Witam
W sobotę poznałem super dziewczynę. Ogolnie z wygląda na HB 6,5 ale z harakteru i zachowania dał bym jej 9:-) Problem mój polega na tym że: podczas dłuższej rozmowy przyznała się że w przyszłym roku ma wesele, miedxy wierszami wspomniała również że nie wie czy jest pewna swojej decyzji i czy chce tego wesela... A więc nasuwa się pytanie co zrobić? Czy próbować się z nią spotkać? Czy olać temat skoro już jest zarezerwowana?
Ps: Po imprezie gdy odwozilismy ja i jej koleżankę sama zaproponowała wspólna imprezę za tydzień. Wczoraj również pytała czy mam jakieś plany na sobotę
Skoro nie jest pewna co do wesela, to w wielu innych sprawach też zapewne będzie się wahać. Wnioski wyciągnij sam.
Mam znajomego który brnął z taką laską do końca i udało mu się ją złamać na tydzień przed jej weselem...są teraz już około 3 lat razem, ale bliżsi znajomi którzy znają historię nie potrafią tej osoby szanować.
CHłopie mleko zostało rozlane, czyli na pewno ją zainteresowałeś i teraz coraz bardziej będzie się zastanawiała nad tym weselem... To znaczy, że albo będzie chciała mieć te wesele z powodu, że koleś z, którym się żeni jest wstanie zagwarantować jej bezpieczeństwo stabilność itp ważne w dorosłym życiu... Albo po prostu jak rozpalisz w niej uczucie to zerwie zaręczyny, ale otóż jest pytanie czy chcesz sobie po prostu ruchnąć czy też wyobrażasz sobie coś więcej... Bo jak tylko seks to lepiej odpuść by nie skrzywdzić tej kobiety!
Co to za pytanie? Jak chcesz, to się z nią spotykaj, sypiaj i co tam tylko. Nie chcesz - odpuść.
Ja bym poszedł , może przynajmniej w statystykach będzie o jeden rozwód mniej
Umów się z nią, a tym, co Ci powiedziała nawet nie warto sobie głowy zawracać. Podejrzewam, że ona sobie wymyśliła tę historię z weselem, żeby zwiększyć popyt na siebie. Kobieta w jej sytuacji raczej nie proponuje spotkań innemu facetowi, tym bardziej, kiedy poznała go w klubie, do którego przyszła bez swojego partnera. Dlatego zamiast słuchać kobiet, patrz co robią.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Wyczuj i sprawdź czy to test.
Jak test to do roboty.
Jak nie to do inna sie zajmij.
I żadnego zaliczania zajętech!
Skąd tu się ostatnio utworzył jakiś front "ręce precz od zajętych"? Oboje są dorośli, odpowiadają za swoje decyzje, niech robią co chcą.
Wzgledy honorowo-moralne. Póki żyje sie od seksu do seksu bez zwiazku to wszysko wisi czy zajeta czy nie.
Ale jakbyś żył w zwiazku czy małżeństwie to ciekawe czy byś też bronił jak teraz? Oczywiscie przy sceniariuszu ze żona cie z kimś zdradza bo zrobił na niej bajer.
Mialem okazje przespac sie z mezatka ktora jest swietna i jedna z najladniejszych kobiet jakie spotkalem. Dla chwili przyjemnosci bym rozwalił rodzine i jej małej córce skopał dzieciństwo. Sam pomysl czy warto.
Sypiałem i sypiam z mężatkami, dziewczynami w związkach, itd. Każdy jest odpowiedzialny za swoje szczęście, każdy ma swoją głowę na karku i wie co robi - nikogo do niczego nie zmusza. Nigdy też nie udaję, że będzie z tego coś więcej.
A scenariusz, że kobieta może zdradzić zawsze trzeba brać pod uwagę i nie ma to związku z tym, czy akurat ja będę zwracał uwagę na jej stan cywilny.
Cóż... co kto lubi... co kto chce i kto ma jakie priorytety w życiu. "Jak suka nie da, to pies nie weźmie"... Jasne, że tak ale tu powinniśmy być mądrzejsi od nich, nie działamy emocjonalnie (podobno) a działamy logicznie (też podobno)...
Dla mnie osobiście jest to robienie syfu w życiu zajętej przykładowej laski, jej faceta, ich rodziny oraz ewentualnych dzieci. Możemy też i sobie narobić syfu. Po co? Po to bo nam stanął kutas jak jakieś małpie i nie mogliśmy sobie tej jednej laski odpuścić i dla chwili przyjemności wpadliśmy w jej życie a po wszystkim z niego wypadliśmy zostawiając za sobą rozpierdol? Mówi się tu, że facet od kobiety różni się tym, że ma jakieś zasady. Ale dla mnie tłumaczenie, że suka dała to wziąłem albo, że każdy jest dorosły wiec powinien być za siebie odpowiedzialny świadczy tylko o tym, że ten ktoś ma zasadę i moralność małpy a nie człowieka. Małpy dla której priorytetem jest parzyć się na gałęzi i wsadzenie tego swojego wacka, wszędzie tam gdzie się da, w jak największą ilość samic rozsiewając te swoje geny... Moralność i zasady rodem ze świata zwierząt...
Ale tak jak zacząłem, każdy ma swoje zasady i priorytety w życiu. Jedni wiedzą, że inne też mają (wiem, że te słowa zazwyczaj są w innym kontekście tu używane)i nie tykają zajętych robiąc przy okazji syf dookoła. Inni tłumacząc się, że mają jaja by robić to co chcą i że każdy jest odpowiedzialny za siebie, że pies nie weźmie jak suka nie da itd itd. bawią się z zajętymi bo liczy się tylko przyjemność, chwilowa zresztą. Czy to jest m.in. ten hedonizm? Ale jak powiedziałem... Co kto lubi, co kto woli i kto ma jakie priorytety w życiu.
------------------------
- konkretnie co do tematu, mifler ma racje. Wyczuj tę dziewczynę czy nie gra. Jak nie gra to działaj. Jak gra to cóż... zależy to od Twojej moralności, odwagi, jaj, pewności siebie etc. jak zwał tak zwał... w każdym razie decyzja należeć bedzie do Ciebie...
Poniosło mnie czy nie... Takie zdanie mam od dawna, nie od dziś i nie wyrobiłem go sobie pod wpływem tego tematu. Po prostu tak uważam i tyle...
Ale prosty hipotetyczny przykład. Jeśli taka przypadkowa laska by zaciążyła, nie wie czy dzieciak jest jej faceta, Twój czy może kogoś trzeciego to co? Uważasz, że też nie masz syfu w życiu i Ty? Zwłaszcza jak okazuje się po 9 miechach i testach, że padło na Ciebie? A Ty nawet nie wiesz w sumie jak laska ma na nazwisko... Może przesadzam i za dużo naoglądałem się "trudnych spraw" ale różne są przypadki, ja lubię czyste sytuacje jak najbardziej zbliżone do bieli (tak nawiązując do tych odcieni szarości o których wspomniałeś)
Ja mówię już o bezosobowym przykładzie, mówię już tylko o samej idei dymania z premedytacją, zajętych lasek. Nie mówię już o przykładzie z tego tematu...