Witam,
Portal odwiedzam od dość długiego czasu, lecz dopiero teraz stworzyła się sytuacja, aby napisać pierwszego posta.
Początek pokrótce:
Do szkoły trafiłem jako bardzo szczęśliwy. Pełny radości i zamknięty z aktualnie swoją.ex w barierze ochronnej, która na początku wydawała się rajem, z czasem stała się uciążliwym miejscem w którym ciśnienie bezustannie rosło.
Bariera pękła. Świat runął z impetem, rzyć runął na kołyskę Judasza, ciągłe łzy w poduszkę, straciłem tą jedyną...Ale właśnie dzięki temu portalowi się pozbierałem.
No i postanowiłem coś ze sobą zrobić, (skip,skip) pół roku pracy, trafiłem na dziewczynę, która jest piękna, cudo, miodo. Zagadałem, pierwsza rozmowa była, aberracją normalności (spytałem się jakie kanapki lubi..).
Zdobyłem numer, napisałem po 4 dniach. W 2 dni wypisałem grube 300 smsów, które żałuje za cenę, jak i przesyt który odczułem. W kolejny dzień nastąpiło spotkanie, we dwoje. Krązyliśmy bez szczególnego celu, starałem się nie komplementować za bardzo. Często używałem lekko uszczypliwych tekstów, efektem było wiele smiechu, wszystko niby przyjemnie, fajnie. Ale zaczęłem pisać o tym co aktualnie robię, (fakt faktem, że to ona zaczynała rozmowę, smsem, lub na gadugadu). Ja wole się jednak spotkać, ale coś ciągle jest jakieś wytłumaczenie, argument, jest czymś zajęta. Jeżeli tak, to nie będę męczyć, na jakiś czas dam spokój, ale coraz bardziej wydaje mi się, że traktuje mnie jak kumpla, w szkole czasami popatrzy się i się uśmiechnie, a są dni, że nie widzi mnie, przechodząc obok mnie ignoruję. Gadając ze mną, po chwili odłącza się i rozmawia z drugim chłopakiem. Po powrocie do domu na gg ona zaczyna rozmowe, czasami wykręcam się jakimś zajęciem. Aby nie być na zawołanie, ale jak tylko to powiem, ja aktywuje tryb incognito, po chwili i ona znika. Więc wchodzi w celu pogadania. W szkole ciężko się do niej przebić przez jej przyjaciółki, i wygląda to też troche jakby się nimi broniła przedemną. A gdy ich nie ma, to rozmowa rozkwita w najlepsze. Straszna mi rama przyjaciela, i mimo, że czytam tutaj praktycznie wszystko, to i tak strach nie maleje, bo nie wychodzą środki obrony przed tym.
Jak w takim wypadku reagować na jej takie zachowania? Być troszkę bardziej obojętnym na to?
Mam nadzieje, że styl pisania nie odstraszy.
Pozdrawiam,
No zapros Ja na spacer. Tylko nie w 100 sms-ach a normanie podejdz jak bedzie sama przy szafce z butami.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
zaproś ją na spacer ,kawe czy gdzie tam chcesz tylko zrób to normalnie ,a ty bawisz się w jakieś podchody i pisanie 300 smsów w dwa dni
Rozumiem też że zabawa w walentynki nie jest zbyt oryginalna opcją?
Popłynąłeś, nie ma co. Wyrażasz się o niej w samych superlatywach, widać, że straciłeś nieco kontrolę nad swoimi myślami. Trzysta esemesów w dwa dni, wybacz za wyrażenie, ale pogięło Cię?! Jak masz się jej pokazać ze strony interesującego młodzieńca, skoro napierdalasz po sto pięćdziesiąt esemesów na dzień, dając tym samym do zrozumienia, że marne masz życie, skoro zamiast prawić się czymś ciekawszym - pasją, zajęciami pozaszkolnymi itp., zwyczajnie zawracasz jej dupę. Zapamiętaj sobie raz na zawsze, że fundamentów pod związek nie zbudujesz przy pomocy esemesów tudzież sieci internet.
1. Przestań się nią interesować na tydzień.
2. Zrób coś szalonego w tej szkole. To jest idealna publiczność, musisz tylko trochę zaryzykować i pogodzić się z jakimiś tam konsekwencjami, że dyrektor nakrzyczy albo wezwie rodziców na pogawędkę. Macie tam radiowęzeł w tej szkole? Wymyśl sposób, żeby się do niego dorwać i z okazji Walentynek (albo spóźnionych Walentynek, bez znaczenia) wygłoś wiersz ku czci najbardziej nielubianej nauczycielki.
3. Następnie poderwij inną panienkę. Czyli pozornie zbieraj owoce swojej popularności.
Taka mieszanka powinna wystarczyć, żeby sama zaczłęa się doprawać o spotkanie. Tylko proszę. PROSZĘ!!!! Skończ smsować. Skończ używać gg. A na spotkaniu weź ty ją pocałuj wreszcie. Przecież ty nie przerobiłeś lekcji Gracjana, stary.