Po koncercie koleżanki kumpla zaprosiły do siebie na tzw. "after" . Alkohol popłynął, skończyłem z jedną z nich w łóżku. Doszło do wszystkiego oprócz samego sexu bo ogarnałem w alkoholowym amoku, że nie mam gumek. Budzę się rano na mega kacu i zbieram kumpla spod drzwi bo chłopak odleciał. On zaczął gadać, że spieszy się na pociąg. Ja powiedziałem ok, to ja sobie coś kupię do jedzenia. Wyszedłem z nim i zatrzesnaliśmy za sobą taką bramę co jest na kod na tych dziwnych osiedlach. No to powrotu już oczywiście nie było. Ja zostawiłem półnagą dziewczynę i poszedłem w uj bo czułem się poważnie źle a i wrócić nie miałem jak. Oczywiście numeru czy czegoś nie mam. Zostaje co najwyżej facebook. No ale żeby tu nie pierdzielić bez sensu to już piszę o co mi chodzi. Nie jestem jakimś samco ruchaczem alfa i po prostu popłynęło za dużo alko to totalnie nie mój styl. Dziewczyna jednak mi się podoba i z chęcią bym ją poznał. Płakać jednak nie będę ani robił z siebie pajaca jak by coś nie wyszło. Zmieniam dużo w swoim życiu od czasu poznania tej strony i mam co robić. Uznać tą sytuację, że po prostu ona wiedziała dobrze co robi i olać tą sprawę? Czy napisać na tym nieszczęsnym fb i zobaczyć co z tego wyniknie? Nie miałem szczerze wcześniej takich oryginalnych akcji to może się nie ogarniam w temacie do końca takich przygód na jedną noc.
Mogę napisać do jej psiapsiuły na fb i poprosić o nr. ale wyjdę na psychola. Normalnie bym do niej zagadał o ten nr i tyle ale gdzie ja mam za nią latać tam gdzie się uczy, wyczekiwać? Nie to chyba odpada tym bardziej, że totalnie nie mam czasu na to. Napisanie po prostu na fb i zaproponowanie spotkania/poproszenie o nr odpada totalnie? Co do tego to po prostu była koleżanka kumpla z byłej klasy i takie spotkanie po latach, że tak powiem.
Hola, pisałem, że było wszystko oprócz seksu. Aż tak najebany nie byłem, żeby bez ogumienia szaleć.
W sumie tak teraz przeczytałem te swoje wypociny i wiem już w czym tkwi problem. Po prostu wbiłem sobie do głowy, że jestem jej coś winny bo ją tak zostawiłem. Uświadomiłem sobie to po tym jak napisałeś, że powinienem się zastanowić czy laska, która na 1 spotkaniu odwala takie coś jest warta zainteresowania. Masz rację też sądzę, że nie. Co nie zmienia faktu, że nie jestem jakiś bezdusznym skurwielem i jakoś chciałbym to ładnie zakończyć. A może nadal bujam w obłokach i powinnienem się pogodzić, że tak po prostu czasem jest, że nic nie jest czarno/białe i zarówno ja jak i ona zachowaliśmy się nieodpowiednio i odpuścić temat?
"czy laska, która na 1 spotkaniu odwala takie coś jest warta zainteresowania;- hahaha dobre. Powiedział facet który na 1 spotkaniu odwala to samo. nie mogę
Ok wszystko jest dla mnie jasne w tym momencie. A wkręcać się nie będę bo nie mam ciśnienia, raczej zastanawiam się czemu mam tak strasznie wyjebane - spoko. A w tej chwili biorę się za robotę bo mnie czeka ciężki tydzień. Do tego jeszcze sporo do ogarnięcia w życiu, może i wyszedłem z totalnego dna ale nadal nie jestem jeszcze w połowie drogi. Dzięki za odpowiedź i trzymaj(cie) się.
Ps. Postaram się zdać relację potem. Może się komuś przyda.
Napisałem, krótko wyjaśniłem. Dostałem nr. ale z komentarzem, iż po co się tyle produkuje i o co taki szum. Odpisałem, że lubię być czasem w porządku a plany mi się zmieniły i mi się odwidziało dzwonienie, dowidzenia. End of the story.
Nie no luzik. Ja mam wyjebane. Po prostu pierwszy zdarzyło mi się, że ja tak bym się nie fair zachował i nie wiedziałem co robić bo się czułem jak skurwiel. No i się wkręciłem jak kolega napisał. Teraz jednak wszystko się ładnie wyjaśniło
Trzymajcie się 