Przepraszam za zamieszanie, to przez ten jebany telefon i moje zdolności manualne
Cześć wszystkim!
To mój pierwszy wpis, i mam nadzieję że w przyszłości jeden z wielu.
Sprawa wygląda tak.
Ja, osiemnastoletni chłopak z dużą pewnością siebie, humorem, pracą
oraz zainteresowaniami.
Dbam o siebie, wyglądam coraz lepiej (sylwetka ok), jedyne z czym mam
problem to blizny oraz przebarwienia po bardzo ciężkim trądziku.
Ogólnie jestem bardzo towarzyski, z prawie każdym się dogadam w nowym
towarzystwie.
Ona, powiedzmy Kasia, też 18-ka, koleżanka z gimnazjum, wesoła osoba,
ale troszkę niedostępna i specyficzna.
Obraca się głównie w gronie przyjaciółek, dobrych znajomych.
Spotkaliśmy się ostatnio przypadkiem na przystanku, trochę pogadaliśmy
(Jej koleżanka była troche speszona, aktualnie ma chłopaka, ale dobry
rok temu spędziliśmy "miło"? dzień) nic szczególnego, ale
rozmawiałem z obiema, żeby nie okazać zainteresowania tylko Kasią.
Po jakimś czasie od rozmowy postanowiłem do niej napisać, bo nie ukrywam
bardzo mi się spodobała, 9/10.
Piszemy od prawie 2 tygodni, nie regularnie, czasami dzień przerwy,
czasami pare godzin, jest to zazwyczaj po kilka wiadomości.
Tak, powiecie "poczytaj o podstawach, do dziewczyny piszesz tylko gdy
chcesz się spotkać" otóż nie widzieliśmy się dobre 1,5 roku,
nawiązałem lekką więź, żeby oswoić ją z moją osobą.
Dziewczyny w tym wieku, w erze internetu bardzo różnią się od tych
starszych.
Oczywiście po czasie wleciało kilka dwuznacznych aluzji, ale nie wiele to
daje.
Umówiliśmy się na ten świąteczny weekend (zasugerowałem winko i coś
do jedzenia, a jako że mieszkam jeszcze z rodzicami, ona oznajmiła że
jej mamy często nie ma, więc mogę wpaść do niej)
Wszystko spoko, wczoraj napisała mi że "jedzie do babci na święta,
więc nie damy rady się spotkać"
Zasugerowałem więc poniedziałek, i wstępnie jesteśmy umówieni.
Przechodząc do sedna.
W jaki sposób zainteresować ją moją osobą od samego początku
spotkania?
Uruchomić emocje w młodej dziewczynie, żeby postrzegała mnie jako
kogoś więcej niż kolege?
Dotyk, aluzje, droczenie się.
Wiem o tym, tylko w moim wieku, na dziewczynie która z tego co widzę
średnio nastawiona jest do nowych "wrażeń" i rozwijania znajomości z
chłopakiem którego zna z gimnazjum, a w nim nie wywarł na niej żadnego
wrażenia, wywarcie pozytywnych, erotycznych emocji może być ciężkie.
Oczekuje tylko kilku podpowiedzi, jak to rozegrać, żeby wszystkiego nie
spierdolić?
Dziękuje za przeczytanie moich wypociń panowie, wesołych świąt!☺
Trochę lipa ziomek. Ja w wieku 18 lat potrafiłbym zadać pytanie tworząc temat na forum. Ch*j wie o co ci chodzi.
Poprawione, przepraszam za zamieszanie.
Życie jest jak pudełko zapałek
"rozwijania znajomości z
chłopakiem którego zna z gimnazjum, a w nim nie wywarł na niej żadnego
wrażenia, wywarcie pozytywnych, erotycznych emocji może być ciężkie"
no to jeśli będzie ciężkie to generalnie dupa! No bo niby jak? Co jej chcesz niby dać, jak nie emocje? Przejażdżkę skodą fabią?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Ze skodą w posiadaniu na pewno byłoby łatwiej
Za "gimba" nadawaliśmy na innych falach, dążę do tego, że według mnie ciężej rozkochać w sobie koleżankę, z którą nigdy w życiu nic mnie nie łączyło, niż randomową dziewczyne z ulicy.
Życie jest jak pudełko zapałek
Piszesz, że masz pewność siebie, humor, zainteresowania. Czego Ty szukasz tutaj? Bądź sobą i to wystarczy.
P.S. Czemu życie jest jak pudełko zapałek?
Thunder.
Sam nie wiem haha, wpadłem na to jakiś czas temu, myśląc o życiu:D
Ostatnio czytając książkę, zresztą pewnie domyślasz się jaką,
dostrzegłem cytat: "Życie jest jak pudełko czekoladek"
Stwierdziłem więc, że jestem geniuszem, i zapałki zostaną moim życiowym przewodnikiem
Życie jest jak pudełko zapałek
czyli: co byś nie zrobił, zawsze to samo i tak samo?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Może być ciężko,
dążę do tego, że według mnie ciężej rozkochać w sobie koleżankę,
jak to rozegrać, żeby wszystkiego nie spierdolić?
Z takim nastawieniem będzie ciężko i spierdolisz.
Dziewczyna ustawia się z tobą, coby miło spędzić czas, a ty obmyślasz strategie, jak "ją rozkochać". Wyluzuj, "najpierw ty". Ty masz się dobrze bawić, miło spędzić czas. Ty będziesz miał pozytywne emocje, ona będzie miała pozytywne emocje.
Chcesz więzi, to znajdź słynne "komfort i rapport", zainteresuj się szczerze jej osobą, nie tylko wyglądem. Coby nie była niedostępna, "kwalifikacje", niech ona pokaże swoją wartość.
Dotyk, aluzje, droczenie się. Wiem o tym, ale
Żadne "ale". Jak nie pokażesz intencji, to trafiasz do szufladki "koleżanka z fiutkiem". Miło pogadać i nic więcej.
Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.
Dzięki za odpowiedź, dało mi to do myślenia.
Życie jest jak pudełko zapałek
chłopie on chce zaruchać przecież to wiadome każdy ma podświadomie zaprogramowane że musi przedłużyć swój gatunek
Nie ścigaj człowieka, który postanowił od Ciebie odejść. Nie proś, żeby został. Nie błagaj o litość. On pojawił się w Twoim życiu tylko po to, żeby obudzić w Tobie to, co było uśpione. Muzykę, z której nie zdawałeś sobie sprawy. Jego misja jest zakończona