Witam wszystkich, temat który chciałbym poruszyć jest może z deka filozoficzny ale jednak mnie trochę nurtuje 
Mianowicie mam taki problem (?), że często mi się zdarza, że wokół mnie pojawiają się dziewczyny, które próbują w jakiś sposób (pośredni lub bezpośredni) złapać ze mną kontakt ALE ja je najzwyczajniej w świecie olewam, tzn. nawet nie chce mi się zaczynać rozmowy z nimi. Żeby zobrazować o co mi chodzi podam przykłady:
- Juwenalia wczoraj: dziewczyna podchodzi do mnie i pyta czy mógłbym jej otworzyć piwo, jakaś krótka gadka się nawiązuje, widzę że dziewczyna na mnie patrzy potem a ja co? idę dalej z kumplem.
- znowu Juwenalia: tańczę na koncercie z dziewczyną, potem lekki dystans i taniec w kółku (grupa jej koleżanek) ale cały czas widzę że mnie obserwuje i się uśmiecha. A ja co? W pewnym momencie znudzony wracam do znajomych.
Nie wspomnę już o sytuacjach z dnia codziennego jak sklep, tramwaj itd. Zazwyczaj dana kobieta nie spodoba mi się wizualnie chociaż coraz częściej też oceniam po zachowaniu. Dopiero jak dziewczyna naprawdę mi się spodoba to zaczynam działać, a tak to nic.
Czytając to myślicie sobie pewnie "kurde, jakiś pojebany on jest, dziewczyny same zaczepiają a on to olewa". Ale ja mam coś takiego jak jakiś posrany filtr przez który przepuszczam te wszystkie kobiety i nie mam zupełnie ochoty zacząć znajomości chociaż WIEM że powinienem tak zrobić, bo nawet jak nie będzie miało coś z tego wyjść to kontakty się zawsze przydają.
Możecie coś mi w ogóle poradzić co można zmienić w takiej sytuacji? Może Wam się wydawać, że w ogóle tu nie ma problemu żadnego bo teoretycznie jeśli się komuś druga osoba nie podoba to najzwyczajniej w świecie nie podchodzi do niej, ale mimo wszystko mnie ta sytuacja już zaczyna denerwować bo ogranicza to mi kontakty międzyludzkie :/
Ja tu nie widzę żadnego problemu... Poukładaj sobie w głowie bo przesadzasz i stwarzasz sobie problemy których tak na prawdę nie ma.
Tak to ty jesteś zajebisty !
No właśnie po co chcesz się zmuszać skoro dana panna Ci się nie podoba? to dobrze, że masz wymagania nie rozumiem problemu bycie facetem nie polega na ruchaniu wszystkiego co się rusza tylko tego co ty chcesz. Uwodzenie nie może być na siłę bo tak trzeba
Odwaga i upór mają magiczny talizman w obliczu którego trudności znikają a przeszkody rozpływają się w powietrzu
Jeżeli w grupie jest dajmy na to jedna dziewczyna, która Ci się podoba, a dwie, którymi nie jesteś zainteresowany, to dobrze by było, gdybyś całkowicie tamte dwie nie olewał. Ale nikt nie każe Ci okazywać zainteresowania z samej grzeczności.
Pamiętaj tylko, że nawet najgorszy pasztet może zagwarantować Ci dostęp do swoich koleżanek - niepasztetów.
Oczywiście że nie ma żadnego problemu. Laski którym się nie podobasz też cię oleją, normalne.
Kiedyś podobałem się jednej koleżance, ale ona dobitnie nie była w moim typie (no dobra, brzydka była...) i wszystkie jej znajome mnie namawiały żebym dał jej szansę, itd. a nawet się na mnie obrażały, że jestem nieczuły na cudze uczucia...
Po prostu nie rób niczego wbrew sobie, ale bądź też konsekwentny- jeśli podobasz się dziewczynie, a ty nie jesteś zainteresowany, to nie baw się jej emocjami.
Czasem mam tak, że flirtuję z każdą panną dookoła, żeby się "niby podszkolić", a potem wychodzi że kilka z tych dziewczyn by coś chciało, bo dałem jakąś tam nadzieję, a ja tak naprawdę od początku miałem to w dupie, no i robi się trochę nieciekawie. Dlatego trzeba myśleć co się mówi i komu się okazuje zainteresowanie.
Popieram Cię w 100%. Mam to samo.Jak mi się nie podoba,to albo odchylam glowę,aby nie patrzeć,albo robie miny (znudzone) gdy sie na mnie patrzy..
Nie mamy żadnego obowiązku udawać milych,gdy ktoś nam się nie podoba Też mam "filtr",który "wyłapuje" to,co mi się w laskach podoba.
Jak jest brzydka to nawet nie męcze wzroku na nią.
Pjona
Hetero_Sapiens dobrze pisze
to zależy od charakteru klasy i poziomu dojrzałości, to że ci sie nie podoba nie znaczy że nie możesz jej poznać, w ten sposób budujesz sobie opinie faceta towarzyskiego, otwartego, z klasą, który nie patrzy tylko na cycki i tyłek (oczywiście po części).
To że ci się nie podoba nie oznacza że nie można z nią fajnie pogadać.
Moim zdaniem jesteś trochę zarozumiały i może jak jakaś SHB ci w głowie zakręci i zleje to sam zobaczysz jak miło
może potrzeba czasu na to i tyle
they hate us cause they ain't us
Dzięki za odpowiedzi, sporo mi to dało do myślenia, naprawdę
Macie rację, że z jednej strony nie ma problemu ale z kolei z drugiej tak jak mądrze napisał @Ulrich II istnieje spora szansa na to, że panna która niekoniecznie jest najpiękniejszą nimfą na świecie może być bardzo fajną osobą do rozmowy - i to mnie właśnie boli, że tak naprawdę może być. Może i racja trochę zarozumiałości mam w sobie chociaż na pewno nie uwydatniam tej cechy jakoś świadomie żeby się kimś pobawić, chociaż jak ktoś wcześniej napisał gadanie z kobietami do których niekoniecznie ma się pociąg fizyczny może też być dobrym treningiem na uwodzenie. Wiecie, nie zależy mi na tym żeby każdą laskę zbajerować i zaciągnąć do łóżka jak mi się w rzeczywistości nie podoba ale żeby łapać kontakty i tu się muszę chyba przemóc i ten głupi filtr fizyczny trochę zdjąć...
Ograniczyć pornole bo będziesz szukał jakiejś Brooke Lee Adams całe życie