Witam wszystkich, krótki zarys na początku: spotykamy się trochę ponad 3 miesiące, pierwsze 2 miesiące były bardzo dobre, problem zaczął się ostatnio, kiedy dziewczyna dorwała pracę i brakuje jej czasu na wszystko - wraca późnym wieczorem, jest zmęczona, nic jej się nie chce. Nie było żadnej rozmowy o związku z mojej strony, zwykle to ona zaczynała ten temat, ale odpowiadałem jej coś w stylu "nie potrzebuję żadnej deklaracji, spotykajmy się dalej, zobaczymy co z tego wyjdzie", bo sama twierdziła, że jest niezdecydowana i nie wie czego chce. Było w miarę w porządku, aż do wczoraj, kiedy dostałem ładne przedstawienie.
Pojechałem do niej na noc, początek normalny, jednak później się rozkręciła. Dodam, że miała okres, a jest wtedy cholernie rozstrojona, co widziałem już wcześniej. Nie widzieliśmy się tydzień, a zwykle spotykaliśmy się tak po 2 razy w tygodniu. Na samym początku wypomnienia, czemu do niej nie dzwonie ani nie pisze zbyt często. Dzwoniłem w poniedziałek, żeby się umówić, 2 dni jej nie pasowały, więc nic nie dogadaliśmy. W czwartek to ona odezwała się, żeby się spotkać i według niej gdyby nie to, to nawet bym się z nią nie skontaktował. Powiedziałem jej, że ma mój numer i może w każdej chwili zadzwonić, kiedy ma ochotę porozmawiać.
Później zaczęło się, jak zwykle od "nie wiem czego chce". Doszedł szereg innych, często sprzecznych zdań "chyba nie chce się już spotykać" "boje się, że za bardzo się wkręciłam, nie chcę się wiązać, ale też nie chcę cię stracić" "chyba nie zależy mi już tak jak na początku" "wiem, że jak powiem ci, że nie chcę się już spotykać to będzie to koniec, zaczniesz się spotykać z inną, a ja po tygodniu pewnie będę żałowała i będę dzwoniła", "nie chcę, żebyś spotykał się z kimś innym" i moje ulubione "muszę to wszystko przemyśleć, daj mi czas" - z mojej strony nie wchodziło coś takiego w grę, powiedziałem jej, że nie będę grzecznie czekał, aż księżniczka się namyśli. Później jeszcze dodała, że wie, że będę dzwonił, żeby się umówić, ale ona chce być wtedy pewna, czy chce się spotkać. Miałem już na końcu języka, żeby to zakończyć, ale nie chciałem podejmować zbyt pochopnie decyzji, bo podobną rozmowę miałem już wcześniej. Wyczuła to i ze łzami w oczach, że nie wie czego chce, ale coś chce, boi się, że nie będzie już taka "wolna", jak kiedyś.
Następnie noc. Na początku sama zachęcała, jednak za chwile robiła się chłodna. Stwierdziłem, że nie ma to sensu i po prostu poszedłem spać. Zwykle zasypiała wtulona we mnie, więc była lekko zdziwiona. Rano inna dziewczyna, sama szukała czułości, całowała. Co lepsze wieczorem chciała kończyć znajomość a rano "musisz zostawić jakieś ubrania, jak będziesz tu spał".
I teraz panowie główne pytanie, bo powiem szczerze, że lekko się pogubiłem, zachowywać się jak gdyby nigdy nic, czy nie odzywać się i czekać na jej krok? Odkąd zaczęła pracować stała się bardziej markotna i pasywna - mówiłem jej o tym z tydzień temu, przepraszała mnie i obiecała, że się ogarnie, bo sama to widzi, ale jak widać tylko obiecała.
Witam
Obietnice stary nie bądź głupi wiesz ile obietnic usłyszałem w życiu i co nic .Słowa rzucane na wiatr powiedziała to tylko dla tego bo by tego chciałeś .Wiesz co widać że laska nie wie czego chce moim skromnym zdaniem powinieneś normalnie żyć tak jak byś z nią nie był nie pisz nie dzwoń sama przyjdzie . A jeżeli nie przyjdzie to sam widzisz ile warta będzie .Nie będziesz się odzywać do niej i ona zacznie myśleć co zrobiła nie tak ,czemu się nie odzywasz i uświadomi sobie że jej zależy na tb lub nie .A jeżeli już się zdecyduje to wtedy będzie zależało od cb co z tym zrobisz . Daj znać co się wydarzyło
Pozdrawiam
ale jaki jest problem? Przecież to standard....
Najlepiej wymaż ten dzien z pamięci...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Miałem nie tak dawno pod pewnymi względami podobną sytuację. Główkowałem, myślałem a na koniec chuj z tego wyszedł. Najlepsze co możesz zrobić to zdystansować się trochę, sama przyjdzie. A jak nie, to sprawa załatwi się sama.
Nie chcę przechłodzić tej znajomości, bo ostatnio częstotliwość spotykania się zmalała w porównaniu do początku - głównie przez tą pracę. Dam jej kilka dni na poukładanie sobie tego wszystkiego w głowie i zadzwonię jakoś w środku tygodnia, żeby porozmawiać, bez propozycji spotkania. Nie wiem, czy warto wychodzić z inicjatywą po słowach typu "wiem, że zadzwonisz za kilka dni, żeby umówić się na spotkanie". Olanie tego wszystkiego i robienie dalej swojego wydaje się najrozsądniejsze.
Ktoś był ciekawy, jak dalej się to potoczy, małe uaktualnienie.
Dziewczyna na krótko zaczęła się znowu starać. W poniedziałek zadzwoniłem do niej, i umówiłem się na piątek - rozmowa bez rewelacji, czuć było coś lekkiego typu "na siłę". Ostatnie 2-3 tygodnie były dość pasywne, więc stwierdziłem, że pora na jakieś większe boom. Przyjechałem do niej - znowu nieco chłodna i obojętna. Zrobiła mi obiad i poszliśmy na spacer, a na spacerze stara gadka - "nie czuję już tego, co wcześniej", "chyba nie sprawa mi to już przyjemności", "nie wiem czy chcę się spotykać, ale boję się, że po tygodniu wszystko sobie przemyślę i będę tego żałowała". Do tego standardowe wypominanie, że znowu nie dzwoniłem, ale stwierdziła, że ma już to w dupie i nie obchodzi ją kiedy zadzwonię. Niewiele brakowało, żeby skończyć to w tamtym momencie, ale szkoda mi było tego, co przygotowałem w domu.
Powiedziałem coś typu "robimy tak - wyłączasz swoje myślenie i jedziemy do mnie, coś przygotowałem". W domu miałem przygotowane wino, truskawki, czekoladę, świece. Zdziwiona była ogromnie, bo sama nie raz mówiła, że zna mnie i na coś takiego nawet nie liczy. Widać było po niej, że miała 1000 różnych myśli - "wkurzasz mnie, że taki jesteś", "nie wiem co o tym myśleć, 40 minut temu miałam ochotę kończyć znajomość, teraz znowu nie wiem co robić", "mieszasz mi cały czas w głowie". Wieczór wypadł całkiem dobrze, nie idealnie. Rano wstaliśmy i odprowadziłem ją na przystanek, po drodze głowa cały czas jej się "grzała" od myślenia.
I to by było na tyle, myślę, że powoli zbliża się to ku końcowi. Ostatnie 2-3 tygodnie kontakt głównie był z mojej strony, czasami o coś tam się postarała. Słuchanie w kółko tego samego powoli staje się męczące, więc myślę, że jak nic nie zmieni się przez ten tydzień albo nie wyjdzie z jakąś inicjatywą to będzie trzeba to zakończyć. Łatwo nie będzie, bo lubię ją, ale nie chcę przerabiać w kółko tego samego.
wystarczy jakbys przeczytał kilka ostatnich wątków\tematów, nawet kilka w których ja odpowiadałem
Ona cię męczy, ma jakieś jazdy, mikrowylewy, trudne dni, zaćmienia ? nie chcesz stracić 3 miesięcy ? stary taka nastka to powinna być uśmiechnięta, lekko roztrzepana dziewczyna a nie przynudzający kaszalot no kurde ...
łache robi, to next i lato w pełni, korzystasz z życia amigo, myśl
they hate us cause they ain't us
Ja straciłem rok, czekając, aż będzie lepiej - nie jest:) Szkoda czasu stary, skoro jak się oddaliłeś, a ona dalej nie wie czego chce, to ja bym radził Ci szukać dalej, bo możesz stracić sporo czasu, energii i uczuć i zostać z chujem w ręku...