Witam,
tym razem ja chciałabym się poradzić odnośnie mojego związku. Jestem z facetem długi okres czasu, ale od pewnego momentu psuje się... A mianowicie poznałam ostatnimi czasy dużo nowych ludzi przez co mam mniej czasu dla niego... Rozumiem, że każdy może czuć sie niekiedy pominiety przez swoją polowke, dlatego mam zrozumeinei dla niego ale ostatnimi czasy przybralo to kolosalne wymiary! Nie ma dnia bez kłótni bo nie podoba się jemu to, ze pozno wroce lub cos tam wypije...
Ogólnie kocham go i on mnie, staram sie patrzec na to wszystko z rozsadkiem, chciałabym dotrzec do niego w jakiś sposób by się tak nie denerwował i mi zaufał... Jako kobieta chyba straciłam już pomysły by dotrzec do niego, więc faceci w was teraz siła... Jak postepowac? Czy faktycznie postarac sie ograniczać te wyjscia? Czy próbowac mu wytlumaczyć jeśli tak to w jaki sposob bo ja nie mam siły... Czasem jak probuje mu sie z czegos wytlumaczyc to wychodzi jeszcze na gorsze ;/
Na przykład ostatnio gdy wyszlam z kolezanka przed dom to po godzinie spotkania on dzwonil i mowil ze czemu nie napisalam mu ze spotaknie mi sie przedluzy? (mialam wyjsc bo podjechala na chwile) ok, wiec jako ze chce dobrze na nastepny dzien byla podobna sytuacja i napisalam mu ze sie przeciagnie i ze idziemy tu i tu. To on znowu pretensje... tym razem o to ze pewnie na jakies disco ide z nia...
Masz za mało czasu dla niego - miej więcej czasu dla niego...
aaaaaha...
na poczatek - odwróc sytuację: to on wychodzi, poznaje nowych ludzi, a Ty siedzisz w domu.
Po drugie: % ile czasu spedzacie wspólnie, a ile Ty ze swoim towarzystwem? Czy przypadkiem nie wolisz ICH od NIEGO i najzwyczajniej nie masz dla niego czasu?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Nom właśnie trochę też bym się pewnei wkurzała - z tym, ze ja mam taki charakter, ze pewnie gdy on by zaczal wychodzic i poznawac nowych ludzi ja bym zrobila to samo, a nawet ze zdwojona moca

Dlatego wezmę wszystko pod uwagę i zacznę od siebie
Jeśli na początku wasze relacje były bliższe to nie ma co sie dziwić że gościu sie denerwuje, każdy chyba jak ma dziewczynę to chce ja czasami widywać, przebywać, a inaczej z czasem układ się rozszczelni, on zacznie odwracać głowę do innych które mają czas i wtedy będzie płacz
Musisz zdecydować, czy razem idziecie w tym samym kierunku, czy ty idziesz bardziej ale z koleżankami, to proste, jesli nie ma równowagi w spotkaniach (dodatkowo ty masz go w dupie spóźnieniami-brak szacunku) to jak sie rozwali to tylko możesz mieć pretensje do siebie.
they hate us cause they ain't us
On ogólnei jest bardzo zakochany i wrażliwy... a przez to bardzo reaguje emocjami i się wkurza. W złości nawet powiedział: "ty szukasz innych facetow tylko to sie dla ciebei liczy"... Oczywiscie to bylo przegiecie pały, ale podejrzewam ze sie bal ze kogos poznam kto zagrozi jego pozycji, heh... Dobry kubeł zimnej wody mi się przyda sie ogarnąć!
Dzięki za spokojne wytłumaczenie
zobaczę jak mu bedzie gdy się zmienię delikatnie, przyda nam sie kilka dni dla siebei, bez nerwków itp itd
To ode mnie masz plusika
Dziękuje za odpowiedzi, może to nie jest tak że nei mam czasu dla niego i gdy mam do wyboru spotkać się z nim czy z kolezanka to lece do kolezanki... Przemyslałam swoje postepowanie i moze faktycznie ostatnimi czasy się troche rozpiłam, a moze w nim to narastało, narastało i nagle wielkei bum. Więc zacznę od siebie, poczynię zmiany, byle z głową. Na pewno nei zrezygnuje ze spotkań czy własnego życia, ale ograniczę to, bede wracała o przyzwoitych porach i przedewszystkim zacznę coś robić z sobą zamiast wlewać w siebie browar
Dzięki za rady chłopaki!
Wbrew pozorom miłość nie jest cierpliwa
to ON ma byc priorytetem a nie jacyś pierwsi lepsi znajomi..
a moze razem byscie wychodzili do nich?
Zasady portalu
To znaczy ja dużo dla niego robię, poswiecam się itp itd nie bede tego opisywać. Tylko jest jedna rzecz która mi przeszkadza... Jak się nie odzywam przez 3 godziny to zaraz jest telefon ze sie nim nie interesuje...
Odnośnie znajomych to próbowałam, tylko wielu z nich widzi jak on mnei molestuje telefonami i się czepia, i niby nie mają nic do niego, ale mówią że jak ja mogę wytrzymać takie gderanie
Generalnie jak by mi kobita była niedostępną to bym drążył temat dlaczego jej nie ma. Po pewnym czasie jakby dalej tak zagrywała, że z początku w skowronkach, a później skrzydełka przy mnie by straciła to jebnął bym klockami o ziemię i poszedł w pizdu.
Może się mylę, ale wyżej cenisz opinie swoich znajomych co o nim sądzą. Ja na jego miejscu odpuścił bym temat.
Odwrocmy sytuacje. Twoj facet ma wielu znajomych, ciagle ktorys z nich proponuje wyjscie - piwko, pilka, gokarty. Chlopak wychodzi i zaczyna miec coraz mniej czasu dla niuni. Niunia zauwaza, ze chlopak zmniejszyl zainteresowanie wiec zaczyna sie go domagac - im bardziej sie go domaga tym bardziej drazni swojego faceta przez co dostaje go jeszcze mniej. Tak to niestety dziala - ze im mniej uwagi dostajemy tym bardziej jej oczekujemy a co za tym idzie (paradoksalnie) jeszcze mniej jej dostajemy.
A motyw ze znajomymi... Ty jestes z nim w zwiazku czy oni, ze rzucaja takie hasla? Przypuszczam, ze wsrod nich sa single dlatego tak mowia, a dlaczego? Bo sami sa o to zazdrosni. Niestety zauwazylem taka tendencje, ze jesli w grupie kobiet tylko jedna ma faceta to kobieta pragnie miec wiecej swobody, nie okazuje swojemu partnerowi tyle czulosci - zwlaszcza w towarzystwie. Natomiast kiedy wszystkie maja facetow a ona nie to sama zaczyna miec parcie na zwiazek bo przeciez czulosci sa ok... Peace