Witajcie. Jestem w związku z dziewczyną od niecałego miesiąca i nigdy nie mieliśmy żadnych zgrzytów ze sobą, ogólnie calkiem w porządku. Parę miesięcy wcześniej podrywałem jej bliską koleżankę, lecz nie wyszło mi i zostaliśmy na stopie koleżeńskiej. Rozmawiam z nią bardzo rzadko, parę razy na miesiąc max., czasem widuję ją w autobusie i powiem cześć. Ostatnio napisałem do mojej dziewczyny na fb i tak przedstawiła się nasza rozmowa:
Ja: Hej
Ona: hej. myślałam, że mówimy sobie o wszystkim. myślałam, że przestałeś myśleć o xxxx (to ta jej bliska koleżanka). Wkurza mnie, że dowiaduję się od osób trzecich, że do siebie piszecie.
Ja: No, pisałem, ale co z tego? Rzadko do niej piszę i jeśli już to o niczym szczególnym, moge ci pokazać tą rozmowe jak chcesz.
Ona: nie trzeba
Ja:No to o co chodzi? Mam z nią nie rozmawiać?
Ona: Nie rozmawiaj.
Ja: Ona mnie nie obchodzi. To że rozmawiam z nią pare razy na miesiąc, to nic nie znaczy. Ale ok.
Ona: nic nie jest ok
Ja: to w czym problem? Mam ci udowodnić, że mi na niej nie zależy?
Ona: Nie wiem, nie mój problem.
Po czym perfidnie uciekła z fb i nie ma z nią kontaktu. Myślałem o tym, żeby zastosować chłodnik parę dni, ale ma strasznie uparty charakter i wiem, że to może nie wypalić, a do jej koleżanki totalnie nic nie czuję. Poradzi mi ktoś co mam zrobić? Z góry dzięki 
Nie jestem zbyt dobrym doradcą, ale na moje oko nie powinny paść te zdania:
1... mogę Ci pokazać tą rozmowę jak chcesz
2... Ale ok
3... Mam ci udowodnić, że mi na niej nie zależy?
Chyba najlepiej poczekać 1-2 dni i potem ewentualnie zadzwonić i porozmawiać jakby nigdy nic, lub zapytać w żartach czy wciąż jest zazdrosna.
Proś, a nie dają bierz sam...
Ooooo Twoja Ukochana poczuła się niepewnie i bardzo dobrze
Z drugiej strony nie obwiniaj się za to, że rozmawiasz z innymi dziewczynami. Dopóki nie przekraczasz pewnej GRANICY wszystko jest w porządku, nie daj sobie wejść na głowę. Skoro ona w pierwszym miesiącu już strzela fochami to czeka Cię ciężki żywot, jeśli teraz odpowiednio nie zareagujesz.
Jak już się spotkacie, proponowałbym wytłumaczyć Jej, że masz prawo rozmawiać z kim chcesz, skoro nie wynika z tego nic złego.
A teraz ruch powinien należeć do niej, skoro Ty masz czyste sumienie.
"Wzajemnie zasilamy się dobrem, wzajemnie przygaszamy się złem."
- Mieczysław Maliński
MrFrank - zgadza się, te zdania paść nie powinny.
Mówisz - to jest tylko moja koleżanka, a ja mam prawo rozmawiać z kim chcę. A będąc z Tobą w związku oczekuję zaufania.
Ale ciesz się, że tak jest. Więcej emocji w związku : )
Ucz się.
Oho! Zaczyna się budowanie ci budy.
Ona jest zazdrosna i robi ci sceny ale "to nie jej problem"?
Akurat....
Teraz jest pora gdzie albo pokażesz jaja, albo zaczniesz je polerować bo pieskowi winny się świecić.
Jeżeli chcesz z tego wyjść z twarzą to absolutnie pod żadnym pozorem nie staraj się jej niczego udowadniać! Tłumaczą się winni. Raz powiedziałeś że jesteś niewinny i jeżeli faktycznie jesteś to sprawa dla ciebie nie istnieje. Jak będzie truła dupę to możesz albo się podroczyć ("Kochanie nie zdradziłem cię z Kasią. Jolka, Angelika, Weronika, Justyna i Agnieszka zbyt mnie zajmują w łóżku bym miał siły jeszcze na nią;]"), albo po męsku powiedzieć - "Nie będę się powtarzał w tej sprawie. Mam dość klasy by rzucić dziewczynę jak mi nie odpowiada, bez żadnego zdradzania po bokach i to właśnie z tobą zrobię jeżeli ten związek ma się składać z takich bezpodstawnych jazd."
Zapamiętaj dobrze - cipka, cycki, oczka...są gówno warte wobec prawdy. I ja osobiście bym się czuł gówno wart, gdyby o moim sumieniu decydowały jej humorki a nie moja postawa i fakty. I tym akcentem kończę mą poradę dla ciebie;)
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
Nie daj się wciągnąć. Przecież masz prawo do robienia co Ci się żywnie podoba.
To tak, jakby dziewczyna zabroniła Ci spotykać się z kumplem. co byś zrobił, posłuchał? Nie!
LEŃ