Czy da radę zmienić własną osobowość? Podobno rodzimy z określonym zestawem genów itd. Pytam dlatego, że ostatnio dostałem bardzo myślenia i trochę mnie to uwiera np. Powiedzmy, że ktoś czegoś nienawidzi, czy człowiek sam siebie moze tak przerobić, że tą rzecz której niecierpi finalnie pokocha?
Czuję sie w uwo często taki nieporadny, szybko sie zniechęcam bo gdzieś tam z tylu mam, że i tak jakąś będę miał i tak, jakbym sam do końca nie był pewny tego co robię czy mówię, dużo kombinuje i nie jestem zdecydowany czy do tej czy do tamtej.. niby ładna, ale wiecie, niech sobie idzie xd
A wyszedłem z pewnym kolegą by podziałać i naprawdę byłem w ciężkim szoku, chłopak to absolutnie moje przeciwieństwo, otwieral sobie dziewczyny w klubie pytając o totalnie nie mające znaczenia rzeczy np o opinię na jakiś temat.. Później w dzień np mówię mu, że do tej nie podejde, mega dobra, aż zbyt dobra a on sekundę potem już tam stoi i rozmawia xd czy to przy ludziach czy nie.. I to mi dało niesamowity kontrast, chciałbym osiągnąć taki luz, wiem, że praktyka praktyką, ale znacie jakieś ewentualne sposoby by zbudować fundamenty w głowie, nie jestem na co dzień tak energiczny czy rozrywkowy jak ten kolega.
W moim przypadku dużo uświadomiła mi książka pt. "Szczęście, poradnik dla pesymistów" szczerze polecam, opisuje ona że stale wysiłki by być szczęśliwym w istocie wpędzają nas w rozpacz, pokazuje że człowiek może być zadowolony w momencie kiedy jest gotowy by doświadczać negatywnych emocji, mówi też że takie pozytywne myślenie i wizualizacja sukcesu nie jest wcale dobra. W momencie kiedy chcesz podejść do dziewczyny to analizujesz, wyobrażasz sobie jak już ci daje numer, jak jesteście parą, automatycznie zaczynasz się bardziej starać itd w książce jest też opisane że koncentrując się na wyniku którego pragniemy w rzeczywistości możemy sabotować swoje wysiłki by go osiągnąć , nieustanny optymizm w kwestii przyszłości doprowadza tylko do większego szoku kiedy sprawy nie idą tak jak trzeba. Krótko mówiąc chyba chodzi o to że boimy się podchodzić i zagadywać bo boimy się odrzucenia, a jak już podchodzimy to tak bardzo pragniemy sukcesu że sami wszystko piepszymy, w momencie gdy człowiek jest przygotowany że np dziewczyna mu nie da numeru, albo nawet powie spierdalaj, a na tobie to nie będzie robić wrażenia to automatycznie nie będziesz się bał podchodzic i będziesz miał wyjebane na to co powie i to będzie po tobie widac i moim zdaniem wtedy ma się wieksze szansę na sukces, ale przede wszystkim takie myślenie jest dobre na naszą psychikę, trzeba być zawsze przygotowanym na najgorsze , kiedy człowiek wyobraża sobie najgorsze scenariusze wtedy prawie zawsze sprawy nie idą aż tak źle jak sobie wyobraża automatycznie nie popada w rozpacz.
Tak, racja, z sabotowaniem własnych celów to paradoks, ale występuje.. Z drugiej strony są i media, konkurencyjny świat i nosi się też ten bagaż, walke o status, wyniki, pozycję, porównywanie jak wychodzi się na tle np rówieśników etc.. duma się nadyma od tego wszystkiego i średnio chce sie narazac na neutralne reakcje od kobiet bo sie żyje w jakimś wyimaginowanym świecie
"...powiedz czy porownujesz się z innymi
Jeśli tak, wtedy możesz się stać
Zgorzkniały albo próżny , bo każdy różny
Zawsze będą lepsi i gorsi od Ciebie
Nikt taki sam..." Sokół - desiderata
Ale wiem że to tylko tak się łatwo mówi bo sam w tym tkwię , sam się porównuje pomimo że wiem że nie powinienem, sam wyobrażam sobie sukces wiedząc że to źle ,sam nie mogę sobie poradzić z odrzuceniem wiedząc że to jest normalna sprawa że każdy jest kiedyś odrzucany, sam gonię nie wiadomo za czym wiedząc że w taki sposób nigdy nie będę szczęśliwy bo zawsze będzie mi czegoś brakowało, sam jaralem ogromne ilości MJ wiedzac że mi to ryje mózg...
Oczywiście, że tak! Cały czas się zmieniamy. Gdzieś przeczytałem, że można się zmienić dla kogoś lub przez coś. True story w moim przypadku.
Ale ja chciałem się zmienić bo nie pasował mi mój charakter i to jaki byłem. Źle się czułem ze swoim gburowatym nastawieniem. Nie chciałem być jak ciepłe kluchy i patrzeć jak zwijają mi fajne laski z przed nosa. Zacząłem nad sobą pracować, baby steps. Najlepszym komplementem było od starych znajomych, że jestem zupełnie inny niż jak się poznaliśmy. Nie tylko z zachowania ale i z wyglądu.
Każdego dnia mega energia i pozytywne nastawienie.
Musisz wybrać swój styl, pasujący do Ciebie i każdego dnia szlifować ten diament.
Książki mógłbym o tym pisać.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.
Jak sie pozbyłeś tego gburowatego nastawienia? Sam czasami taki jestem, mam tak o zawsze. Wiele razy mi to już mówiło.
Najważniejszy krok to zauważać swoje błędy a potem już z górki bo przestajesz je popełniać i tak się zachowywać.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.
Trzeba tą flegmatyczność jakoś z siebie wypierdolić, nie ma wyjścia innego.