Panowie, licze na Wasze rady czy mój plan jest właściwy.
Otóż poznałem dziewczyne, dwa lata starszą, spotykamy się od miesiąca, świetnie rozumiemy. Jest intymność. Zachowujemy się jak para, choć formalnie nią nie jesteśmy.
Diabeł pogrzebany jest w tym, że ona była dwukrotnie zakochana i dwukrotnie zdradzona, zostawiona.
Teraz boi się zakochać.
I MÓWI mi takie rzeczy, że ma problemy z zaangażowaniem się, że ciężko jej pokochać.
Że czasami specjalnie przestała z kimś krećić, bo stwierdziła, że albo ona go rzuci albo on ją.
Po prostu boi się, że ktoś ją po latach zostawi i zostanie na lodzie.
A jej CZYNY są zupełnie odwrotne. Widać, że się angażuje. Widać, że jej zaczyna zależeć. Mówi, że przyjemnie jej się ze mną spędza czas, że przy mnie czuje się wyjątkowo itp.
I czy mam patrzeć na jej czyny czy słowa?
Generalnie traktuje to jako zwykłe babskie biadolenie.
I patrze na czyny. Po prostu ide linią prostą do swego celu.
Wiem, że bym jej nie zdradził, bo taki nie jestem. Dziewczyna ogarnięta, wartościowa i mógłbym dać jej tą PEWNOŚĆ. Tylko czy powinienem? Czy ta pewność faktycznie jej pomoże, że mi zaufa?
Nadmienie, że odkryła swoje karty. Mianowicie powiedziała coś, czego nie mówiła innym. Że zostawiała chłopaków z którymi kręciła. Bo się bała. Zostawiała by zobaczyć czy o nią powalczą i pokaża że im zależy. Powiedziała, że taki chłopak po prostu musi ją przyciągnąć.
Jak ja mam ją traktować? Czy mówic o związku?
Na pewno chce ją przelecieć - z doświadczenia wiem, że pogłębie jej uczucia.
Wiem, też że ona zwyczajnie mówi, że się wzbrania, bo ma uraz i się boi. A zachowuje się zupełnie inaczej, czyli dobrze.
Macie pomysły jak to rozegrać?
Na pewno nie będe natarczywy, nie będę na siłe dązył do związku. Ale jak dać jej do zrozumienia że jej do cholery nie zranie jak dwóch byłych?
Kieruj relację w stronę seksu!!! Prześpij się z nią! Niech to ona kieruje relację w stronę związku...
Żadnych kurwa deklaracji przed seksem!!! i wogle z deklaracjami to nie zbyt dobry pomysł, kobiety kochają niepewność! Dąż w stronę fizyczności, później się zastanawiaj nad związkiem... Tak ja to widzę... Miesiąc czasu się spotykacie, bez żadnych zabaw?
To nie wróży nic dobrego, raczej przyjaźnią zalatuje... Powodzenia...
Hamuj!
Najpierw się dowiedz jak to możliwe że taką fajną dziewczynę zdradziło 2 kolesi pod rząd... bo to jest chyba godne zastanowienia... Zanim obiecasz jej że ty nigdy, to upewnij się czy nie ma w niej czegoś takiego, co sprawi że zaraz sam wylądujesz w majtach bądź ustach innej....
sialalalala! mmmmmiłość!
sialalalala! roomantyzm!
sialalalala! ruuuchanie!
sialalalala! penetracja odbytu! -u-u-u!
penetracja odbytu! -u-u-u!
Cześć
Zanim się zanadto zaangażujesz pamiętaj ,że im bardziej się o nią starasz tym ona bardziej cię wykorzystuje. Ona może mówić wiele rzeczy ,ale my wiemy że język łatwo kłamie zaś mowa ciała i emocje już kłamać (przeważnie) nie mogą.
Gdyby naprawdę chodziło jej o jakiekolwiek obietnice i zobowiązania już dawno by znalazła pieska i frajera. Jej uraz to tylko shit test tak sądze.
Graj więc dalej w swoją grę i pamiętaj TO TY JESTEŚ CIACHO I TO ONA MA O CIEBIE WALCZYĆ.
Pozdrawiam
Rób swoje, jeśli zachowuje się dobrze to znaczy, że coś musi się dziac dobrego.
Liczą się czyny nie słowa.
Papusiek, bardzo motywujący komentarz.
Wunderwafe, też mi to przeszło przez myśl, dlatego zastanowie się nad tym. Ale jestem konkretny i jak mówie, to mówie. Nie zdradze i już. Prędzej zostawie.
Kermit, to nie jest przyjaźń. Zachowujemy się jak para. Chodzimy za ręce, jest intymność, zabawy. Po prostu nie jestesmy nią formalnie. Ona mi mówi w ten sposób, jakbyśmy już byli. Dąże do seksu, jak już pisałem. Dałeś mi do myślenia z tym, że to ona powinna chcieć związku, a mi skoro dobrze, to po prostu robić tak jak do tej pory.
Mr. Perfect, zależy mi na niej, ale nie lece aż tak bardzo. Po ostatnim związku zachowuje pewien dystans, dużo mnie nauczył. To nie jest tak, że jestem ślepo zapatrzony. Nie chce wylądować z ręką w nocniku. Nie działają na mnie emocje żadne, z czego się ciesze i chce żeby tak było zawsze, dlatego myśle racjonalnie.
I nie pieskuje, gdy mam inne zdanie, a często mam, to jej to mówie. Bo iluzji wyłapałem już kilka.
Ale zrobiłem błąd, że przejąłem się z początku jej gadaniem. Dopiero jak wróciłem do domu, to przemyślałem na spokojnie i stwierdziłem że po prostu nadal będe robił swoje.
Ciekawiło mnie po prostu to czy dawac jej tą pewność czy nie. I dziękuje za podpowiedzi, że mam czynić, a nie mówić.
I czym ja się głupi przejmowałem, jeśli jej czyny są w porządku i wskazują co innego niż słowa.
Pozdrawiam.
Czy ty czasem nie traktujesz jej jak księżniczki ? Mi to wygląda tak, że boisz się zrobić ostatni krok - przelecieć ją. Jak już się zabawiacie, to kolejnym etapem jest seks - i ona na to czeka. Uwierz mi. Jak się będziesz ociągał, to jest szansa, że to wszystko pójdzie w pizdu, razem z tą laseczką.
Kobieta oczekuje tego, że facet będzie konkretny - nie wierz w jej jakieś pierdolenie, że nie teraz, nie jest gotowa i takie tam. Ona dobrze wie, czego chcesz od niej. Jak będziesz się wahał, zaczniesz tracić w jej oczach. Więc zrób to wreszcie, co masz zrobić.
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...
Szanuje Twoje zdanie, masz racje że trzeba przelecieć. Lecz nie jest tak jak myślisz, że ka niczego nie robię.
Dopiero na ostatnim spotkaniu byliśmy u niej w domu i posunęliśmy się daleko. Byłoby jeszcze dalej gdyby nie jej okres.
Mój główny cel to seks, bo w ten sposób bardzo zbliżyłem swoją poprzednia dziewczynę i wiem że to się sprawdza.
I nie zgrywam przy niej ciepłej kluchy.
W tym temacie chodziło mi po prostu zapytać Was o zdanie co sadzićie o jej rzekomym "problemie w zakochanit, angażowaniu się."
Ale jej czyny zupełnie mówią co innego i teraz już wiem że mam mieć w dupie jej gadanie a robić swoje jak dotychczas.