Chcę zobaczyć jakie jest Wasze zdanie.
Wczoraj byłem na imprezie z moją koleżanką. Zabawa super i dołączyła do nas jej koleżanka póżniej. Nazwijmy ją Paulina. Bardzo piękna i urocza ale jakoś nie chciało mi się jej podrywać. Po godzinie od jej dołączenia do klubu wyszliśmy przenieść się do innego i w tym momencie na osobności moja kumpela powiedziała mi że spodobałem się Paulinie że ona tak powiedziała że jestem przystojny i coś może z tego być. Tak podobno powiedzała. Niestety ta dziewczyna musiała iśc zaraz jednak i nie poszła do drugiego klubu z nami ale pogadałem chwilkę z nią wcześniej daliśmy sobie buziaka na pożegnanie.
No dobra i teraz w sumie co zrobić żeby tego nie zj... ć, jest opcja zaproszenia jej na Facebook i nie wiem, pisać do niej, nie pisać ? hm. Czekać na kolejną okazję spotkania, sprowokować to spotkanie jakoś z moją koleżanką by ta Paulina też przyszła, jak myślice? Ja mam swoją opcję ale nie wiem czy dobrą.
Ja bym nie zapraszał jej tak szybko na fejsie. Mówisz ,że macie wspólną koleżankę-to już masz sporo łatwiej
Ja bym wziął numer od koleżanki i zadzwonił do niej za kilka dni, i umówił się z nią na spotkanie z nią
Pozdro
Bierz nr od koleżanki do niej, zadzwoń i się ustaw na spotykanie. Nic nie kombinuj, żadnych podchodów. Bez względu czy powiedziała, że się spodobałeś czy nie- DZIAŁAJ!
Koncert miał dziwnie nieskładne brzmienie:
wpierw grały zmysły, potem sumienie.
No tak ale spójrzcie, ona może być zła że ona podała mi swój numer. Nigdy nie wiadomo.
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
Jak nie spróbujesz to się nie dowiesz. Ale skoro wolisz siedzieć w domu i oglądać jej fotki na fejsie to masz racje, lepiej nic nie robić
Bez wymówek. Bierzesz numer od koleżanki, niech nawet nie pitoli że nie da. Dzwonisz do dziewczyny, umawiasz się. Koleżanka nie da numeru, to ją zjeb na miejscu, że mąci i tyle. Fejsbuk to ostateczność.
Koncert miał dziwnie nieskładne brzmienie:
wpierw grały zmysły, potem sumienie.
Skoro tak to trzeba było od razu samemu brac numer i teraz nie miałbyś takiej rozkminy... Myśle jednak że w tej sytuacji kolega David ma dobry pomysł.
Ok mam już numer. Zadzwonię jutro czyli 2 dni po imprezie i umówię się.. jeszcze nie wiem gdzieś, wymyślę coś ciekawego ale myślę o lodowisku a później na coś ciepłego. Jak Was będzie ciekawić to napiszę co z tego wyszło
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
Nie no tak sobie wymyśliłem.
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
dlaczegi 2 dni? bo przeczytal podstawy po lewej stronue
i Tobie tez radze to zrobic
haha
Wow, bo na stronie jest napisane, że trzeba zadzwonić po dwóch to trzeba to zrobić po dwóch. Pieprzenie! Jest wiele różnych metod. Jedni mówią aby jak najszybciej zadzwonić, inni by czekać ze 3 dni. To nie ma znaczenia,,
BZDURA gosciu . 2 dni to możesz czekać jak jest zalężek interakcji , jakieś silniejsze wspomnienie, za 2 dni może ledwo pamietac. zadzwonic nalezy nastepnego dnia w tym wypadku. Lewa strona to nie dekalog, trzeba ją stosować z namysłem..
Bartku kochany, oni jeszcze nie wiedza jak samodzielnie myslec, nadal wyznaja zasade 0 fb, smsow, gg, czekaj 2 dni zanim sie umowisz itp. Lewa strona to tylko wskazowki, a nie kodeks. Robcie to, co wasz meski instynkt mowi !
Chce zadzwonić za dwa dni to niech tak zrobi, jeśli będzie chciał to zadzwoni i za tydzień i nam nic do tego
Ja bym wykorzystał atut wspólnej koleżanki i namówił koleżankę na zaaranżowanie jakiegos wyjscia na miasto, lyzwy lub gdziekolwiek. Koleżanka mogłaby tamtej wspomniec, że Ty też będziesz i nie powinno byc problemu jeśli faktycznie jej wpadłes w oko. A na spotkaniu zainteresujesz się znajomą i poproszisz o nr tel.
Biorąc nr tel do niej od koleżanki jestes w gorszej pozycji bo zarysowuje się postawa needy. Bardziej się wystawiasz na gierki z jej strony. No i są osoby, które b. nie lubią jak ich nr tel krążą w obiegu. Takie moje zdanie
No więc tak, wzięłem numer od koleżanki i zadzwoniłem po 2 dniach. Pogadaliśmy chwilę i pamiętała mnie oczywiście. Zaproponowałem wspólne wyjście na łyżwy na drugi dzień ale powiedziała że woli planować to bo ma studia i tak dalej (wierzę jej bo na fb podglądałem jej tablicę i koleżanka próbowała się z nią umówić na kawę to pisała że nie ma narazie czasu) i mieliśmy być w kontakcie.
Po 5-6 godzinach napisałem jej sms-a ale nie odpisała do dziś. To był poniedziałek a dziś mamy czwartek więc hm... Może będzie coś z tego może nie będzie
Nadziei sobie nie robię choć jest w niej coś naprawdę fajnego.
Ja swoje zrobiłem i więcej nie mogę.
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"