Witam. Tym razem chciałem się zapytać Was, drodzy userzy, czy na miejscu będzie zaproszenie znajomej (póki co nic więcej) na 18, gdzie będą sami znajomi, bez rodziny solenizanta. Większość z nich zapewne będzie sama - bez partnerów. Co o tym sądzicie? 5!
Pytanie krótkie, więc dopiszę coś, żeby był limit znaków.
Co powstanie ze skrzyżowania węża z jeżem?
Drut kolczasty.
Jeśli dostałeś zaproszenie z osobą towarzysząca to możesz ale moim zdaniem jest to bezsensu.Twoja znajoma pewnie nie będzie tam nikogo znac więc bedzie tak jakby do niej przywiązany
Nawet jeśli tam będzie kogoś znać to czy nie lepiej bawić sie samemu ?:>
Dokładnie tak, poza tym zasady dobrego wychowania zabraniają. Pomyśl większość Twoich znajomych będzie sama więc tylko Ty z osobą ? Trochę to dziwne, tak jakbyś olewał swoich znajomych i zaprosił sobie dziewczynę. Dwie pieczenie na jednym ogniu ? Odradzam, a jak jeszcze dowalisz w gaźnik to po podrywie. Pozdro
Nie jestem expertem, pisze to co ja bym zrobił
Właśnie myślę podobnie jak Wy, ale chciałem się upewnić, i zgadzam się z tym, że to nie ten typ wixy. Co do dowalania w gaźnik, to gdybym ją zaprosił, to na pewno bym się pilnował - już miałem jedną taką 18 gdzie popłynąłem (wspominałem o niej tutaj), a później przez dłuższy czas tego żałowałem. Co do solenizanta, to zgodził się, stwierdził, że jak chcę to mogę wziąć ze sobą nawet 2 towarzyszki ;d ale jak już pisałem wyżej, oleję to. Dzięki!
Ewidentnie powinienes zostawic ja w domu, szczegolnie jesli chcialbys by zostala pozniej twoja dziewczyna. Za zadne skarby przeciez nie powinienes wprowadzac jej do swojego towarzystwa ani czuc sie z nia na tyle swobodnie.
(patrz sarkazm)
--rules--
Dobra, powiem jak to jest od początku, i tak jak to odczuwam po całym wieczorze przemyśleń.
1. odpowiedź, wiem co to jest sarkazm, na tyle kumaty jestem :>
2. Osobą, którą chcę zaprosić, jest ta sama, o której pisałem ostatnio - siatkarka. Po akcji z prezentem, gdzie nie zdobyłem jej adresu, ale pamiętałem, gdzie mieszkają jej dziadkowie, bo ją tam kiedyś odprowadzałem, napisała mi że "jestem kochany" i takie inne rzeczy. Wspomniała, że musi się zrekompensować. Uznałem, że to dobry moment, żeby spróbować ją domknąć, szybkie przemyślenia, i za parę dni piszę sms że ją gdzieś zabieram (miało być ZOO). Napisała, że lipa ale ogarniemy inny dzień. No i tak sobie czekam od 27 grudnia na inicjatywę z jej strony, ale chyba się nie doczekam. Dlatego myślę, że to może być dobra okazja.
Nie czuję w jej towarzystwie żadnej "spiny", jakiejś blokady czy innego chujstwa. Wcale też nie jest powiedziane, że muszę patrzeć tylko na nią przez całą imprezę. Poza tym ja również nie będę znał tam wszystkich, ze mną ma iść 5 moich ziomków, z czego 3 mam mieć również swoją parę. 2 ich nie będzie mieć, gdyż obecnie są zdania, że sami lepiej się bawią. Dodatkowo moja znajoma jednego z nich zna. Resztę pozna i pewnie się do nich przekona, bo akurat jeszcze nigdy nie musiałem słuchać, że jest u nas "sztywno" czy coś w ten deseń :>
Reasumując: myślę, że jest to dobra okazja, by znów się spotkać, dobra okazja na dotyk, i że nie mam już praktycznie nic do stracenia. Dlatego też po przemyśleniu tego wszystkiego podjąłem decyzję, że jutro do niej zadzwonię i zaproponuję jej partnerstwo. Bo mam za sobą miesiąc przerwy, i jeśli nawet na taką okazję mi odmówi , to wtedy będę już praktycznie pewien, że nie mam już czego u niej szukać. Jeszcze co do poznawania - a niech sobie poznaje, jeśli jest na tyle inteligentna (w to nie wątpię) to raczej nie posunie się do tego, żeby robić mi takie rzeczy, że ja ją zapraszam, a ona mnie olewa. Wtedy to tylko mi pokaże, jaka ona jest naprawdę. Poza tym podchodzę do tej sprawy tak, że jeśli coś z tego wyjdzie, to byłoby fajnie, ale jeśli się nie uda, to świat się nie zawali :>
Ale to tylko takie przypuszczenia na razie, wszystko okaże się jutro po południu, gdy wykonam magiczny telefon. 5!