Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Ostatnie wydarzenia w moim "związku", kumulacja złych emocji.. Czy to wszystko ma w ogóle sens?

10 posts / 0 new
Ostatni
koyot91
Portret użytkownika koyot91
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2010-09-18
Punkty pomocy: 10
Ostatnie wydarzenia w moim "związku", kumulacja złych emocji.. Czy to wszystko ma w ogóle sens?

Witam. Ostatnio napisałem tutaj temat o tym, jak ktoś zaprosił na wesele "moją" dziewczynę. Tutaj źle postąpiłem, powinienem stanowczo powiedzieć, że mi to nie pasuje bo gościa w ogóle nie znam, pierwszy raz o nim słyszę i w ogóle nie rozumiem takiego pytania z jej strony. W każdym bądź razie to był dopiero początek, teraz zaczyna się prawdziwa jazda. Od jakiegoś czasu mówiła mi, że mamy sobie do pogadania i dopiero dzisiaj o tym porozmawialiśmy - oczywiście chciała zwalić na mnie winę że to dopiero dzisiaj nastąpiło Smile W każdym bądź razie zaczęło się od tego, że ona nie czuje się, że jest dla mnie ważna i że już mi kiedyś o tym mówiła, teraz mówi drugi raz, a trzeci raz mówić nie będzie Smile skwitowałem tylko, że tak to rozmawiać na pewno nie będziemy i jeśli w ten sposób chce mnie traktować to ta relacja w ogóle nie ma sensu. Chodziło jej o to, że ostatnio(jakoś na przestrzeni tygodnia) każdy nasz kontakt był inicjowany tylko przez nią. No fakt, ostatnio trochę zajęty jestem, ale jak się odzywała to na pewno nigdy jej nie olewałem. Dalej mówiła, że ona nie czuje że jestem, jakby jej codzienne sprawy nie zlewają się ze mną i ona ogólnie nie czuje mojej osoby w jej życiu - jedynie jak się spotykamy to jesteśmy razem. A przecież jej zależy na tym, by zbudować z kimś trwały, dobry i stabilny związek. Ja mam dokładnie to samo - tzn nie czuje że coś większego dla niej znaczę. Przykładowo wczoraj była na imprezie w klubie ze znajomymi i sama twierdzi, że tyle wypiła i wypaliła fajek, że dzisiaj po prostu żyć nie mogła, cały czas ją głowa bolała (normalnie fajek nie pali w ogóle). Ale nie o tym miałem pisać, chodzi mi to że: biorąc pod uwagę ile razy ona wychodzi ze znajomymi na imprezę tudzież z jakąś ekipą znajomych na piwo/wino biorąc pod uwagę to ile razy robi to ze mną to te proporcje są jakieś 7/3. Co więcej - na ani jednym wyjściu ze znajomymi/na imprezę podczas trwania zabawy nie napisała/nie zadzwoniła do mnie ani raz. Mi to nie przeszkadza, że się bawi. Ale zdecydowanie te proporcje powinny być odwrotne i myślę, że skoro naturalnie z jej strony nie wychodzi jakikolwiek kontakt ze mną gdy się dobrze bawi to coś tu nie gra. Wtedy autentycznie czułbym, że mimo tego, iż się świetnie bawi w gronie znajomych/obcych to jednak ma tam gdzieś mnie w głowie i o mnie pamięta - już ta świadomość byłaby dla mnie w zupełności wystarczająca. Skoro ani raz się nie odezwała to widocznie wtedy całkowicie już o mnie zapomina, a przynajmniej mi się tak wydaje.
Kolejna dziwna sprawa - dzwoni do mnie o 22 czy mnie przypadkiem nie będzie w jakimś tam klubie bo właśnie tam idzie ze znajomymi i to tak spontanicznie wyszło. Doskonale wiedziała, że nie dam rady tam być więc po ch.j dzwoniła?

I ostatnia sprawa: seks.
A właściwie jego brak. Jesteśmy jakoś od grudnia/stycznia i jak na razie to w sumie nic się nie działo. Ogólnie rzecz biorąc jest to dziewczyna, która potrzebuje czasu.
Początkowy etap znajomości: Nie zawsze dawała się pocałować, a jak już to centralnie przez sekundę-dwie max. Dopiero jak zobaczyła, że nie traktuje jak "jednej z wielu" to się otworzyła.
Kolejny etap: Jak już się całowaliśmy to przeszkadzały jej namiętne pocałunki, bo budziło się w niej "pożądanie mnie", a ona najpierw chce się zakochać, a potem pozwalać sobie na takie emocje Wink
III etap: gdy teraz właściwie całujemy się jak chcemy i ile chcemy to jest dalsza strefa nie do przeskoczenia. Dziewica. Wprawdzie swoje początki z seksem miała w 3 gimnazjum, ale nigdy żaden facet nie doprowadził do finału i ogólnie to miała chyba tylko dwóch takich facetów, z którymi się bawiła. Jakie ma opory? Twierdzi, że to działa jak narkotyk i za każdym razem wtedy z nimi chciała więcej i więcej, a potem albo sobie uświadamiała, że tak naprawdę prócz takiego kontaktu fizycznego nic ją z kimś nie łączy, albo zerwała z kimś bo tego kontaktu było za dużo.. i mimo, że bardzo ale to bardzo jej zależało na tej osobie i bardzo cierpiała to ona uznaje to za zło, grzech etc, a Bóg jest dla niej najważniejszy. Spaliśmy kilka razy ze sobą i właściwie to nie ma oporów jak ją po tyłku dotykam, czy lekko(zaznaczam lekko Wink ) smyram po piersiach. Ogólnie myślałem, że wszystko jest na dobrej drodze bo ostatniej nocy to już nie mogłem wytrzymać i zdjąłem bokserki (za bardzo wacek napierał Tongue) i właściwie cały czas trzymała swoje nogi/kolana na nim i w pewnym momencie nawet wstała i weszła na mnie, jeśli można sobie wyobrazić "seks przez ciuchy" to tak to właśnie wtedy wyglądało i nie przeszkadzało jej nawet to, że współlokator spał obok. Ogólnie to ze mną tego nie chce robić bo mówi mi, że jestem dla niej bardzo ważny i jestem pierwszym facetem w jej życiu, przy której ona czuje, że nie potrzebuje nikogo więcej. Teraz co do seku to różnie mówi, są dwie wersje:
1. Twierdzi, że najpierw chce się zakochać, a potem się z kimś kochać bo jak jest na odwrót to się za bardzo przywiązuje i nie wie tak naprawdę czy jest z kimś ze względu tej osoby czy ze względu na przywiązanie do kontaktu fizycznego
2. Uważa, że to zło, grzech i dlatego nie chce tego robić Wink nawet mi coś takiego powiedziała: "jeżeli oko jest Twoim powodem grzechu, wyłup je" i dlatego zerwała kiedyś tam z jakimś chłopakiem, bo było "za dużo".

Tak więc Panowie, taka sytuacja. Z chęcią przeczytam opinie każdego, piona!

"Kiedy osiągasz sukces, tylko podwyższasz sobie poprzeczkę. To oczywiście dobrze, ale za każdym razem musisz raz jeszcze wszystko przemyśleć i odnaleźć na nowo motywację. Musisz mieć nowe cele. Jeśli nie idziesz do przodu, to się cofasz."

Wiarus
Portret użytkownika Wiarus
Nieobecny
Wiek: 31
Miejscowość: Wielkopolska

Dołączył: 2012-11-16
Punkty pomocy: 1193

Po pierwsze to o jedną babę w tym związku za dużo. Po drugie, Ty prawdziwej jazdy z kobietą jeszcze nie widziałeś bo to co tutaj opisujesz to jakaś zabawa w piaskownicy, a nie "prawdziwa jazda". Mnie w ogóle nie dziwi, że dziewczyna mówi iż czuje się mało ważna w takim związku skoro szaleje sobie chuj wie z kim i chuj wie gdzie, a jej boyfriend "trzyma rame" i obgryza paznokcie bo nie wie co jego luba robi bo boi się do niej zadzwonić, gdyż oczekuje, że to ona zadzwoni pierwsza ... Dramat ! Człowieku, jak Ci coś nie odpowiada to o tym Pannie mówisz, a nie stulony niczym po syndromie sierocym telepiesz się i zgrywasz niewzruszonego faceta. Ty się ZGRYWASZ w tym związku bo nie masz jaj. Panna non stop Cię testuje kiedy w końcu będziesz facetem i przestaniesz się bać być sobą. Ale pewnie zaraz się znudzi i kopnie Cię w zad.

A tym tekstem o tym, że dziewczyny nie dymasz bo ona "potrzebuje czasu" i "Bóg jest najważniejszy" (ale w między czasie chla i jara szlugi na imprezach) załamałeś mnie do reszty. Po kiego grzyba ona jeszcze z Tobą jest ?! Nie ogarniam tej Panny. Wiesz dlaczego ona zalewa Cię jakimś ględzeniem o Bogu i dziewictwie ? Bo jesteś miękka pipką, która nie potrafi na swoją mańkę tego związku narzucić. To Ty masz ją filozofią seksu natchnąć, a nie słuchać jej pierdół, wierzyć jej na słowo i się wycofywać !

baudelaire
Portret użytkownika baudelaire
Nieobecny
Zasłużony
WtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 41
Miejscowość: południe

Dołączył: 2010-10-03
Punkty pomocy: 4744

No co? Zdrowie Boga tez mozna od czasu do czasu wypic Wink

Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.

PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...

Jaskier
Portret użytkownika Jaskier
Nieobecny
Wiek: ...
Miejscowość: Dolina Kwiatów, albo jakiś inny śmietnik

Dołączył: 2011-04-10
Punkty pomocy: 376

A mi sie wydaje, że Ty jestes dla niej za dobry, teoretycznie robisz wszystko podrecznikowo. Byc moze na poczatku nie dostarczyles jej wystarczajaco intensywnych emocji. To wlasnie przez te emocje dochodzi najczeciej do pierwszego seksu. Jestes dla niej idealnym partnerem/chlopakiem, ale Ty jej chyba za bardzo nie krecisz jako kochanek, przy Tobie czuje sie fajnie itd. jest jej dobrze, ale nie czuje tego, ze moglaby stracic kontrole. Od diagnoze postawilem, teraz recepta. Smile

Zaskocz ją, zorganizuj jej romantyczną kolacje przy swiecach, nastrojowa muzyka, kwiaty. To nie jest frajerstwo, dasz jej wtedy tak duza dawke, przyjemnosci, ze w koncu nie wytrzyma, bedzie to połączenie milosci i erotyzmu. Tylko, że musisz budowac ten nastroj, wyczekiwania na sex. O tym powinny byc blogi. Potrzebujecie jakiegos przełomu. A co do Boga, to tylko przekonania, a przekonania sie zmieniaja, pod wplywem doswiadczen. Smile

Bruno Właściwy
Nieobecny
Wiek: W sam raz
Miejscowość: Tu

Dołączył: 2013-02-12
Punkty pomocy: 406

Też widzę to jak kolega wyżej, że w gruncie rzeczy jest to póki co zabawa w paskownicy. Ale przyjmuję do wiadomości, że jest dla Ciebie ważne i cały problem z niunią nie daje Ci spokoju.

Zacznę pewnie od dupy strony, ale przecież tak najłatwiej. Otóż masz przejebane. Z tego wszystkiego wyłania się obraz bez seksu, z jakimiś jej słowami, które mają to usprawiedliwić... Przy czym sądzę, że nie powiedziałeś wszystkiego, bo brak seksu to też jest wynik... nieerotyczndego sposobu bycia faceta, nie tylko dziwactw laski - czyli wracamy do podstaw: nie przerobiłeś lekcji Gracjana, kolego, na temat tego, jacy faceci są pociągający dla kobiet. Jakie męskie zachowania są nacechowane erotycznością. A przede wszystkim nie przyswoiłeś sobie zasady, że ucho jest organem płciowym kobiety. I właściwie to ostatnie zdanie powinno Ci wystarczyć, że zrozumieć przyczynę swoich niepowodzeń w tym "związku".

Ona prowadzi, a Ty ją gonisz. Niunia zaczyna się bawić w ciuciubabkę (telefony sprawdzające, jakieś bzdurne wyjaśnienia, jacyś "kuzyni" z orbicie). Ty jesteś coraz bardziej sfrustrowany. Słuchasz jej słów i wierzysz w nie - kolejna nieprzerobiona lekcja Gracjana...

Któtko mówiąc ilość błędów (wynikająca z lenistwa i braku pracy u podstaw) jest zbyt duża, żeby to miało ręce i nogi. Niunia ewidentnie szuka drogi wyjścia z układu. Ja bym na Twoim miejscu zrobił wyprzedzający krok, spokojnie zakomunikował, że całokształ Ci się nie niepodoba, że poniekąd porażka jest Twoją winą i się z nią rozstał. Jestem przekonany na 200%, że dopiero wtedy niunia zacznie chcieć. Zadziała siła kobiecej przekorności, poczucia straty i strach przed samotnością. I wtedy dopiero poruchasz. Jednak ja bym nie poprzestawał na niej, tylko tez wychodził z tego "Układu zamkniętego" (na marginesie: był ktoś w kinie na tym? zajebisty film).

koyot91
Portret użytkownika koyot91
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2010-09-18
Punkty pomocy: 10

Dzięki Panowie za zdjęcie klapek z oczu.
Jedyne co mam teraz w głowie to: dzwonię do niej, mówię że musimy porozmawiać i się widzimy dzisiaj o 20. Następnie mówię jej:
- o weselu, że to mi to całkowicie nie odpowiada, że samochodu i dziewczyny się nie pożycza i właśnie jej powiem: ciekawe jakbyś Ty się czuła gdybym poszedł z Karoliną (o której pierwszy raz by usłyszała) na zabawę do białego rana
- o tym, że ciekawe jak ma się czuć ważna skoro co chwilę bawi się chuy wie z kim chuy wie gdzie i że mi to nie odpowiada
- o tym, że nie podoba mi się to że jak gdzieś wyjdzie to nawet nie da znaku życia, tak jakby o mnie zapomniała
- o proporcjach, tzn że nie odpowiada mi ilość jej wyjść w porównaniu z tym co my razem robimy
- o tym, że nie odpowiadają mi takie telefony o 22 czy przypadkiem nie będzie mnie dzisiaj gdzieś tam
No i ogólnie jeszcze kilka spraw. Seks powinien sam przyjść więc rozumiem tego nie poruszać? W ogóle dać jej do zrozumienia, że mam w sobie tyle negatywnych emocji że nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz tyle miałem?
W sumie na przestrzeni ostatniego tygodnia to każda nasza rozmowa przez telefon wyglądała tak: albo ona była już wstawiona, albo zaczynała pić ze znajomymi, albo szła na imprezę, albo była na kacu. To też jej muszę powiedzieć, bo w ładny letarg wpadła. Spraw seksu rozumiem nie poruszać, to powinno samo przyjść?
A i jeszcze jedno - ona mówi z jednej strony, że chce stworzyć coś wartościowego, długofalowego i poważnego a z drugiej w ogóle od niej tego nie czuje. Jest niespójna między tym co mówi a jak się zachowuje. Powiedzieć jej to?

"Kiedy osiągasz sukces, tylko podwyższasz sobie poprzeczkę. To oczywiście dobrze, ale za każdym razem musisz raz jeszcze wszystko przemyśleć i odnaleźć na nowo motywację. Musisz mieć nowe cele. Jeśli nie idziesz do przodu, to się cofasz."

Wiarus
Portret użytkownika Wiarus
Nieobecny
Wiek: 31
Miejscowość: Wielkopolska

Dołączył: 2012-11-16
Punkty pomocy: 1193

Chłopok, z tego co Ty opisujesz to ona non stop chleje, łazi gdzieś, a Ty w ogóle jesteś zagubiony. Dlaczego Ty w ogóle z nią jesteś i jak to się w ogóle stało, że z nią jesteś, a ona z Tobą ? Ja na prawdę nic z tego nie rozumiem. Jak można non stop łazić po imprezach i chlać i jak można się godzić na bycie z osobą, która nieustannie z kimś innym się bawi ? Powaga, dla mnie to jest w ogóle nie zrozumiałe.

Nie udawaj przy niej stanowczego bo Ty nie potrafisz być stanowczy. Masz być sobą. Nie kłam, nie zmyślaj o jakiś Karolinach i innych Samantach bo fałszem będzie śmierdzieć na kilometr. Masz być sobą. A ważna się nie czuje właśnie dlatego, że lata schlana po jakiś imprezach, a jej man rzuca fochami przez telefon i w ogóle nie potrafi się do tego odnieść. Powiedz jej otwarcie co Ci się nie podoba i co chciałbyś żeby się zmieniło.

Jeżeli lata schlana po imprezach, tak jak to opisujesz, to coś jest z nią nie tak. Jak często pije i imprezuje ? A może coś przesadzasz w tym opisie ?

Harpagan
Portret użytkownika Harpagan
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2010-07-12
Punkty pomocy: 120

Dokładnie tak, a że panna wydaje się mocno okopana w swoich farmazonach, to nie wyłuszczałbym jej precyzyjnie w punktach co mi się nie podoba, bo to tylko niepotrzebnie wydłuży rozmowę i sprowadzi ją na grunt, gdzie czuje się dobrze - może dowoli odwracać kota ogonem i krążyć wokół sedna zamiast się na nim skupić. Zamiast tego niepotrzebnego teatru przyjebałbym jej w ryj tylko tym, że mi relacja nie pasuje i że już podjąłem decyzję, a dyskutować na ten temat więcej mi się nie chce, toteż baj baj słonko, ale mam jeszcze parę rzeczy w życiu do zrobienia, także więc trzymaj się i powodzenia, ja wysiadam! Stary, to byłby piękny nokaut, całkowita defibrylacja relacji, a potem albo zobaczysz jak Ci miśka wskakuje na właściwe tory, albo w dupie z nią i żyjesz jak pan. Tak czy siak jesteś w domu. Baw się tym jednym życiem, które masz, majdruj w tych tylko z pozoru skomplikowanych mechanizmach, składaj i rozkładaj, gub śrubki i je znajduj, powodzenia!

"There is nothing more satisfying than having someone take a shot at you, and miss."

kapitanzuo
Portret użytkownika kapitanzuo
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2011-02-03
Punkty pomocy: 190

Gwarantuje,ze gdyby zrobil tak jak napisal harpagan nagle dostałaby 'napadu milosci', zaczeła badać grunt itp. Ale jeśli wyczulaby, że Koyot91 odzyskał jaja, nie wróciłaby do niego. Tak jak Snoofie juz napisał toksyczna dupa. Jest z Toba tylko dlatego, że nie masz wobec niej żadnych wymagań, ona opowiada Ci jakieś farmazony, a Ty siedzisz i rozkmniasz. Kopnij w dupsko tego żwira zanim całkiem zwariujesz!
Przeczytaj sobie zasady Davida X, jeden z niewielu gości z jajami w tym całym PUA.