Witajcie,
Mam pewien problem, byłem w związku z kobieta która ma dziecko, nie ukrywam że bałem sie tej relacj. Wszystko było dobrze zdarzały się nieporozumienia i różnice w poglądach i po wymianie zdan w mało ważnej sprawie panna stwierdziła, ze nie psujemy do siebie i ze ona widzi nasza różnice w poglądach i nie pasuje jej to. Ok spoko nie pasujemy jeszcze bym zrozumiał ale jeszcze kilka dni wcześniej nic zapowiadało takiego końca, ja mam 28 ona 32 jest psychologiem i tez często wspominała ze walczy z przeszłością i czasami było cieżko z jej samopoczuciem psychicznym. Zaangażowałem sie w to i nie wiem co myślec o tym.
Domyślam sie ze ma dużo problemów? W tym prawdopodobnie nie tylko swoich skoro jest psychologiem. Kiedyś bylem z podobną kobietą. Tomaj, jak bardzo Ci na niej zależy? Jeżeli ja bardzo kochasz spróbuj jej pomóc, jeżeli nie, zostan jej dobrym przyjacielem.
Trudna sytuacja, ja zrobilem tak, ze pomoglem swojej dziewczynie, powoli się wycofując, tak aby stala sie samodzielna i mnie nie potrzebowala
"Nie sprawdzam granic,to ja je narzucam i to mi się opłaca."
Tak sporo ich ma praca a także przeszłość ja dręczy, bardzo mi zależy tylko nie wiem co robić skoro ona twierdzi ze mamy bardzo rożne poglądy nie gadaliśmy od tygodnia nie wiem co robić...ona jest samodzielna tylko samotność ja rozwala
Zgłoś się do niej o porade, w końcu jest psychologiem to powinna Ci najlepiej doradzić, przynajmniej nie będziesz musiał jej naświetlać sytuacji
Jak jesteście już długo w związku to nie ma miejsca na żadne gierki tylko tak jak wyżej napisałem, pogadajcie szczerze.
Niecały rok jesteśmy razem gadaliśmy i ona nie potrafiła znaleźć wyjścia bo twierdzi ze nasze poglądy bedą powodowały zgrzyty
No to masz 2 opcje przyjacielu
- zrobić jak na romantycznych filmach i "walczyć o miłość mimo wszystko"
- zacisnać zęby, pięści, jaja i co tam jeszcze możesz i odejść z twarzą
Mimo ze juz sie rozstaliśmy ?
Skoro sie rozstaliście to koniec, pogódz sie tym. Na początku zawsze jest trudniej,ale to dojrzała, samodzielna psycholożka. Nie ma nic gorszego niz zostanie z litosci. Odpocznijcie od siebie na jakis dluzszy czas, zajmijcie sie soobą, poukładajcie zycie, a potem zawsze mozecie sie spotkac i pogadać przy kawie
"Nie sprawdzam granic,to ja je narzucam i to mi się opłaca."
łączymy się z Tobą w bólu
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Snoofie,
Prawda i nie jest to niestety generalizacja.
Ja tylko dopowiem, że jestem na psychologii i 4/5 lasek otwarcie przyznaje się, że przyszło tutaj aby sobie samej pomóc i siebie samą lepiej zrozumieć.
90 procent tych ludzi nigdy nie powinno się znaleźć na tym kierunku.
To jest naprawdę tragedia, że potem takie osoby "profesjonalnie" pomagają innym.
Jednak to prawda, na psychologię idę przeważnie ci, co mają sami ze sobą problem. Tak jak prawdopodobnie opisana przez Ciebie panna. Jak dla mnie najlepsze co możesz dla niej zrobic, to... zostawić ją samą ze sobą. Skoro ona powiedziałe, że nie pasujecie do siebie, to po jakiego gryba uszczęśliwiać ją na siłę
Pani psycholog z problemami z przeszłością, niezła pętla. Skoro rozstaliście się z jej inicjatywy to nic nie poradzisz. Uszanuj to i zróbcie sobie przerwę, aż sam wytrzeźwiejesz i zdystansujesz się do tej relacji. Może wtedy jakieś ciekawe rozwiązanie przyjdzie Ci do głowy.
Rok to nie 5 lat. Można się wspierać i pomagać, ale skoro się rozstaliście, to chyba Twojej pomocy nie chce. Dasz radę.
Hej,
Zeszliśmy się ponownie jakiś czas temu, wszystko było ok ale ona ma dziwne napady lęku jakiegoś strachu mówiła że stare sprawy się za nią ciągną, płacze wtedy i ogólnie nie jest w dobrej kondycji jak ja to dopadnie. Koleżanka mi zdradziła ze powiedziała ze tęskni za byłym mężem... I czasami gdy budzi się rano obok mnie czuje że ja nie jestem 'tym' facetem. Zmartwiło mnie to, nie wiem co o tym myślec. Czy takie myśli są przez te jej psychiczne problemy czy to na dłuższa metę to nie ma sensu.