Witam
Uczę się podchodzić do kobiet od około 2 miesięcy, przełamuje swój strach, chociaż kiedyś byłem totalnym frajerem i popełniałem błąd za błędem. W ciągu tych 2 miesięcy byłem na kilku randkach i z jedną o mało co nie doszło do seksu, ale za słabo naciskałem. W końcu czuje że żyje i robie rzeczy, których bałem się całe życie. Poznałem też mase nowych ludzi. Jest tylko jeden problem, od długiego czasu podoba mi się dziewczyna w pracy. Wiem wiem tyle ich jest, wiec czemu uganiam się za jakąś z pracy...., może dlatego, że jest to jedyna dziewczyna w jakiej tak naprawdę się zakochałem. Zanim jeszcze zacząłem uczyć się podrywania to mielismy dobre relacje pracowicie przezemnie budowane i w koncu powstanowiłem ja zaprosić na kawę, zgodziła się, a ja odpłynąłem z radości. Zacząłem się zachowywać jak bym pierwszy raz szedł na randkę, dziewczyna to zauważyła i stała się chłodna, ja się przestraszyłem, zacząłem się starać jeszcze bardziej, potem ja udawałem obrażonego i ona się zaczeła starać i doszło do tego że nie poszlismy. Potem było przepraszanie i słodkie smsy, listy wrecz z wyznaniem miłości i jak to mi zależy. Teraz jest to dla mnie żałosne, ale wtedy nie miałem pojecia że jest coś takiego jak uwodzenie i miałem zakodowane że trzeba być miłym i się starać. No i te rady siostry które mnie pogrążyły totalnie. Mineło około pół roku gdzie było kilka prób zaproszenia jej na kawę i masa obrażania się na siebie, ale dzięki temu że poznaje kobiety i zaczynam rozumieć o co w tym chodzi to znów coraz lepiej nam się gada, nawet jej opowiadam że spotykam się z dziewczynami i ona jest zawsze zazdrosna, albo ma focha. Może przedstawie jak wyglądają nasze 2 ostatnie tygodnie. Idę z koleżanką do pracy, smiejemy się, nagle ona się pojawia, idzie w naszą stronę, podchodzi, wita tylko z kolezanką i leci na górę i leci na górę z kamienną twarzą, potem w pracy po jej minie widze że jest zła. Przychodzę na jej pietro za dwa dni i zagaduje do najładniejszej dziewczyny w naszej pracy, z która ostatanio też utrzymuje dobre kontakty, żartujemy i nawet nie zauwazyłem że ona tam siedzi i tu nagle słyszę, "cześć Maciek, jak tam praca zrobiłes to i to, uśmiech i wzrok wpatrzony we mnie", potem znów jakiś foch już nie pamietam za co i tak dalej. Ze dwa dni temu ja zagaduje i znów się godzimy. Wczoraj ona mnie pyta jak tam moja dziewczyna bo spotykam się z jedną, ale to nic poważnego, a ja pytam jak jej chłopak bo niby też się z kimś spotyka (ale widze po jej minach i mowie ciała że kłamie pewnie żebym jej nie zapraszał, albo nie chce byc gorsza bo nikogo nie ma a ja się spotykam), ona że niby wszystko dobrze. Dzisiaj ja do niej zagaduje że byłem na salsie wczoraj, ona już od razu usmiech i w słuch, jak jej opowiadam jak tam było, że też poznałem dziewczyne o takim samym imieniu jak ona itd. I proponuje że możemy pójść kiedys jak się naucze, tylko że mam warunek żeby przestała wreszcie mysleć że ja podrywam, ona oczywiscie że nigdy tak nie pomyslała i zniknął jej usmiech i zaczeła się zastanawiać. Powiedziałem jej za chwilę coś miłego na poprawę humoru i zaczelismy pracować. Wyglądała na złą, aż nie przyszła do kuchni kiedy ja tam byłem, a musze zaznaczyc ze w kuchni mnie unika i zaczelismy gadac, było fajnie i zacząłem jej opowiadać że się zmieniam itd. ona że to widzi i naszła mnie chec żeby złapac ją za dłonie i pokazać jej jak tanczyłem. Potrzymałem ją tak przez 3 sekundy i zaraz je zabrała. Po chwili wszedł kumpel a ona zaczeła się dziwnei zachowywać i śmiać jak by chciała ukryć szok tym co zrobiłem, klepać tego kumpla po ramieniu i patrzyła ze 3 razy na mnie. Kiedy wyszliśmy to 2 razy ja jeszcze złapałem jak patrzyła na mnie przechodząc. Potem był jakiś czas ciszy jakby opadły emocje i w logiczny sposób przeanalizowała to co zrobiłem i postanowiła ukarać. Nagle po tym pojawił się u niej wystrzał energii u niej jakby wygrała w lotka, gadała z każdym, śmiała się tylko mnie olewała (znam ją dobrze i wiem że się tak nie zachowuje). Myślałem że to z radości że złapałem ją za dłonie, ale nie jestem pewien, może to była złość na mnie i ukaranie za to co zrobiłem. Potem znów spotkalismy się w kuchni i ja pełen energii zagadałem do niej a ona była chłodna i zaraz wyszła. Potem też się do mnie nie odzywała już do konca pracy, dalej niby bedąc w dobrym humorze i jakby na złość zagadując do jednego chłopaka, który się jej podobno podoba, chociaż normalnie nigdy z nim nie gada, zupełnie jakby chciała wzbudzić zazdrość. Sam nie wiem co o tym myśleć, niby poznaje inne kobiety a czesto o niej mysle i lubie ja. Tylko że ona mnie zauważa jak mi nie zależy i z nią nie gadam, wtedy znajdzie byle pretekst do rozmowy, a jak gadam z koleżankami to jest zazdrosna, a jak próbuje ją zabrać na piwo, kawę lub jak jestem miły to jest zimna. Albo jej zależy, ale tak naprawdę sama nie wie czego chce, albo traktuje mnie jak kolegę i chce utrzymywać ze mną dobre kontakty i dlatego tak się zachowuje jak chce czegoś więcej, tylko czemu wtedy ta zazdrość?
Zobaczcie jakie mi dzisiaj cyrki robiła. Postanowiłem że bede ją olewał z rana, bo wiem że nagle sama zagaduje. Oczywiście wykorzystała pretekst z drukarką żeby jej papier zdjąć, ja pomogłem i wracając szepnąłem jej do ucha że musi się przyzwyczaić do mojego dotyku (czytaj mój pierwszy post) i że na salsie bedziem tanczyc 1,5 godziny a ona że spoko pójdziemy, to ja w żartach że możemy tanczyc solo i jeszcze coś dodałem a ona nagle że nie wie jednak czy pójdzie bo studia itd. Ja na to że jak zechce to znajdzie czas. Potem miedzy nami cisza bo czułem że już ma focha na mnie aż wreszcie znów o coś poprosiła a ja do niej znów na ucho "coraz łatwiej cię rozgryźć" a ona "że za dużo mysle nad tym" a ja "że nie mam tu innych zajęć". Po prostu wiedziałem że jak bede milczał to sama coś zrobi, ale po tym nastała cisza. Gada z kazdym, śmieje się tylko ja nie istnieje. Poszedłem z nią do kuchni dopiero pod koniec pracy a tam zupełny lód, wchodzi inny kolega a ona do niego sama zagaduje i jest słodka tak jakby się chciała znów zemścić za to co mówiłem. I tak sobie gadali z 15 minut a ja byłem zazdrosny. Wkurza mnie to, niby to rozumiem a tak naprawde to nic do mnie nie dociera. Laska wie że mi zalezy i specjalnie jest taka chłodna żeby mnie bolało, a z innymi gada jak najęta. A jak żyjemy w zgodzie to do nikogo się nie odzywa tylko głownie ze mną rozmawia. Pamiętam jak mi mówiła że jest bardzo wrażliwa, także pewnie swoim zachowaniem też ją jakoś ranie.
Czy moge coś zrobić żeby ją sobą zainteresować? Do tej pory tylko olewanie jej coś daje, jakie ona wtedy cudy potrafi robić tylko żebym chciał z nią gadać.
Ogarnij sie człowieku..
twoje zachowanie nie ma nic wspólnego z podrywaniem,wróć do podstaw i czytaj to kurwa ze zrozumieniem,bo widze ze nic nie zrozumiałeś
Oboje sie zachowujecie jak niedojrzałe gówniarze
Prawdziwa wenezuelska telenowela. Nie przejmuj się tym jak ona się zachowuje, tylko rób swoje. Jak bedzie zlewała i robiła takie głupie gierki dalej to daj sobie spokój. Jak laska jest niezdecydowana to po co sobie czas marnować? Z resztą Tobie moze się wydawać że między wami jest jakaś "magiczna" relacja, a ona może się z tego śmiać jak Cie nie ma w pobliżu.
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
Co ja czytam -_-
No wlasnie. Zaczales wkrecac sie w uwodzenie i teraz wszystko analizujesz. Nie zrozum mnie zle, bo to dobrze ze chcesz wypasc jak najlepiej, ale zdecydowanie za duzo tego. Wydaje mi sie ze możesz byc nie spójny. Wrzuc na luz
masz 27lat, masz forum, które jest kopalnią wiedzy i zadajesz takie pytania?
nikt z nas nie jest idealny, nikt się z tego nie śmieje, bo każdy ma prawo do pytań, ale jak już tak lubisz analizować to przeanalizuj to co napisałeś , czy nie uważasz ,że to zachowanie na poziomie 14-16lat? za 3 lata masz 30 lat i zastanawiasz się czy olać laskę, która ma Cię w dupie? no kurwa ...