Po głębszym zastanowieniu czy warto dodawać temat,pomyślałem co mi szkodzi.
Byłem z laską rok,ostatnie miesiące związku były totalnie do dupy,kłótnie płacze,czasami nie wytrzymywałem wychodziłem z mieszkania,nie odzywałem się parę dni.
Nadszedł czas gdzie postanowiłem rzucić w pizdu tą dziewczynę,zerwaliśmy z dnia na dzień,oddaliśmy sobie rzeczy i rozstaliśmy się w nienawiści.
Po półtora miesiąca doszło do mnie jakim ja byłem pieskiem,śmiem twierdzić zwykłym lamusem.Przemyślałem dużo,pogodziliśmy się,zaczęliśmy się do siebie przyznawać,byliśmy na zwykłe "cześć".
Od tamtej pory zacząłem się zmieniać dla siebie,bardziej bym powiedział wróciłem do bycia sobą.Uśmiechnięty,wyluzowany pewny siebie typ.Imprezy,poznawanie dupeczek,ruchanie itp.
Wszystko ze mną i u mnie jest okej,na jakiejś imprezie potrafiłem ją spotkać i dostawać pytania czy za nią tęsknie itp.Oczywiście piłeczke odbijałem,zmieniałem temat.
Poprostu dla laski się odciąłem,mimo tylu czasu od zerwania,nadal jest o mnie zazdrosna.Zaczepia mnie,dotyka na imprezach itp(widzimy się na imprezach=wspólni znajomi).
I teraz to co mi siedzi w głowie od dłuższego czasu..
JA zmądrzałem przemyślałem swoje zachowanie i mam mętlik,czasami mam myśli powrotu do Niej jako nowy ja,inna osoba która nie będzie dawać sobą pomiatać lub poprostu ją puknąć,ale już dość ją kiedyś zraniłem,jej rodzina nie bardzo mnie przez to teraz widzi
Co o Tym wszystkim myślicie,chodzi mi o to czy miał ktoś kiedyś taki przypadek że zerwał,zmądrzał przemyślał wrócił i było lepiej?
Jeżeli powrót, to tylko z jej inicjatywy.
jak bym czytał o sobie
jeśli masz wrócic to nie zapomnij o tym zyciu jakie teraz prowadzisz i to tylko wtedy kiedy zobaczysz w czynach ze sie zmienila.
A o to moja szybka analiza:
"Byłem z laską rok,ostatnie miesiące związku były totalnie do dupy,kłótnie płacze,czasami nie wytrzymywałem wychodziłem z mieszkania,nie odzywałem się parę dni." - czyli byłeś z laską rok a ostatnie miesiące były do dupy. ostatnie miesiące tzn. ile? Ostatnie 2, 3, 4? W sumie nie istotne-wychodzi dla mnie na jedno, że z 12 miesięcy znaczna część była opisaną chujnią. Nawet nie przeżyliście okresu tzw. różowych okularów który trwa rok, 1,5 do dwóch lat. Po co ratować jakąś znajomość jeśli np. 20% czy 30% czasu jej trwania był chujowy? Rozumiem (ale nie do końca) takie myślenie jakbyście byli osóbami 25+ które były ze sobą 3, 4 czy więcej lat...
Drugą rzeczą jakiej totalnie nie kumam jest to, że to Ty ją rzuciłeś bo miałeś dość i zrozumiałeś, że byłeś jak piszesz "pieskiem,śmiem twierdzić zwykłym lamusem". Zmieniłeś to i fajnie wiec czemu chcesz wrócić do dziewczyny którą to Ty rzuciłeś? Rozumiem, że dlatego, że uważasz, iż dziś byś ją znacznie lepiej rozegrał?
I to jest ta rzecz której nie rozumiem-jesteś lepszy, coś tam zmieniłeś więc czemu wracać do starej dziewczyny którą Ty rzuciłeś? To trochę tak jakbyś np. dla przykładu odszedł z jakieś pracy np. na produkcji, skończył zajebiste studia i... i wrócił do starej pracy (bo kiedyś było tam fajnie) tam gdzie pracowałeś mając średnie wykształcenie twierdząc, że teraz w tej pracy będziesz lepszym pracownikiem. Rozumiesz analogię?
Pomijam fakt, że chłopaku. Masz 19 lat... Ok.. Miej nawet 20 czy 21... Całe życie i cała młodość przed Tobą na dobrą sprawę. W tym wieku zaczyna się prawdziwa życiowa rozgrywka która trwa może 5 lat maks (okres wchodzenia w związki i tworzenia się jakiś relacji)-poznawaj jak najwięcej NOWYCH dziewczyn. Próbuj jak najwięcej nowych rzeczy w każdej dziedzinie życia, tak by za 5 czy 10 lat mieć doświadczenie i świadomie wybrać w swoim życiu to co dla Ciebie najlepsze a nie zostać przez przypadek z tym co akurat życie Ci podsunie. Tak jak Ty to może myśleć facet 30+ i do tego średnio rozgarnięty towarzysko. Ty działaj ze swoim życiem a nie drepczesz w miejscu i obracasz się w kierunku przeszłości a tak robisz myśląc o byłej.
I na koniec-zmień troche też (jeśli to możliwe) miejsce imprez i spedzania czasu skoro tak na nią wpadasz. Ja swoich byłych dziewczyn nie spotykam w ogóle-jak już to gdzieś przechodząc na mieście, przez ułamek sekundy w tłumie mijanych ludzi (i tak też je traktuje).
.
Takiej odpowiedzi oczekiwałem,rozwijać się rozwijam,nowe doświadczenia również goszczą u mnie w życiu,lecz czasami wraca się myślami co by było gdyby,no właśnie wpadanie na nią jest przymusem bo chodzimy do tej samej klasy
Czyli reasumując,robić dalej swoje,rozwijać swoje pasje,polepszać jakość życia a o niej związku z nią,czy jakąś przyjaźnią zapomnieć,chyba że sama zacznie się starać
?
Reasumując to rozwijaj sie jak mówisz w kazdej sferze życia i próbuj rożnych rzeczy (tez to tyczy kazdej dziedziny-nie tylko kobiet). Bo właśnie próbowanie różnych tematów buduje doświadczenie życiowe...
A co do tej konkretnie dziewczyny? No co... Chodzisz z nią do klasy to traktuj ją normalnie jak inne koleżanki z klasy i tyle... Związek to o ile ustąpiła przyczyną dla której zerwałeś... Ale ogólnie sens związków jakiś glebszych i bawienie sie w rozstania i powroty w tym wieku ja podważam;)tyle ode mnie...