Witam,
jako że byłem w ponad 4 letnim związku (którego niedawno zakończyłem) strasznie zaniedbałem znajomych, nawet najlepszych. Za dużo czasu poświęcałem pannie. Dodatkowo zdrowie nie pozwala mi narazie na spozywanie alkoholu, więc następny problem, bo bym się umówił piwko coś tam i już masz znów kontakty. Odzywam się do nich, aby wyjść na fajke, pograć w piłe cokolwiek. Różnie to idzie ale ok nadal mi nie pasuje-zawsze miałem problemy z załapaniem dobrych znajomości. Chyba chodzi o rozmowę, bo o co by innego. Pracuje nad sobą, staram się być życzliwy, uśmiechnięty, nie powiem są tam jakieś efekty. Ale nie mam nikogo takie coby napisać sms do kumpla i wyjść teraz na miasto. Radził sobie ktoś z tym problemem?
Pozdrawiam
Dla mnie po prostu zgraj się ze znajomymi w jakieś miejsce albo na nk. Pogadaj i przeproś ich za to, powinni zrozumieć.
Jedno KLU pytanie:
Szanujesz siebie?
Kurwa, czy szanujesz siebie w 100%? Czy jak poobserwujesz siebie z boku (tzw druga pozycja percepcyjna w NLP) to czy chciałbyś się z taką osobą jak ty zadawać?
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
A skądś to znam, jakoś sobie z tym radziłem ale ciężko czasem faktycznie.
Kilka opcji dzięki którym możesz nabyć znajomych:
- fora internetowe (np. te ) i to nei jest śmieszna opcja, nie taka w stylu forum pt szukam znajomych, ale np muzyczne czy jakieś, z dziedziny w której siedzisz
-pasje, na rowerze poznasz ludzi, uczac sie tanca poznasz ludzi itd
-jeśli znasz osobę która jest w ciul towarzyska, ma dużo znajomych i często nią widujesz, nawiń jakąś rozmowe i skumpluj się
-spróbuj poznać jakieś laski na DG/NG i brnij w rame przyjaciela, tak by wkręciła Cie do swojego grona znajomych
hmm takie sa moje opcje, które wpadły mi terazdo głowy.
Miałem podobnie, lecz zaniedbanie trwało trochę krócej, ale wyjaśniłem to znajomym - zrozumieli, bo niektórzy przechodzili to samo ( wbrew pozorom dużo gości to przechodzi na początku ) i wszystko wraca do normy.
Jak to się mówi - kobiety odchodzą , dobrzy kumple nie. I tego się trzymać, i więcej ich nie zaniedbywać
!!!!!!!!!!!!!!!! do usuniecia !!!!!!!!!!!!!!
No cóż przy piwku jak wspomniałeś łatwiej.
Ale jak by nie było z ludźmi trzeba gadać jak chcesz mieć dobrych znajomych i robić tak żeby sami chcieli z tobą przebywać, nie że ty cały czas latasz i coś chcesz, bo powiedzą się uczepiła łajza. Pomóc jak maja problem, a przynajmniej wykazać inicjatywę, wspólnie coś robić, pograć w piłkę, wpaść pogadać czasem do nich i patrzeć jak sytuacja się rozwija i mieć ogólnie pozytywny humor.
Opowiadać jakieś historie zabawne i poważne (żebyś bajkopisarzem nie został). Wspólne zainteresowania. Zależnie od sytuacji, życie...
Praktyka i przyjdzie że nawet nie zauważysz, i myśl o tym co wprawi Cię w pozytywny nastrój.
Jak będziesz myślał że Cie polubią to tak będzie, bo dlaczego miało by być inaczej. Chociaż nie wiem jakimi ludźmi się otaczasz i jaki jesteś, ale zakładam że patologi nie ma
Moje mysli tworzą moją rzeczywistość.
Prawdziwa wolność jest w umyśle.
Rzeczywistość jest taka jaka powinna być, ona jest moim przewodnikiem i wskazuje mi co powinno być zrobione.
dzieki za podpowiedzi, napewno z większości skorzystam;]
szanuj siebie to i inni będą Ciebie szanować...
Odkuje temat ponownie.
Od tego czasu udało mi się odzyskać kilku (dokładnie 3) kumpli, gdzie jeśli napiszę czy wyjda na piwo czy cokolwiek i jeśli mogą to spotkamy się. Sami z siebie też czasami coś zaproponuja. To jest OK i m.i. cel w jakimś stopniu został osiągnięty ale co zdąrzyłem zauważyć - w zdobywaniu nowych znajomości mam ten problem, że nie potrafie z nimi rozmawiać. Coś tam wcisnę od czasu do czasu do rozmowy ale to rzadko i nie tyle ile bym chciał. Przykład: jestem z kolesiem w pracy w biurze i nie potrafie z nim rozmawiać pomimo jakiegoś już czasu. Udało mi się wyeliminować troskę o to co kto o mnie pomyśli i jak mnie odbierze, wieć się nie spinam przy nowych osobach tylko nie przychodi mi do głowy nic czym bym mógł się odezwać do człowieka (oprócz dobrze znanych osób ale z nimi tez czasem rożnie).
Czytam książki prawie codzień, staram się wychodzić do towarzystwa. Założe się, że nie jeden miał z tym problem. Jak z niego wyszliście?
Sprecyzuje pytanie: Jak skutczniej poprawiać elokwencje?
szanuj siebie to i inni będą Ciebie szanować...
Jak? Pierwszy krok już zrobiłeś. Poszerzyłeś znacznie swój zasób słów i konstrukcji czytając książki. Ja ten etap też mam za sobą (tzn. czytam dalej, ale nie rozwijam się już w takim tempie jak kiedyś.) Drugi krok jest także prosty: praktyka. Musisz gadać, gadać i gadać.
Na początku gadałem sam do siebie. Podłapywałem jakiś temat np. z TV i zadawałem sobie pytanie: co możesz o tym powiedzieć? I gadałem.
Rozmowa to jednak także interakcja, szybkie riposty, podtrzymywanie tematu, żarty. No i nie można zapominać, że oprócz warstwy werbalnej istnieje także fizyczna. Spojrzenie, postawa, gestykulacja.
Łatwość konwersacji powinno się osiągnąć już w wieku licealnym. Przecież chodziłeś do podstawówki, gimnazjum czy czego tam jeszcze. Nie wierzę, że prze tyle lat nie odzywałeś się do nikogo
Be yourself!
mam nadzieje, ze az tak mocno nie wyolbrzymilem. to nie jest tak, ze do nikogo sie nie odzywam/alem tylko to, ze nie potrawie z wiekszoscia osob nawiazac dlugiej konwersacji na zasadzie kumpel-kumpel. czuje sie z tym troche uposledzony jakby nie bylo;p przeszkadza mi to...
jak zmiana wygladala u Ciebie?
no czytanie ksiazek akurat mi nie sprawia problemu a i mam duzo czasu na to, wiec przy tym pozostane.
szanuj siebie to i inni będą Ciebie szanować...
Takie szokującej zmiany raczej nie było. Zawsze lubiłem gadać i nie miałem z tym problemów. Po pierwsze trzeba wyeliminować nieśmiałość, po drugie trzeba zrozumieć, że można gadać o wszystkim. To na prawdę nie muszą być jakieś bardzo ważne i poważne tematy. Lepiej nawet zacząć od czegoś błahego i stopniowo przechodzić do tych cięższych.
Mówisz, że tylko czasem coś wrzucisz do rozmowy. Staraj się wrzucić jakiś wątek i go prowadzić. Najłatwiej jest posłuchać kogoś wygadanego i podpatrzeć kilka trików. Pozdro
Be yourself!
Mam identyczny problem co bubka.
Mam bardzo duży zasób słów , jak mam nadany temat , np prezentacja przed klasą czegokolwiek mogę nawijać bez końca , ale w rozmowie mam problem.
Podbijam!
Kolego, przedewszyskim ustawiaj się z ludźmi nie koniecznie na browar. Ja teraz nie pije, mam dietę i ćwicze, wiec też nie wchodzi w gre browar. Możesz sie ustawić i gadać, rownie dobrze nie pijąc alkoholu. Jak masz portale społecznosciowe, to zagaduj do ludzi, niech tez zobaczą ze nie jesteś gburem, dla którego tylko jego niunia się liczy, tylko interesuje go co u jego znajomych słychać. Przede wszystkim uśmiech na twarzy! Nie sprawiaj wrazenia, ze skoro sie rozstales z kobieta, to chcesz jej pokazac ze jestes lepszy i na sile zyskujesz znajomych... Rób to dla siebie, na bank Ci to zaprocentuje
Pozdrawiam