Witam. Postanowiłem wylać trochę żalu i otrzymać słowa otuchy albo konkretną zjebę.
Poznałem pół roku temu laskę w pracy i jak to na początku, wszystko zajebiście się układało, spotykaliśmy się często w dni wolne, w pracy itp. Było spoko choć dziwnie.Laska po przejściach ze swoim byłym który ciągle ćpał, (rozstała się z nim 3 miesiące przed spotykaniem się ze mną) w domu wychowywana przez ojca bo matka położyła na nich lachę i wyjechała do USA. Było spoko do momentu aż mnie zaczęło bardziej zależeć, na każde zawołanie, chciałem jej jakoś pomóc, sypiałem u niej. Cały czas mówiła, że żyje dalej dawnym związkiem, że mnie lubi choć właściwie nie jestem w jej typie, jestem za dobry, ale możemy się spotykać. Po jakimś czasie stała się strasznie oziębła aż mnie to zaczęło wkurzać i postanowiłem z nią porozmawiać ( tu oczywiście popełniłem błąd) i wszystko się rozjebało. Dałem się ponieść emocjom. Powiedziała, że mnie lubi ale nic nie czuje, stwierdziłem, spoko i tak się rozstaliśmy. Z racji, że pracowaliśmy razem, widywaliśmy się często i ona podsycała cały czas u mnie to uczucie którym ją darzyłem. Trafiłem wtedy na ten portal i przebudziłem się dlaczego jebałem wszystkie związki. Postanowiłem ją odzyskać i taki obrałem cel. Przez 3 miesiące zmieniłem się znacznie, zrzuciłem 7 kilogramów co było dla mnie trudnością przez lata. Jednak w tym wszystkim gdzieś zgubiłem samego siebie i tylko w głowie miałem żeby ją odzyskać. W pracy olewanie, oziębłość, czasami podsycanie i widziałem, że to działa. Po 3 miesiącach poszliśmy na piwo po pracy i wylądowałem u niej. Znowu gadka że dalej się nie wyleczyła z poprzedniego związku i zamiast się za nią zabrać zagrałem kurwa przyjaciela i poszliśmy po prostu spać przytuleni.Ja byłem pełen w skowronkach bo myślałem, że coś odżyło a ona zupełnie to olała. Wkurzyłem się i postanowiłem z nią porozmawiać o tym co się stało a ona stwierdziła, że widocznie obydwoje potrzebowaliśmy przytulenia, ja kobiety a ona przytulenia jak u ojca. Rozjebało mnie to i powiedziałem jej że jest to mega słabe. Później w pracy zrodziła się jakaś kosa, pokłóciliśmy się o jakąś bzdetę i stwierdziła, że lepiej będzie jak nie będziemy w ogóle rozmawiać. Nie gadamy a ja zostałem ze zrytym beretem i zastanawiam się nad psychologiem bo nic już mnie nie cieszy, zacząłem pić, jarać zioło itp. Przestałem widzieć sens w czymkolwiek . Na domiar złego złapała zajebisty kontakt z kolegą z pracy który się niedawno zatrudnił i na bank się pierdolą. Postanowiłem się zwolnić, żeby odciąć się od tego wszystkiego i zapomnieć. Najgorzej, że cały czas ona mi siedzi w głowie a ja zrobiłem się mega ciotą. Ten portal otworzył mi oczy i wiem gdzie popełniałem błędy ale przez mój nieosiągnięty cel jestem rozbity i wszyscy mówią, że zachowuję się dziwnie i bardzo się zmieniłem. Stałem się gburem i chamem a wiem, że to nie jestem ja. Przyjaciel mi wbija do głowy żebym sobie dał spokój i właśnie to zrobiłem ale nie jestem w stanie się odbudować i stałem się zbyt leniwy żeby poznawać nowe laski i nie potrafię się przełamać. Czuję, że straciłem wszystko, ją , pracę i jestem w punkcie w którym mnie rzuciła. Mam nadzieję, że to przejdzie tylko chciałbym żeby to stało się już bo nie radzę sobie z codziennością.
Zjebcie mnie proszę, i podpowiedzcie co mam robić. Chcę się zjąc swoimi sprawami ale brakuję mi sił. Zfrajerzyłem się w chuj.
Skoro jesteś tego wszystkiego świadom, to teraz pozostaje Ci odbić się od dna.....
Kolejna historia na to żeby nie bawić się w takie akcje w pracy bo to =
"Postanowiłem się zwolnić, żeby odciąć się od tego wszystkiego i zapomnieć"
Mam nadzieje, że nie miałeś poważnej i satysfakcjonującej pracy.
Jeśli już zwolniłeś się z tej roboty to chyba zrobiłeś poważny krok do tego, żeby o niej zapomnieć. Zerwij całkowicie kontakt. Wszystko co należy robić dalej jest tu opisane i powiedziane. Potrzebujesz czasu bracie:)..........
Być świadomym to jedno - a czuć to drugie.
Grunt, żeby poczuć się złamasem, a nie o tym wiedzieć.
Reszta sama idzie.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Ha, i tak się kończą romanse w pracy. Znam temat z autopsji, chociaż w porę oprzytomniałem i obeszło się bez tragikomedii na koniec.
W kolejnym miejscu zatrudnienia pracowałem w przeciągu dwóch lat z około setką kobiet w wieku 17-25 i chociaż niektóre pozwalały mi w godzinach pracy macać się po cipkach to NIGDY żadnej nie obsadziłem w roli kandydatki do czegoś więcej. Fakt, raz jedna skończyła w moim mieszkaniu, ale tylko dlatego, że była na wylocie i wiedziałem, że i tak lada dzień nie będziemy pracować razem.
Po tej pierwszej historii wyrobiłem sobie coś w rodzaju takiej mentalnej szczepionki i żadnej laski w pracy nie traktuję poważnie. Taki stan umysłu, w połączeniu z normalnym zachowaniem, tzn. trudno się powstrzymać od wykorzystywania wiedzy z tej strony w praktyce sprawia, że laski pozwalają Ci na wiele bo czują, że nawet jak dadzą Ci się wymacać na przerwie to po pierwsze nikt się o tym nie dowie, a po drugie mają świadomość, że ja w ich kierunku nie wykonam żadnych kroków jak próby umawiania się, czy inicjowania czegoś więcej po godzinach pracy. Są spokojne i w moim towarzystwie czują się bezpiecznie, bo na codzień obcują z facetami, którym wystarczy ciutka, ciuteczka zainteresowania i zaczynają wisieć na kobiecie i zejść nie chcą jak wrzód z dupy.
Takie totalne wyzbycie się chęci na cokolwiek konkretnie je nakręca i sprawia, że mogą bez żadnych negatywnych konsekwencji pozwolić sobie na totalne opuszczenie gardy zarówno w kwestii fizycznej jak i mentalnej.
Panowie... Jaka to jest kopalnia wiedzy. Jak laski połapią się że mamy jak taką wiedzę nt. kobiecej psychiki, to potrafią zwierzać się z takich rzeczy, jakich nie mówią nawet najlepszym koleżankom. Tylko żeby do tego dojść trzeba wykazać się konkretną empatią i trzymać mordę na kłódkę. Z niektórymi można było zbudować taką fajną nić zaufania, że potrafiły totalnie wyjść poza schemat kobiecych iluzji i nie było pierdolenia, że ja taka nie jestem tylko prosto z mostu waliły jaki mają tok rozumowania, nawet jak w ten sposób ewidentnie przyznawały się do tych kobiecych słabości, przez pryzmat których ŻADNA kobieta nie chce być postrzegana. Tylko do tego trzeba się wyzbyć jakiegokolwiek oceniania i krytykanctwa, nie tylko wobec nich, ale wobec ludzi i świata w ogóle.
Mam taką znajomą, która jest na prawdę konkretną laseczką i akurat tak się złożyło, że w okresie kiedy pracowaliśmy razem, poznała prawdziwego bad boya. Zdawała mi relację ze wszystkiego, nawet z jej pierwszego razu z nim, a żeby było zabawniej była dziewicą, bo wiedziała, że w przeciwieństwie do jej koleżanek, które były o niego zazdrosne i jej kolegów, którzy w imię zasady "skoro ja nie porucham to on też nie", odradzali jej ten związek i robili z igły widły ja ją uspokajałem i radziłem tak, żeby dziewczę zakosztowało tego co one lubią najbardziej, ale bez przeinwestowania jej emocji w całą relację. Jak jej wyłożyłem co, jak i dlaczego jej się tak w nim podoba i co powinna zrobić, to z radości się nie mogła posiadać, że ktoś ogarnia jej głowę i nie pierdoli smętów jaka to z niej kurwa, a z niego jaki chuj. Wciąż są razem, a to już parę lat i chociaż wszyscy jej odradzali to posłuchała mnie i do dzisiaj mi za to dziękuje. On zluzował z innymi panienkami i traktuje ją bardziej poważnie, a ona przestała zgrywać księżniczkę i też trochę dorosła. Cholera, jak coś z tego wyjdzie dalej to będę dumny.
Żeby było zabawniej to ten koleś w ogóle nie wie o moim istnieniu, chociaż wisi mi lekko kilka krat browarów, za te wszystkie sytuacje kiedy ratowałem mu dupę jak ona dostawała emocjonalnej padaczki, jaką w zwyczaju mają dostawać pewne siebie kobiety w związkach z prawdziwymi bad boyami. Cały czas mam z nią kontakt, który polega na tym, że ona kilka razy w roku dzwoni do mnie i totalnie się uzewnętrznia, resetuje banie i jak sama mówi, zaczyna na nowo trzeźwo myśleć, a ja mam w kręgu znajomych mega zadowoloną i wdzięczną mi piękną dziewczynę, wgląd w meandry kobiecego toku rozumowania i emocji bez grama ściemy i iluzji, darmową metę w obcym mieście w którym ona studiuję i kontakt do wszystkich jej seksownych koleżanek, z mega socialem na wejściu od niej w gratisie, bo głupia nie jest i wie co ze mnie za ziółko. 
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Mogłeś Konstanty to rozbudować do bloga, ciekawie napisane. Czuje podobnie, mam pod sobą sporo kobiet, tych pięknych również.Były różne propozycje, od takich bezpośrednich. Mam podobne podejście. Jestem może trochę bardziej zdystansowany żeby sobie podwyżki nie wymyśliły;)