Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Ocena zachowania wobec eks, bez użalania się (dużo tekstu)

11 posts / 0 new
Ostatni
betaloc
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Lublin

Dołączył: 2014-03-08
Punkty pomocy: 0
Ocena zachowania wobec eks, bez użalania się (dużo tekstu)

Cześć, tekst będzie raczej (bardzo) długi, ale chcę opisać co działo się przez ostatnie 2,5 miesiąca. Dotyczy mojej relacji z byłą. Nie będę się żalił, pytał dlaczego, zastanawiał się co znaczą jej zachowania. Przyswoiłem mnóstwo literatury/tekstów na ten temat jak i ogólnie relacji damsko - męskich, podrywania. Opisałem swoją sytuację na innym forum, ale nie ma już odzewu na moje posty. Może wy też będziecie mieli mnie dość Wink

Opis związku - możesz pominąć

Ja i moja ex mamy po 25 lat. Jesteśmy z tego samego miasta, oboje kończymy właśnie medycynę, jesteśmy w tej samej grupie, więc całkowite zerwanie kontaktu nie było możliwe. Byliśmy ze sobą 14 miesięcy. Zawsze nas do siebie ciągnęło, byliśmy przyjaciółmi i po ponad 4 latach takiej znajomości zaryzykowaliśmy związek. Początek super, później się sypało. Ja byłem cipą straszną, zakompleksioną, zazdrosną, uzależnioną od niej, spełniającą każde jej życzenie. Pieskowałem i puściła mnie gdy pojawił się inny gość. Obcokrajowiec, myślałem, że poszła z nim do łóżka, ale sporo wskazuje na to, że nie, że nic szczególnego ich nie łączy. Nie wiem, mniejsza o to.

Po zerwaniu trafiłem na tę stronę i podobne, przeczytałem mnóstwo tekstów, for, książek i już wiem jak powinien zachowywać się facet. Zmieniłem okulary na soczewki, poprawiłem fryzurę, zacząłem się inaczej ubierać, poszedłem na siłownię, kurs tańca, zacząłem robić patent żeglarza, pracowałem nad swoją pewnością siebie. Nie jestem jeszcze feniksem odrodzonym z popiołów, ale może pisklakiem, który już zaczyna obrastać w pióra. Po drodze udało mi się przespać z jedną kobietą, ale już widzę, że jestem inaczej przez panny odbierany, a flirt nie jest dla mnie już czymś obcym. Oprócz tych zmian zawsze miałem parę zalet. Jestem inteligentny (członek mensy), zabawny, mam całkiem przyjemną mordę, przyzwoita wiedza na wiele tematów, ogólnie jestem raczej osobą z którą chciałbyś wyjść na piwo. Moim problemem był wzrost (niecałe 170), ale od niedawna to zaakceptowałem i nie pozwalam już temu zaważać na tym jak czuję się sam ze sobą.

Wracając do byłej: dalej mieliśmy i mamy razem zajęcia, więc widuję ją kilka razy w tygodniu. Po zerwaniu nie pieskowałem, nie błagałem o powrót, nie smsowałem, nie pisałem na fb. Traktowałem ją jak mało lubianą koleżankę, tzn. odpowiadałem jak coś do mnie mówiła, ale szybko ucinałem. Nie rozmawiałem na tematy inne niż uczelnia, trochę ją ignorowałem podczas gdy z innymi świetnie się dogadywałem, żartowałem - wszystko na jej oczach. Ona wiele razy szukała kontaktu czy to słownego czy to chociaż wzrokowego, ja to zlewałem. Na początku bardzo widocznie była tym przygnębiona (ludzie myśleli, że to ja zerwałem. Wykorzystałem ból jako paliwo do zmiany, byłem pełen motywacji, promieniałem) Potem trochę zdawała się lepiej to znosić, ruszyło mnie to, ale taktyki nie zmieniłem, realizowałem swoje cele. Tak to trwało trochę ponad 2 miesiące i przyszedł czas na metek (impreza na koniec studiów) i naszą pierwszą rozmowę od zerwania. Zarzuciła w niej, że ją olewam, że chciałaby, żebyśmy byli w stanie kiedyś ze sobą gdzieś wyjść, pochwaliła mnie, że jak chcę to jednak mogę (chodzi o ogarnięcie się, wcześniej wspierała mnie, naprawdę chciała, żebym odpuścił swoje kompleksy, nieuzasadnione poczucie niższej wartości, za dużo pisać...). Dałem jej do zrozumienia, że nie robię tego wszystkiego, żeby ją ukarać, lecz dla siebie, podziękowałem za wszystko, wyznałem, że zerwanie tak naprawdę było dla mnie zbawienne, bo dostałem ogromnego kopa i co do poprawy relacji powiedziałem, że nie będzie już jak wcześniej (chodziło mi, że nie wrócimy do przyjaźni). Ona się upiła, jej współlokatorka też. Ta druga była dla mnie bardzo miła (wcześniej mnie nienawidziła - ja bidulek narzekałem na nią, że ex spędza więcej czasu z nią niż ze mną. Taka przygnębiająca pizda ze mnie była), prosiła, żebym tańczył z ex, bo jej smutno i na koniec imprezy zaproponowała, żebym jechał z nimi do domu (a więc spał z ex, bo nigdzie indziej bym nie mógł). Powiedziałem, że są pijane i niech lepiej się położą, a następnie się pożegnałem. Podczas metka świetnie się bawiłem i pokazałem się jako naprawdę szczęśliwy gość.

Opisałem imprezę, bo po niej zachowanie ex trochę się zmieniło. Na zajęciach zaczęła zostawać ze mną zauważalnie częściej sam na sam, próbować częściej zagadywać. Ja dalej chłodnik. W tym tygodniu zaproponowała mi (i innej koleżance z grupy), że będzie nas wozić na zajęcia na drugim końcu miasta. Zgodziłem się. Gdy po mnie przyjechała była odjebana jak na randkę (zajęcia od 8 do 18:30, potem wracała do domu, dla kogo się tak stroiła? Wink), bardzo dla mnie miła itd. Ja dalej swoje. Wczoraj też bardzo ładnie, pytała mnie nawet czy podobają mi się jej paznokcie (nie gadaliśmy o takich rzeczach odkąd nie jesteśmy związkiem). Później w ciągu dnia źle się czuła i "łaziła" za mną, "przypadkiem" się o mnie wspierała i na różne inne sposoby szukała kontaktu. Zanim opiszę dzień dzisiejszy wspomnę o moich przemyśleniach. Ogólnie ludzie w innych tematach zrywali kontakt, pracowali nad sobą, po paru tygodniach czy miesiącach odzywała się była, proponowała spotkanie, oni kręcili coś nosem, ustalali na swoich zasadach i wtedy okazywało się czy zjebali czy osiągali sukces na tym polu. A my? Przecież cały czas mamy kontakt. Gdy mówiła o spotkaniu, powiedziałem, że nie wrócimy do tego co wcześniej. Stroi się, szuka mnie, zaczepia. Uznałem, że na swój sposób się stara. No i dzisiaj zachowywałem się już zupełnie inaczej. Gdy przyjechała po mnie wyglądała tak, że miałem ochotę się na nią rzucić. Ale spoko, na zajęciach 180 stopni w porównaniu do poprzednich 2,5 miesiąca jeśli chodzi o moje zachowanie. Obserwowałem ją prawie cały czas, nie spuszczałem z oka, rozbierałem ją wzrokiem. Gapiłem się w dekolt. Co jakiś czas jednak znowu ją olewałem i patrzyłem w dal podczas gdy ona szukała mojego spojrzenia. Rozmawiałem z nią więcej, ale bez przyjacielskich gadek tylko cały czas flirtem. Sama kilka razy mnie dotknęła, objęła itd. (niby pierdoły, ale nie pozwalałem jej na to od lutego). Gdy mnie odwoziła, zauważyłem, że 10 godzin spędziła na obcasach, że muszą być niewygodne. Odparła, że nawet nie. Ja na to, że jednak uważam, że jest jej niewygodnie, ale chce wyglądać seksownie. Zapytałem jak to robi, że z jednej strony chcę zerwać z niej ubranie a z drugiej widząc ją w lekarskim kitlu jak bada dziecko szanuję ją jako ogromnie inteligetną i profesjonalną kobietę. Zmieszała się, ale wyraźnie jej się to spodobało. Na moje napomknięcie przytaknęła, że faktycznie ostatnio się bardziej stroi. Powiedziałem, że nie wiem dla kogo, ale, że moim oczom to nie umknęło. Ogólnie mówiłem rzeczy, których ona nigdy nie spodziewała się usłyszeć od dawnego mnie. Na koniec gdy odwiozła mnie pod dom zatrzymała samochód, a ja na nią patrzyłem przez duższą chwilę. Chciałem ją pocałować (albo sprawić tylko wrażenie i się wycofać), ale chyba się speszyła (a może tak się stroi, żeby odzyskać "tylko pryjaciela"?). Wysiadłem, ona zapytała czy będę w poniedziałek na zajęciach i się pożegnaliśmy.

I tu moje pytanie. Czy tym całym moim dzisiejszym zachowaniem nie strzeliłem sobie trochę w stopę? Czy jeśli chcę, żeby coś z tego było powinienem robić coś innego? Mam weekend na przemyślenia swoich i jej zachowań, zobaczymy co będzie w poniedziałek.

Raczej możecie sobie odpuścić komentarze, żebym ja odpuścił sobie ją. To nasz ostatni tydzień zajęć, potem tylko parę egzaminów do połowy czerwca. Następnie wracamy do swojego miasta, jak coś nasze drogi się rozchodzą (chociaż idziemy na staż do tego szpitala, ale to dopiero od października). Nie twierdzę, że bez niej nie mogę zyć, że jest najlepszą kobietą jaka chodzi po ziemi. Ale chciałbym, żeby kobieta o takich cechach jakie ma ona została kiedyś matką moich dzieci. Jak nam nie wyjdzie (o ile byśmy się zeszli) to trudno - mi nie będzie pasować to zerwę; jeśli to ona skończy to ponownie to już tego tak nie przeżyję. Ale nie będę miał z tyłu głowy myśli "a co by było gdyby". Także moje intencje są jasne, jestem dorosły i wiem czego chcę Wink Pracowałem też nad sobą, więc nie zaszkodzi podbudować swoje ego odzyskując byłą.

Jakieś opinie? Pozdrawiam Smile

DoktorStyle
Portret użytkownika DoktorStyle
Nieobecny
Wiek: rocznik '95
Miejscowość:

Dołączył: 2013-05-26
Punkty pomocy: 765

Ale esej.

Więc tak, powroty do byłych to bardzo chujowe powroty. Nie chciałeś tego czytać od Nas, ale prawda w oczy kole, to nie ma sensu, teraz panna sie zakręciła wokół Ciebie by sprawdzić czy coś do Niej czujesz jeszcze, nawet jak dojdzie jeszcze między Wami do czegoś, to później nastąpi ochłodzenie relacji z Jej strony i bardzo prawdopodobne że powróci Twoja dawna wersja samego siebie względem Niej.

No ale Ty juz sie wjebales w tą grę, zależy Ci na Niej, to widać słychać i czuć.

Szczerze odradzam Ci powrotu do Niej, będziesz cierpiał prędzej czy później, najpóźniej to jazdy się zaczną 2 tyg. po odnowieniu związku, no ale cóż, jak to mówia, RÓBTA CO CHCETA

- a co jeśli pewnego dnia będę musiał odejść, Puchatku? ...

- to wypierdalaj !!!

Mendoza
Portret użytkownika Mendoza
Nieobecny
Ogarnięty
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Nigdzie na stałe

Dołączył: 2012-10-28
Punkty pomocy: 2750

Ubrałeś ładne ciuszki, zarzuciłeś fryzurką i już dumasz żeś gość wysokich lotów.
Tu doświadczenia trzeba a nie ładnych fatałaszków.
E: I wewnętrznych solidnych fundamentów których nie buduje się w dwa miesiące.
SPÓJRZ

"Wykorzystałem ból jako paliwo do zmiany, byłem pełen motywacji, promieniałem) Potem trochę zdawała się lepiej to znosić, ruszyło mnie to, ale taktyki nie zmieniłem"

"Dałem jej do zrozumienia, że nie robię tego wszystkiego, żeby ją ukarać, lecz dla siebie"

Sprzeczność. Inner game leży. Niby nie robisz tego dla niej... - a prawda jest zupełnie odwrotna.

Z takim podejściem nawet jak trybiki zaczną działać i odegrasz scenkę pt. "Powrót bohatera" to i tak wyjdzie z czasem, że znów coś robisz pod nią miast dla siebie.

I dla kogo będziesz się starał jak już ją zdobędziesz? Lub ona Ciebie? Dla związku? eeee... Taki CHUJ. Króliczek złapany = więcej nie ganiany.

Chcesz podbudować swoje ego i zauważ że ona również. UDAJESZ niedostępnego to Ona Ciebie goni. A jak się w końcu obrócisz i dasz się złapać to co wtedy?

P.S.
UDAJESZ - zauważ to. A to bardzo niestabilny fundament każdego związku. Ile wytrwasz udając?

________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.

Targecik
Nieobecny
Płeć: kobieta
Wiek: 28
Miejscowość: '*

Dołączył: 2014-02-20
Punkty pomocy: 1057

Wydajesz się być ogarniętym facetem, do tego jesteś młody i masz kawał życia przed sobą. Rozumiem Twój sposób myślenia: wziąłeś winę na siebie, dostrzegłeś błędy, wziąłeś się za siebie. Tylko pojawia się pytanie: czy na czyjeś uczucie można sobie zapracować? Teraz dajesz jej do zrozumienia, że jesteś na nie, a ona powiedzmy, że na tak. Tylko kto Ci zagwarantuje, że ona doceni Cię jak już będziesz na tak? I czy na pewno jesteś na tyle silny, żeby powiedzieć jej spadaj, jak Cię nie doceni?
Nigdy nie buduj sobie ego na posiadaniu, odzyskiwaniu, podrywaniu itp. Bo teraz się czujesz silny: panujesz nad sytuacją, ona się stroi dla Ciebie itd. Tylko jak Ty zachowasz się jeśli ona zobaczy, że jej ulegasz i zacznie się wykręcać?
Moim zdaniem jak ktoś sobie zadaje trud, żeby tak się rozpisywać, analizować itp, to jest sygnał, że jest za bardzo zależny od laski. Może i lepiej wyglądasz, zmieniłeś nastawienie do życia itp. Ale skoro tak, to czemu się tak martwisz czy się speszyła pocałunkiem czy co tam jej w głowie siedzi.
Jeśli oczekujesz jakiś rad, to idź dalej tą drogą co idziesz, bo sam zauważyłeś, że jesteś dopiero pisklakiem, więc się rozwijaj, a dziewczyny nie traktuj jako priorytet.

kokoskop
Nieobecny
Starszy moderator
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 00
Miejscowość: Jelenia Góra

Dołączył: 2009-11-30
Punkty pomocy: 2632

Nakręca ją twoja niedostępność, będziesz chciał coś więcej, okażesz zainteresowanie, chęć powrotu, zachowanie się jej zmieni. Nie będzie już tak napalona na ciebie

Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki

baudelaire
Portret użytkownika baudelaire
Nieobecny
Zasłużony
WtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 41
Miejscowość: południe

Dołączył: 2010-10-03
Punkty pomocy: 4744

Milo sie czyta wpis inteligentnego goscia, ale z tymi dziecmi to sobie mogles odpuscic.
Ide o zaklad ze jak poluzujesz i ulegniesz to zainteresowanie spadnie.

Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.

PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...

qumbus
Portret użytkownika qumbus
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2011-12-09
Punkty pomocy: 82

Spróbuj zastanowić się co ci w niej się najbardziej podoba ,ale nie tylko fizycznie ,ale i z charakteru. Najlepsze cechy jakie ma jako twoja kobieta spróbuj to znaleźć.

Gdy już to zrobisz znajdź wszystko to co cię drażni nawet w najmniejszym stopniu, wszystkie cechy ,których nie tolerujesz ,znajdź teraz puki jeszcze nie jesteś do końca nią omotany ,ale powoli zaczynasz być.
Wypisz je najlepiej i zastanów czy ci się opłaca ,jak na razie z tego co wyczytałem to głównie miota tobą pożądanie do mega laski.

Ale zdaj sobie sprawę z tego ,że obecnie ona nie jest w stanie przyciągnąć cię niczym innym.
Możesz spróbować wrócić i to będzie ok ,powiem więcej ,moze wam się nawet uda. Ale wiedz ,zę cechy przez które się rozstaliście wcześniej one nie znikną i gdy minie mgiełka takiego zauroczenia początkowego jak się kogoś po długim czasie nie widzi.
Wszystko wróci do stanu w jakim było. Bo ona osiągnęła cel Ciebie.

I tutaj będzie tak jak moi przedmówcy wcześniej mówili doza tajemniczości minie zainteresowanie razem z nią.
Nie pakuj się w dzieci jeżeli nie będziesz tej kobiety pewny na sto 99,9 procent.

"Większość ludzi nie prowadzi swojego życia. Oni tylko je akceptują."

John Kotter

septo
Portret użytkownika septo
Nieobecny
Zasłużony
WtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: '83
Miejscowość: gdzieś w Pyrlandii

Dołączył: 2013-05-14
Punkty pomocy: 1845

brak spójności. Niby nie chcesz, ale chcesz. Układasz scenariusz, że ona będzie prosić i jak król się zgodzisz. Karmisz swoje słabe ego.

Chooy z zasadami o byłych. Jesteś wolny, możesz się spotykać z byłą z kim chcesz.

Byle nie uzależniać swojego szczęścia od kobiety.

I będzie luz.

Sakuś20
Portret użytkownika Sakuś20
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 32
Miejscowość: My way ;D

Dołączył: 2010-03-18
Punkty pomocy: 695

Piszesz ze zmieniles się dla siebie i ok. Ale jednak w głębi czujesz ze chcesz do niej wrócić. Ona swoim zachowaniem chce za wszelka cene Cie usidlic. I niby ona nie chce, niby jakies podchody itp ale wszystko zmierza ku powrotowi. Cos Ci powiem autorze, będziecie razem! Tak! Ale jak długo to zależy od was. Ona możliwe że chce Ciebie ,,nowego,, albo po prostu chce Cię tylko usidlic i sprowadzić do poziomu tego tuz przed zerwaniem. A zakochasz się i wkrecisz na Maxa i powtórka z rozrywki gwarantowana. No chyba ze masz jaja ze stali to spoko. Ale to i tak się skończy fiaskiem zapewne.

,,jeśli to ona skończy to ponownie to już tego tak nie przeżyję,,- myślisz się nawet nie wiesz jak bardzo!
Tez mialem to samo. Laska była mi obojętna jak każda inna ale nie spojrzalem i znów zakochanie. Znów frajerzenie pieskowanie i KOP w dupe! I boli mnie nadal bo to dopiero 2 tyg ale żyje się dalej. Ego? Cierpi, myślę ze ego powoduje bol oraz sentymenty czyli powracanie w myślach do sytuacji z dana osoba, tutaj byłą- ale jest także naszym motorem do działania. Takze- ciężko mi powiedzieć czy wyjdzie wam razem ale klepie się tu tysiące razy ze do byłych się nie wraca i cos w tym jednak jest...

________________________________________________________

Strach jest tylko iluzją w Twojej głowie. To on blokuje ludzi przed spełnianiem celów. Nie pokonasz go..to będziesz tkwił w tym gównie w którym jesteś!

Wyjebane miej, sie śmiej ;D
.

Andy
Portret użytkownika Andy
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Człowiek morza

Dołączył: 2013-10-31
Punkty pomocy: 523

Czy swoim zachowaniem strzeliłeś sobie w stopę? Nie, ale najprawdopodobniej to zrobisz w następnym tygodniu. Dlaczego? A bo ona się bardzo starała by zwrócić twoją uwagę. Teraz gdy powiedziałeś jej te kilka komplementów ona czuła się bardzo wyjątkowo przez cały weekend. Posmyrałeś jej ego. Sytuacja w poniedziałek będzie wyglądać już zupełnie inaczej. Ona przestanie cię kokietować, łazić za tobą, przytulać się. Odsunie się. Będzie chciała abyś ty teraz do niej podchodził, zagadywał, dotykał, starał się, zdobywał itd. Jeśli to zrobisz, to rzeczywiście strzelisz sobie w stopę! Tak więc bądź czujny i nic nie zmieniaj. Jeśli zaczniesz do niej podchodzić, zagadywać, szukać odpowiedzi czemu tak nagle ona zaczęła cię olewać, omijać, ignorować to już po tobie.

Na końcu piszesz że pracowałeś nad sobą i nie zaszkodzi ci podbudować swoje ego. Jeśli o to chodzi to możesz co najwyżej podbudować jej ego. Twoje ego ma być teraz na takim poziomie, że nie ma być już czego podbudowywać!

Spokój i opanowanie! - to podstawa w negocjacji z terrorystami i kobietami.

Ulrich II
Portret użytkownika Ulrich II
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 34
Miejscowość: .

Dołączył: 2012-12-25
Punkty pomocy: 5416

poczytaj blogi BANE o powrotach, twoja zmiana jest pozorna, świadczy o tym chociażby samo założenie tematu, co cie obchodzi co myśli ex ?
ona zapewne chce sprawdzić czy jeszcze na ciebie działa ...

they hate us cause they ain't us