Odstawiłem konkret akcję. Od jakiegoś czasu spotykałem się z jedną dziewczyna. Na początku dużo zainteresowania z jej strony, żarcik, zalotne spojrzenia, wspólne wypady na miasto, dużo czasu razem, dotyk zarówno z jej jak i mojej strony. I co? Po jednym z takich wyjść zamiast ją pocałować to pod wpływem % zapytałem ją czy coś do mnie czuje. Jeszcze żeby to było w jakimś ustronnym miejscu, a niestety emocje wzięły górę i gorzej wybrać nie mogłem. Odpowiedź dziewczyny chyba każdy zna. Pytanie do was, jest jeszcze jakąkolwiek szansa? Wiadomo, że zrobiła się troszkę oziębła ale szczerze mówiąc to nie jest jakoś znaczna różnica. Pracujemy w jednym budynku (różne firmy), spotykamy się na śniadaniach i dalej siadamy razem, jakiś delikatny flirt się pojawia. Kiedyś zapytała mnie gdzie znaleźć faceta podobnego do mnie, bo od ponad roku szuak i nic. Oczywiście tutaj też nie podpisałem się i tylko olałem to pytanie. Da się jeszcze jakoś to rozegrać z korzyścią dla mnie?
Krok w tyl i nie było tematu. Jak Ci to wspomni obroc w zart. Spokojnie świat się nie zawalil
Czyli nie zmieniać nic w swoim zachowaniu i przy najbliższej okazji sprawdzić jak smakuje?
Tak, krotko mowiac jak widzisz ze macie ku sobie to masz calowac a nie pytac o bzdety. Jeszcze na tym etapie gdzie ledwo co się znacie. Nie rob tak nigdy więcej, to sa pytania zakazane.
Zjebałeś po prostu mały element gry, ale żeby z tego powodu uważać, że cała się posypie?
. Graj i flirtuj dalej, w końcu sama stwierdzi, że jednak coś czuje do Ciebie 
Sequel dobrze mówi