedziała, abym tego nie zepsuł." Na starcie dała ci poprzeczkę a ty ,zapewne wziąłeś to pochlebstwo na poważnie i naprawdę bardzo się starasz ,żeby tego nie zjebać. Nie jesteś gotów jej stracić
Co zrobić ? Przede wszystkim zachowaj spokój bo jej brak reakcji może świadczyć na przykład o zasadzie (Kobieta nie odzywa się pierwsza).
"w życiu nie da sobie chociażby ściągnąć koszulki" Spróbuj zrobić tak. Kiedy pojawia się opór zrywasz nić seksualności ,świecisz światło niszczysz atmosferę. Czekasz trochę i znowu budujesz napięcie i tak do skutku ,aż wreszcie przełamie opór.
Pozdrawiam
Powiem tak: wziąłem na serio to, co powiedziała o tym, żebym tego nie spieprzył, ale moje zaangażowanie w sumie się nie zmieniło. Nie kleję się do niej i nie próbuję koniecznie wkupić się w jej łaski.
może trzeba to robić do skutku
Przyznam szczerze, że nie chciałbym jej stracić i wiążą się z tym pewne obawy, ale nie są one na tyle duże, żebym stracił swoją spontaniczność czy odwagę. Ale mimo to, to rzeczywiście może trochę przeszkadzać i zwykle dlatego pewnie po czasie sam się odezwę i zaproponuję spotkanie. Może w tym tkwi problem...
Co do tych spraw intymnych to musze jeszcze raz tego spóbować, poprzednim się nie udało
'(...) zwykle dlatego pewnie po czasie sam się odezwę i zaproponuję spotkanie. Może w tym tkwi problem'
Chyba nigdy nie byłeś za bardzo konsekwentny, co? :> Jednak jak tak ni z gruchy ni z pietruchy przestaniesz się całkowicie odzywać to nie jestem pewien czy to przyniesie oczekiwany skutek. W końcu od początku tego układu to tak działa. Ja bym postawił na rozmowę.
Brawo Sherlocku
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
To może odzywać się ale nie proponować spotkań? W sumie widzimy się w przyszły weekend, bo idziemy razem na melanż, więc wtedy zobaczę, jak zareaguje.
Mnie to by tam wkurwiała taka laska, sam Gracjan pisał, że miał też "wspaniałą" dziewczynę, ale co z tego, że była wspaniała jak była nudna i jej podziękował, dokładnie nie pamiętam, ale było jakoś tak. Poznawaj inne, wspaniałe laski, może trafisz na bardziej "wspanialniejszą" i nie będziesz się musiał martwić o to, że sam musisz wszystko inicjować i się non stop irytować jej zachowaniem. Kurwa same wspaniałe laski są, same ideały, z każdą można konie podpierdalać...nie długo koni braknie.
Za dużo powiedziane. Nie wkurwia mnie ona na każdym kroku wręcz przeciwnie, po prostu chciałbym spróbować zmienić ta jej bierność i jej opory w dotyku. Do seksu nie ciągnie mnie niewiadomo jak, póki co to najbardziej napawam się jej towarzystwem i naprawde nie chcę szukać wspanialszej. Lepsze dziewczyny na świecie na pewno są, ale póki co to ich nie chcę.
To trochę dziwne, bo dziewczyna mówi, że przywiązała się do Ciebie, ale nie widać w ogóle jej chęci do spotykania się z Tobą. Kurde przez 5 miesięcy nic...
Tylko Ty się angażujesz w tę relację, daj się jej teraz wykazać, nie odzywaj się, sama niech coś zaproponuje. Sprawdź na czym stoisz i czy warto dalej dawać coś z siebie.
Przecież takie coś to nawet już nie wkurwia, tylko męczy.
Nie ma tak, że nie ma jej wogóle. Pare razy się zdarzyło, że zaprosiła mnie na jakąs impreze czy do domu, ale to raz na długi czas. Zwykle to wygląda tak, że jak zaproponuje jej spotkanie i ona wtedy nie może to zaraz proponuje drugi termin, byleby się ze mną zobaczyć. No ale żeby np. Zadzwoniła i wprost zaproponowała jakiś wypad to raz od wielkiego dzwonu...
"Lepsze dziewczyny na świecie na pewno są, ale póki co to ich nie chcę." Jaki zakochany:D
Wymyśl coś takiego żeby sama musiała coś dać z siebie i coś dla Ciebie zrobić; czeka cie imreza i zapraszasz ją (może nawet bardziej pytasz, prosisz) żeby z tobą poszła. Albo prosisz o jakąś przysługe wymagającą pewnego wysiłku z jej strony. Wymysl coś, sprowokuj sytuację. Jeśli da coś z siebie dla Ciebie, pewne poświęcenie, czy to czasu czy zaangażowania - plus dla niej, wskazówka dla Ciebie. Jak się wykręci z tematu to albo jesteś zapchajdziurą, albo wyczuła że pieskujesz i z tego kożysta (co nie wyklucza że jej na tobie zależy) wtedy chłodnik na maxa: albo wkońcu wyjdzie z inicjatywą albo... Szkoda twej energii.
Wg mnie jednak jej na tobie zależy, więc nie ispal niczego niecierpliwością
Właśnie ona daje od siebie. Jeśli pytam się jej, czy gdzieś ze mną pójdzie, to nie ma z tym problemu. Jak może to idzie ze mną na imprezy czy nawet potowarzyszyć mi jak ide do kumpli. Jeśli chodzi o przysługi czy róznego rodzaju prośby itd. to także jest ok. Np. jak była na wymianie w niemczech to tak zarzuciłem, że ciekaw jestem co mi przywiezie
a ona kupiła mi kilka rodzajów najlepszych piw (co za wspaniały gest!) i różne słodycze. Na moje urodziny kupiła mi pałki do perkusji i podręcznik do grania, bo wie, że zawsze chciałem grać.
Tak więc umie się zaangażować i raczej nie jestem dla niej zapchajdziurą. Może po prostu to taka mentalność, taki typ dziewczyny, do której zawsze trzeba wychodzić z inicjatywą?
zatem ona po prostu tak ma i już, taka mentalność. Piszesz że potrafi się zaangażować, dostrzegasz to więc jak dla mnie ok. Pamiętaj że nie ma ideałów, jeśli ona Ci odpowiada, lubisz ją i wogóle to pogódź się z tym że ona tak ma. Może się zdażyć że ona ci się poprostu znudzi, nastąpi takie zmęczenie materiału, bo miło czasem być jakoś zaskoczonym, ta świadomość że ktoś się stara dla Ciebie... Zależy jaki ma charakter jakie ty oczekiwania.
Mogłeś trafić na taką co ze wszystkiego robi problemy, strzela fochy itp. Ogólnie więcej plusów niż minusów
Po prostu z nią o tym porozmawiaj. Jak widać sam sobie komplikujesz sprawę. Przecież przez to, że się trochę uzewnętrznisz to Wasz związek nie legnie nagle w gruzach. Myślenie nie boli.
Pozdro
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie